Wydanie bieżące

1 maja 9 (321) / 2017

Przemysław Pieniążek,

SKÓRA, Z KTÓREJ SZYJĘ (SYRENA Z MONGAGUÁ)

A A A
Zdesperowana kobieta od lat poszukująca swojej zaginionej córki. Wytatuowany jegomość posiadający dar dermowidzenia (malunki zdobiące ciało mężczyzny potrafią powiedzieć to i owo o przeszłości, teraźniejszości oraz – a jakże! – przyszłości). Nawiedzony taksydermista zdejmujący skóry z najróżniejszych gatunków zwierząt (z rekinami włącznie), tworzący jedyne w swoim rodzaju eksponaty – i nie tylko. Balansujący na granicy samozatraty reżyser wyznający zasadę, że „lepiej się utopić w wódce niż umrzeć z nudów”. Dziewczyna, która dla wymarzonej roli zrobi naprawdę dużo, a może i więcej. Nieprawdopodobny splot wydarzeń połączy losy wymienionych tu postaci w sposób, o jakim nie śniło się filozofom – jeśli natomiast śniło, to z pewnością nie było w tym nic przyjemnego.

„Syrena z Mongaguá” jest efektem owocnej współpracy dwóch brazylijskich artystów, mających na swoim koncie szereg zleceń od MTV Brazil, obejmujących m.in. pisanie scenariuszy (Marcos Paulo Marques) czy tworzenie animacji o tematyce historycznej (Thiago Moraes Martins). Ukazujący się pod szyldem wydawnictwa Timof i cisi wspólnicy komiks powinien przypaść do gustu miłośnikom nieprzewidywalnych, ociekających czarnym oraz mocno absurdalnym humorem fabuł, w których nic nie jest takie, jakie się na początku wydaje. Chociaż prezentowaną historię trudno uznać za specjalnie oryginalną, to lektura recenzowanego tomiku dostarcza sporo satysfakcji, tym bardziej, że twórcy zmyślnie wygrywają w niej motyw ludzkich obsesji oraz chorobliwych idée fixe.

Swoją siłę oddziaływania „Syrena z Mongaguá” w dużym stopniu zawdzięcza nienagannie pokolorowanym ilustracjom Martinsa. Jego urokliwa, lekko cartoonowa kreska oddziałuje na czytelnika już od pierwszych stron, budząc zarówno niewymuszony uśmiech, jak i autentyczną (z)grozę. Bo pod tym cukierkowo-melodramatycznym naskórkiem kryje się dość upiorny kościec, którego odkrywanie budzi uroczo nieprzyjemne dreszcze. Co tu dużo mówić bądź pisać: po prostu brać, czytać i zachwycać się niewątpliwą urodą brazylijskiej groteski o mocno surrealistycznym posmaku. 
Marcos Paulo Marques, Thiago Moraes Martins: „Syrena z Mongaguá” („A Sereia de Mongaguá”). Tłumaczenie: Jakub Jankowski. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2017.