Wydanie bieżące

1 maja 9 (321) / 2017

Marta Kalarus,

LIST W BUTELCE (WYBAWIENIE)

A A A
„Wybawienie” Hansa Pettera Mollanda jest już trzecią częścią cyklu opartego na książkach Jussiego Adler-Olsena. Tym razem detektywi z Departamentu Q, zajmującego się niewyjaśnionymi przez policję przestępstwami, muszą zmierzyć się ze sprawą tajemniczego listu w butelce. Rozwiązanie zagadki, dotyczącej okoliczności powstania dokumentu, okazuje się nie tyle trudne, co porażające. Ponadto wszystko wskazuje na to, że przestępca wciąż znajduje się na wolności i kontynuuje swą działalność.

Podobnie jak w przypadku „Zabójców bażantów”, „Wybawienie” zdecydowanie bliższe jest konwencji thrillera – odbiorca w zasadzie od początku wie, kto jest filmowym czarnym charakterem. Należy przy tym zaznaczyć, że ów czarny charakter jest najbardziej fascynującą postacią wśród bohaterów, na których tropie byli dotychczas detektywi z Departamentu Q. Ogromna w tym zasługa Påla Sverre’a Hagena, który doskonale wcielił się w rolę wypełniającego swą misję psychopaty. W zasadzie od momentu pojawienia się w filmie jego postaci, widz – obserwując niepokojący uśmiech i fałszywie skromne zachowanie – zdaje sobie sprawę, że bohater z całą pewnością nie jest człowiekiem, którego stara się udawać. Wysoki poziom aktorstwa prezentuje także, jak zawsze, Nikolaj Lie Kaas. Dzięki niemu Carl Mørck pozostaje postacią niejednoznaczną – pełną tajemnic oraz sprzeczności, z bagażem doświadczeń, których nie potrafi oswoić, balansując nieustannie na granicy załamania nerwowego.

Interesujący jest także motyw przewodni dzieła, czyli wiara. To wokół związanych z nią kwestii skupia się film, pokazując zarówno jej dobre, jak i złe strony. Co jednak istotne, poruszany w „Wybawieniu” wątek dotyczy nie tylko spraw religijnych, ale w ogóle ważnych dla człowieka zasad. Niestety, nie udało się twórcom uniknąć patosu, który banalizuje wydźwięk wniosków związanych z omawianymi tematami i sprawia, że niektóre z nich trącą pewną dozą nieznośnego dydaktyzmu.

Elementem osłabiającym oddziaływanie filmu są również luki fabularne, wynikające, jak się zdaje, z chęci utrzymania odpowiedniego tempa narracji. I rzeczywiście, film jest wciągający i ogląda się go z przyjemnością – satysfakcja ta jest jednak rozbijana przez momenty, w których logikę i prawdopodobieństwo widz ma prawo powątpiewać. Przykładem może być właściwie niemal każda z przedstawianych w „Wybawieniu” akcji policyjnych – co prawda przeciętni odbiorcy (do których w tym wypadku się zaliczam) niekoniecznie znają procedury policyjne, jednak sekwencja, w której najpierw słyszymy nadciągający z odsieczą policyjny helikopter, a następnie obserwujemy walkę jednego detektywa z psychopatycznym, niebezpiecznym zabójcą, wydaje się nieco absurdalna. Tego typu niedociągnięć jest w filmie więcej, a przecież dobra historia kryminalna powinna być dopracowana w każdym, nawet najmniejszym szczególe.

Podobne niedostatki występowały także w „Kobiecie w klatce” oraz „Zabójcach bażantów”. „Wybawienie” jest zresztą, mimo zmiany reżysera, pod wieloma względami podobne do poprzednich części cyklu. Łączy je przede wszystkim mroczny, charakterystyczny dla kinematografii skandynawskiej, klimat, który świetnie komponuje się z przedstawianymi na ekranie niepokojącymi wydarzeniami. Tak jak poprzednie realizacje traktujące o Departamencie Q, „Wybawienie” jest też w gruncie rzeczy całkiem dobrym filmem, który powinien spodobać się wszystkim lubiącym emocjonujące historie kryminalne. 
„Wybawienie” („Flaskepost fra P”). Reżyseria: Hans Petter Moland. Scenariusz: Nikolaj Arcel, Jussi Adler-Olsen. Zdjęcia: John Andreas Andersen. Obsada: Nikolaj Lie Kaas, Fares Fares, Pål Sverre Hagen, Jakob Ulrik Lohmann i in. Produkcja: Dania, Niemcy, Norwegia, Szwecja 2016, 112 min.