ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 maja 9 (321) / 2017

Aneta Kamińska, Lubow Jakymczuk,

WIERSZE

A A A
nóż

z krewnymi dzielimy stół oraz groby

z wrogami – tylko groby

przychodzi jeden taki kandydat

żeby podzielić ze mną grób

mówi do mnie:

ja jestem większy niż ty

ja jestem twardszy niż ty

ja jestem silniejszy niż ty

niż za nożem wsadza w brzuch i niżej

nóż za niżem

jego raz jest prężniejszy

ale

on jest mniejszy niż my

on jest miększy niż my

bo nóż ma jeden

a nas za stołem dużo

i każdy ma swoje niż

i każdy ma swój nóż



mówi do mnie:

ja twardszy automat wy

ja większy automat wy

mat za matem

automat za automatem



trzymajcie się mówią trzymajcie

i my trzymamy się naszego stołu

i wypijamy z lufy automatu

po swojej kuli

i gościowi nalewamy jedną



27 stycznia 2015



wrona, koła

kiedy miasta już nie było

zaczęła się walka o cmentarz

a właśnie nadchodziła Wielkanoc

i drewniane krzyże na świeżych grobach

wypuściły swoje papierowe kwiaty –

czerwone, błękitne, żółte

sałatowe, pomarańczowe, malinowe



weseli krewni nalewali sobie wódki

a zmarłym – prosto do grobów

i oni stamtąd prosili jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze

a krewni znów nalewali



karnawał trwał, trwał karnawał

dopóki zięć nie zaczepił o potykacz

obok grobu teściowej

a stary dziadek zapatrzył się w niebo

i został bez nieba

korpulentny mężczyzna uderzył kieliszkiem

i rozbił nim ogrodzenie swojej żony

drobne szkło upadło mu pod nogi

jak grad z burzowej chmury



nastała Wielkanoc

i na grobie Wronowej Anny Andrijiwny

stoi wrona – nie pomnik

w cmentarnym gnieździe Kołowiczów

w którym spoczywa Marija Wiktoriwna, Pyłyp Wasylowycz

i Mykoła Pyłypowycz

stoją koła BTR-u



kim są dla mnie, te koła i wrona?

kim są? już nie pamiętam



4 kwietnia 2015, Kijów



złota głowa

ten słony – mokry

tuli się do mnie

jakby był mną

albo ja była nim

ale nie byliśmy, nie byliśmy



– byłem pod deszczem, mówi

i ja zlizuję z niego krople

– byłem pod gradem, mówi

i szukam grudki lodu

w tych włosach złotych

ale nie znajduję

– byłem pod tornadem, mówi

całuję jego potarganą lewą brew

całuję jak maleńki ostrzał artyleryjski

raz-dwa-trzy, raz-dwa-trzy

całuję i rozumiem

raz-dwa-trzy

że deszcze widzę

raz-dwa

i deszcze zliżę

raz

a gradów i tornad nie dam rady wyciągnąć

z jego głowy złotej

z głowy metalowej



13 czerwca 2015, pociąg podmiejski Myrhorod-Kybynci



Przełożyła Aneta Kamińska

Fot. Walerija Miłoserdowa