Wydanie bieżące

15 maja 10 (322) / 2017

Krzysztof Grudnik,

PIONIERZY NIEŚWIADOMOŚCI ('PSYCHOANALIZA W POLSCE 1909-1946')

A A A
Wyrosło nam w polskiej nauce nowe pokolenie badaczy, dla których psychoanaliza stanowi zarówno nieodzowne narzędzie badawcze, jak i ważny punkt odniesienia. Ich liczba sprawia, że wymienianie nazwisk kompletnie mija się z celem, proponuję więc chwilowo traktować ich nie jako indywidua, lecz jako zjawisko. Zjawisko szerokie, bo dotyczące rozmaitych dyscyplin: od literaturoznawstwa, przez socjologię, badania feministyczne i gender studies, po historię i filozofię. Każdego roku praktycznie na każdej polskiej uczelni powstaje kilkadziesiąt prac magisterskich i doktorskich odwołujących się w ten lub inny sposób do Freuda i jego następców.

Jednak w świecie zdominowanym przez kulturę masową, rządzonym przez modę także nauka znalazła się pod wpływem pewnych trendów. Do niedawna bowiem renesans przeżywała psychoanaliza spod znaku Lacana. Duża w tym zasługa Slavoja Žižka i innych lacanowskich interpretatorów i komentatorów, często krytycznych, jak Julia Kristeva. W tej istnej lacanomanii, która – jak uważam – mimo wad nie była zjawiskiem negatywnym, pojawił się pewien paradoks. Wbrew lacanowskiej maksymie „powrotu do Freuda”, psychoanalityczne narzędzia badawcze od Freuda odchodziły, właśnie na rzecz Lacana czy Žižka. Zaowocowało to z jednej strony całkiem rzetelnymi i metodycznymi opracowaniami tej fazy psychoanalizy, jak choćby recenzowana przeze mnie na łamach „aP” książka Kuby Mikrudy „Nie-całość”. Z drugiej strony widzimy ostatnio coś, co można by nazwać reakcją dialektyczną: na polskim rynku wydawniczym coraz więcej pojawia się pozycji pisanych przez uznanych badaczy z poważnym dorobkiem i długim stażem, którzy rzeczywiście wracają do Freuda, a przynajmniej do początków psychoanalizy.

Taki charakter miała także książka Pawła Dybla „Psychoanaliza – ziemia obiecana? Dzieje psychoanalizy w Polsce 1900-1989”. Należała ona do serii Dzieje psychoanalizy w Polsce wydawnictwa Universitas i – jako pierwsza część – opisywała rozwój psychoanalizy na ziemiach polskich lat 1900-1918. W serii tej ukazał się również zbiór zatytułowany „Od Jekelsa do Witkacego. Psychoanaliza na ziemiach polskich pod zaborami 1900-1918. Wybór tekstów” pod redakcją Bartłomieja Dobroczyńskiego i Pawła Dybla. O ile tom „Psychoanaliza – ziemia obiecana?” był więc próbą uchwycenia charakteru i istoty zjawiska psychoanalizy na ziemiach polskich początku XX wieku, o tyle publikacja „Od Jekelsa do Witkacego” stanowiła wybór materiałów źródłowych, na których ta próba w dużej mierze bazowała.

Wybór tekstów z Universitasu liczył przeszło 600 stron i ukazał się jesienią 2016 roku. Zimą tego samego roku „Kronos” wydał rzecz dość podobną, zbiorówkę pod tytułem „Psychoanaliza w Polsce 1909-1946”, dwa tomy mające łącznie prawie 800 stron. Wspominam o tym, bo sytuacja jest niecodzienna – w niewielkim odstępie czasu pojawiły się dwa wybory tekstów o tej samej tematyce, gdzie część materiałów się powtarza. Oczywiście wybór proponowany przez Universitas dotyczy tekstów z węższego zakresu czasowego, ale efekt jest taki, że prace z lat 1900-1918 pomieszczone w „Psychoanalizie w Polsce” wydawnictwa „Kronos” praktycznie w całości znajdziemy we wcześniejszej zbiorówce Universitasu. Trudno odnieść się do tego zjawiska w sposób krytyczny, jeśli ma się na uwadze długi i żmudny proces wydawniczy, jeżeli przypuści się choćby brak komunikacji pomiędzy wydawnictwami i weźmie pod uwagę, że powtarzające się teksty są rzeczywiście znaczące dla historii rozwoju polskiej myśli psychoanalitycznej, więc żaden ze zbiorów nie byłby bez nich kompletny. Niemniej ten wydawniczy wyścig – zakładając nawet jego przypadkowość (albo może tym bardziej przez nią) – wydaje się sam w sobie nieco… psychoanalityczny.

Wróćmy jednak do „Psychoanalizy w Polsce”, którą zredagowała i opatrzyła świetnym wstępem Lena Magnone (autorka „Emisariuszy Freuda”). Jak już wspomniałem, mamy tu dwa tomy, drobno zadrukowane, zawierające wybór związanych tematycznie z psychoanalizą, powstałych w latach 1909-1946 tekstów, których autorami są Polacy… – a przynajmniej zgódźmy się chwilowo na taki skrót, ponieważ Magnone wyjaśnia, że sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Zwłaszcza w pierwszych dekadach XX wieku kwestia polskości pozostawała często dyskusyjna. Zdarzają się przypadki tekstów napisanych w języku polskim i kierowanych do polskiego odbiorcy, lecz duża część artykułów tworzonych przez Polaków w tamtym okresie powstała w języku niemieckim i publikowana była w zachodniej prasie fachowej. Inna sprawa, że autorzy tych tekstów, nieposiadający obywatelstwa polskiego (z uwagi na brak polskiej państwowości), siłą rzeczy posiadali inne obywatelstwa i na arenie międzynarodowej postrzegani byli – a czasem nadal są – jako przedstawiciele innych państw. Ich własna identyfikacja czy tożsamość narodowa też bywała kwestią złożoną, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie, że wśród pierwszego pokolenia psychoanalityków – z Freudem włącznie – znaczącą część stanowili Żydzi. A zatem wybór tekstów „polskich” wymagał różnych, nieraz może kontrowersyjnych decyzji, choć sądząc po całości zbioru i wrażeniu kompletności (a przynajmniej reprezentatywności), jakie wywołuje, należy uznać, że redaktorka poradziła sobie z tym zadaniem bardzo dobrze.

Teksty zostały pogrupowane tematycznie. W pierwszym tomie znajdziemy artykuły związane z „polskimi” początkami psychoanalizy („Psychoanaliza i Polacy”), literaturą (a raczej literaturoznawstwem), socjologią i antropologią („Psychoanaliza zbiorowości”) oraz kobietami (w perspektywach, które dziś śmiało moglibyśmy nazwać feministycznymi lub genderowymi). W drugim tomie zebrano teksty dotyczące psychoanalizy i filozofii, historii oraz praktyki klinicznej („Psychoanaliza stosowana”). W samym tym pogrupowaniu widać, że praktycznie od samego początku psychoanaliza traktowana była interdyscyplinarnie. Jednak lektura poszczególnych działów pokazuje pewne przemieszczenie. O ile dziś łączenie psychoanalizy z innymi polami i metodologiami naukowymi uprzywilejowuje te drugie, przekształcając psychoanalizę w użyteczne narzędzie badawcze, o tyle w pierwszej połowie XX wieku skupiano się bardziej na samej psychoanalizie. Sięganie po sztukę czy nauki społeczne służyło częściej bądź to testowaniu, bądź wzbogacaniu argumentacji na rzecz teorii Freuda. Stąd teksty takie jak „Strukturalno-logiczny i ontologiczny aspekt Freudowskiego pojęcia wyparcia” Benedykta Bornsteina (1937), w którym autor spogląda na psychoanalizę tak, jakby była systemem filozoficznym, albo „Wojsko a społeczeństwo” Mariana Albińskiego (1923), gdzie psychologiczno-socjologiczne zagadnienie dezercji ujmowane jest przez pryzmat wojennych nerwic.

„Psychoanaliza w Polsce” traktowana jako zbiór źródeł, do których odwołać się może – teraz z dużo większą łatwością – badacz chcący zaangażować myśl analityczną do swojej pracy, sprawdza się bardzo dobrze. To szeroki wybór artykułów mogących stanowić świetne punkty odniesienia dla współczesnych tekstów i interpretacji. Ułatwia to również historyczny i biograficzny kontekst poszczególnych artykułów podany we wstępie. Natomiast „Psychoanaliza w Polsce” traktowana jako całość, jako „lektura do poduszki” dla tych, którzy zainteresowani są psychoanalizą w ogóle, staje się lekturą nieco problematyczną. Pojawia się na przykład bariera językowa, która sprawia trudności zwłaszcza w tekstach najwcześniejszych. Także treści poruszane przez poszczególnych autorów wydają się z dzisiejszej perspektywy albo nieco przebrzmiałe, albo dość oczywiste dla czytelników Freuda. Jest to więc bardziej dokument rozwoju myśli analitycznej niż książka, którą warto polecić sympatykom psychoanalizy.

Istnieje jednak jeszcze jeden aspekt wspólny dla tekstów zamieszczonych w „Psychoanalizie w Polsce”, który warto wyszczególnić. W książce „Potyczki z Freudem” Tomasz Stawiszyński kreślił obraz psychoanalizy we współczesnych mediach: jako zupełnie oderwanej od pierwotnej naukowości, abstrakcyjnej, wybiórczej, wydmuszkowej i zgoła ornamentacyjnej. Zgoda. „Psychoanaliza w Polsce” pokazuje nam przeciwległy biegun tej psychoanalitycznej pragmatyki. Pomieszczone tu teksty, nawet gdy nie są pisane przez psychoanalityków (bo nie byli nimi ani Bronisław Malinowski, ani Karol Irzykowski, ani Stanisław Ignacy Witkiewicz), pisane są z pełnym poszanowaniem freudowskiej metody i zwykle z doskonałą orientacją w jej obrębie. Innymi słowy: jeśli psychoanaliza jest używana, to – przywołując Gombrowicza – nie do wycierania mordy. Budzi to pewną nostalgię, ale taki już urok wyborów dawnych źródeł.
„Psychoanaliza w Polsce 1909-1946”. Red. Lena Magnone. Fundacja Augusta hr. Cieszkowskiego. Warszawa 2016 [seria: Klasycy Polskiej Nowoczesności].