Wydanie bieżące

15 maja 10 (322) / 2017

Alicja Meryńska,

ESTETYKA I KONTROWERSJA. O MALARSTWIE BARTŁOMIEJA KOWNACKIEGO

A A A
Pisuar wystawiony w muzeum w 1917 roku przez Marcela Duchampa i nazwany przez niego „Fontanną”, zdjęcie krucyfiksu zanurzonego w cieczy opisanej przez autora, Andresa Serrano, jako jego własny mocz, ekskrementy Piera Manzoniego zamknięte w 90 ponumerowanych puszkach – mimo że od czasu realizacji tych słynnych obiektów twórczości wizualnej minęło sporo czasu, krytycy nadal zastanawiają się, jaki właściwie cel przyświecał ich autorom. Czy rzeczywiście chodziło o poszerzenie granic sztuki i wyrażenie jakiejś istotnej dla artystów myśli? A może po prostu intencją była chęć zaszokowania publiczności? Dziś każdy dostrzega w tych realizacjach to, co sam chce widzieć. Faktem jednak pozostaje, iż autorzy tych kontrowersyjnych obiektów na stałe wpisali się w kanon nowoczesnej sztuki.

Również i teraz nie brakuje artystów wizualnych, których poruszające niewygodne treści i budzące napięcia prace bywają intensywnie dyskutowane przez krytyków. Do grupy tej z pewnością zaliczyć można Bartłomieja Kownackiego. Jego nieuznająca żadnych kompromisów sztuka już w samej swojej nazwie naznaczona jest sprzeciwem i dezaprobatą – skategoryzowana została bowiem przez samego autora jako „protest painting”.

Kontrowersja w obrazach Bartłomieja Kownackiego, w przeciwieństwie do wymienionych we wstępie artystów, wynika nie z formy, a z treści. Co więcej, jeśli chodzi o sam styl obrazowania rzeczywistości na płótnie, to malarz wierny jest doskonałemu realizmowi, przechodzącemu wręcz w hiperrealizm. W swoich formalnych poszukiwaniach nierzadko nawiązuje on do artystycznej spuścizny klasyków sztuki, wśród których wymienić należy Jana Vermeera, Diego Velazqueza, Rembrandta van Rijna, Caravaggia czy Leonarda da Vinci. W kontekście mocnych, bezpośrednich, nierzadko szokujących treści, precyzyjny rysunek i wystudiowany warsztat malarski wydają się jedynie środkami prowadzącymi do osiągnięcia celu – pobudzenia widza do krytycznego myślenia oraz wszczęcia w nim pewnego wewnętrznego dyskursu.

Najbardziej kontrowersyjnymi spośród dzieł Kownackiego są te, które bezpośrednio dotykają sfery seksualnej. Artysta tworzy zarówno sugestywne wizerunki nagich kobiet, wyposażonych w atrybuty zniewolenia i władzy (na przykład kajdanki czy pistolet), jak i odtwarza sceny zaczerpnięte wprost z filmów porno. Wielokrotnie powtarzającym się w obrazach artysty motywem jest seks oralny, ujęty zarówno w sposób hiperrealistyczny (np. „Śniadanie”), jak i utrzymany w stylistyce rozpikselowania (np. „Kwadraciki”), co z kolei sugeruje podglądanie przez widza aktu przez ekran telewizora lub komputera. O ile przy tym postać mężczyzny, sygnalizowana przez autora poprzez umiejscowienie na płótnie wzwiedzionego członka, zawsze pozostaje w obrębie tego typu realizacji anonimowa, o tyle twarze kobiet malowane są z fotograficzną wręcz precyzją. Wydaje się jednak, że Kownackiemu chodzi o coś więcej niż tylko wzbudzenie zainteresowania publiczności poprzez prezentowanie wulgarnych scen – zarówno przedstawienia seksu, jak i sylwetki kobiet, skute kajdankami lub klęczące przed nieznaną, okutaną w materiał postacią, sygnalizują odwieczny problem patriarchalnej podległości kobiet, która sprowadza je do funkcji cielesnego podmiotu.

Za pośrednictwem swoich obrazów, Kownacki podejmuje także próbę rozliczenia się z historią. Niejednokrotnie odwołuje się nie tylko do tragedii Holocaustu, ale i ogólnie do przemocy i śmierci, będących konsekwencją wojen. Dlatego też leśny pejzaż z widokiem na niebo oddaje punkt widzenia leżących na ziemi martwych ofiar, chmara much pędzi w locie wraz z wystrzeliwanymi pociskami, zaś srebrny samochód osobowy marki Porsche, wiozący parę młodych i pięknych ludzi, przeobraża się w wóz wyposażony w lufę czołgu, co z kolei stanowi oczywiste odniesienie do faktu produkowania przez Porsche na zlecenie Adolfa Hitlera pojazdów wojskowych i pancernych dla III Rzeszy. W podobnym tonie utrzymany jest obraz „Geneza dobrej marki”, przedstawiający więźniów obozów koncentracyjnych w pasiastych piżamach oznaczonych logo konkretnych marek współpracujących w czasach wojny z nazistami. Przyglądając się firmowym znakom Forda, Siemensa czy BMW, nie można oprzeć się wrażeniu, że to, co kiedyś można było uznać za symbol przemocy, dziś stanowi dowód luksusu i prestiżu. Temat ten malarz porusza również w realizacji „Ciuszki”, obrazującej wypełnioną rzędem hitlerowskich mundurów witrynę sklepową Hugo Bossa, co jest z kolei śmiałą polemiką z widzem na temat zastąpienia pamięci o niewygodnych, tragicznych wydarzeniach wzbudzającymi wątpliwości autora, dzisiejszymi wartościami, z uwielbieniem konsumpcjonizmu na czele. Wyrazem krytyki wobec tak powszechnego dziś materializmu jest również sugestywna realizacja „Owoce z naklejkami” – naśladujący klasyczną martwą naturę obraz oklejonych rozmaitymi logo owoców z supermarketu. Nawet natura stała się dziś produktem – zdaje się konstatować za pomocą tej pracy artysta, obnażając jednocześnie absurdalność tego faktu.

Choć Bartłomiej Kownacki na ogół używa języka dosadnego i bezkompromisowego, nierzadko przedstawiając rzeczy w sposób kontrowersyjny czy wręcz wulgarny, to oglądając jego prace, ma się wrażenie, że owa kontrowersja i wulgarność służy słusznemu celowi. Nie ulega wątpliwości, że jaskrawa i emocjonalna krytyka nonsensów rządzących współczesnością pobudza do głębokich przemyśleń nad codziennością oraz zmusza do krytycznego spojrzenia na dzisiejszy, szybki i bezrefleksyjny styl życia. Jedno jest pewne: wybrany przez Kownackiego, nierzadko szokujący i budzący kontrowersje sposób komentowania rzeczywistości ma swoje uzasadnienie. A my jako odbiorcy sztuki możemy jedynie go zaakceptować lub odrzucić.