15 maja 10 (322) / 2017

Agnieszka Karpiel,

POZA OSTROŚCIĄ... (JEAN-FRANÇOIS SPRICIGO: TOUJOURS L'AURORE)

A A A
Jean-François Spricigo jest jednym z najwybitniejszych belgijskich artystów, wykorzystującym w swojej twórczości medium fotograficzne i filmowe. W katowickiej galerii BWA do 4 czerwca możemy oglądać cykl jego fotografii „Toujours l’aurore”. Na wystawie zaprezentowano kilkadziesiąt prac artysty, wśród których przeważają zdjęcia czarno-białe, eksponowane w zestawach zawierających od trzech do kilkunastu kadrów; możemy także zobaczyć jeden zbiór czterech kolorowych fotografii.

W pierwszej chwili nie dostrzegamy klucza, według jakiego zdjęcia zostały ze sobą zestawione. Nie ułatwia nam tego brak opisu wystawy. Do dyspozycji mamy tylko lakoniczną kilkuzdaniową informację w formie ulotki. Na fotografiach widzimy portrety dzieci, kobiet, mężczyzn w każdym wieku; bardzo wiele zdjęć przedstawia zwierzęta (szczególnie psy i koty), a także drzewa i ich korzenie, trawy, kamienie, piasek na plaży, morze. Im więcej jednak czasu i uwagi poświęcimy tym pracom, tym bardziej oczywiste będzie, że każdy zbiór zdjęć jest swego rodzaju mikroświatem oraz filozoficzną refleksją o takich problemach, jak relacje człowiek – zwierzę, życie – śmierć, młodość – starość, natura – kultura. W wielu zestawach obok siebie znajdują się fotografie młodej kobiety, dziecka i umierającego starca; między nimi pojawiają się uciekający kot i drzewa albo korzenie sfotografowane z perspektywy żabiej, co dodaje im swoistej monumentalności. Młodość i radość przeplatają się ze smutkiem, nostalgią i śmiercią.

Tytuł wystawy jest zagadkowy i wieloznaczny. Słowo toujours możemy tłumaczyć jako „zawsze”. Jest to jednak także określenie sugerujące, że dana czynność dzieje się „wciąż”, „bez końca”, że jest to proces, który ciągle trwa. Natomiast słowo aurore to po francusku „świt”, ale również „poświata”, „początek”. Intuicyjnie rozumiemy zestawienie tych słów jako „zawsze świt”, „wciąż (przychodzi) świt”, „ciągły ruch, który ma stale swój początek”. Taki tytuł silnie akcentuje powtarzalność procesu, jakim jest życie człowieka i jego obecność w świecie. Fotografie Spricigo są swego rodzaju poetyckim esejem, który został stworzony nie ze słów, lecz z czarno-białych kadrów.

Na oficjalnej stronie internetowej (www.joug.org) Jean-François Spricigo pisze o swojej pracy: „Fotografuję tak jak ptak trzepocze skrzydłami, aby nie spaść (…) Niczego nie można uchwycić ani zamrozić, wręcz przeciwnie, to jest jak kołatanie serca w każdej chwili, która mnie bezpośrednio dotyczy”. Ruch gra u belgijskiego fotografa główną rolę. Jego zdjęcia są poruszone i nieostre, znajdują się na nich zacieki po procesie wywoływania, rysy i plamy. Całość wydaje się uchwycona w fazie powstawania. Postacie „żyją” na zdjęciach, gdzieś biegną, poruszają włosami, rękami i głową. Być może zostały sfotografowane podczas rozmowy lub gdy płakały bądź śmiały się. To jest fotografia, która powstaje w momencie, kiedy na nią patrzymy.

Zdjęcia portretowe sprawiają wrażenie, jakby ociekały wodą, a postaci wydają się sfotografowane przez szkło lub być może przez folię, często z wykorzystaniem wielokrotnej ekspozycji lub długiego czasu naświetlania. Wszystkie te zabiegi mają jeszcze bardziej subiektywizować portrety, które oglądamy i ukazywać niespokojność ludzkiej natury oraz emocjonalność bohaterów. Spricigo świadomie gra ostrością i jej brakiem. Wyostrzone fotografie przedstawiają leżącego starszego człowieka. „Ostre” są też korzenie drzew czy kadry przedstawiające trawę. Nieostre z kolei są wszystkie portrety dzieci, młodych ludzi i biegnących zwierząt. Im większe natężenie życia, tym mniejszy spokój.

Fotografie prezentowane na wystawie są również bardzo mocno kontrastowe. Do granic możliwości wyeksponowana została biel, która staje się tłem dla smoliście czarnych konturów ludzi i zwierząt. Patrząc na tak wyraziście wykonane czarno-białe fotografie, warto wspomnieć Viléma Flussera, który – rozważając obecność czerni i bieli w fotografii – zwracał uwagę na to, że: „Czarno-białe stany rzeczy nie mogą istnieć w świecie, gdyż czerń i biel są skrajnymi, »idealnymi« przypadkami: czerń jest absolutną nieobecnością wszystkich zawartych w świetle częstotliwości, a biel jest absolutną obecnością wszystkich tych elementów” (Flusser 2008: 86). Podążając za tą myślą, możemy czytać fotografie Spricigo jako próbę pokazania dwubiegunowości, chęć zestawienia ze sobą opozycji (np. życia i śmierci), których nie umiemy jednoznacznie zdefiniować. Jednocześnie niektóre zdjęcia toną w szarościach i to właśnie one odsyłają nas do autentycznego spojrzenia, a ich rozpiętość tonalna zdaje się łączyć ze sobą czerń i biel. Szarość mediuje między dwoma biegunami.

Na wielu zdjęciach widzimy rozmaite ślady, zarysowania i plamy. Jest to zwrócenie uwagi, a wręcz położenie nacisku na znaczenie często pomijanego w refleksji chemicznego procesu, jakiemu podlega fotografia. Zdjęcie powstaje nie tylko w efekcie naciśnięcia spustu migawki, ale także w trakcie dalszych procesów, jakim poddajemy negatyw. Obraz utajony, który musimy uczynić widzialnym, to element, nad którym nigdy w pełni nie panujemy. Z jednej strony możemy cały czas nad nim pracować, używając odpowiednich odczynników chemicznych, zwracając baczną uwagę na temperaturę roztworów itp., z drugiej jednak, moment, w którym pierwszy raz widzimy wywołany negatyw lub pozytyw, zawsze zawiera jakąś niespodziankę. Pozostawienie na fotografiach śladów wszystkich tych procesów uświadamia, jaką drogę przechodzi obraz od chwili, gdy patrzyliśmy na niego przez wizjer aparatu, aż do momentu, kiedy znajduje się on już w naszych rękach pod postacią papierowej odbitki. Zadrapania, plamy i rysy są integralną częścią tego fenomenu. Fotografie Spricigo stanowią tym samym głos w powszechnej dyskusji o dokładności i technicznej doskonałości, do której powinien dążyć fotograf. Artysta podważa to założenie i łamie zasady ukształtowane przez główny nurt fotografii, z którym spotykamy się na co dzień. Uwalnia swoją twórczość od wymogów nadrealnie idealistycznych przedstawień.

Na stronie twórcy czytamy: „Rzeczywistość pokażemy wtedy, kiedy przestaniemy się okłamywać, że umiemy ją obiektywnie przedstawić. Moje fotografie są uczciwe i przez to mocno subiektywne. Moje życie jest najbardziej szczerym świadectwem, jakie mogę przedstawić (…). Natura uczy mnie godzenia się ze sobą i z innymi (…). Nie chcę szukać przeciwieństw między nami albo tworzyć hierarchii między człowiekiem a naturą, chcę zobaczyć, jak jedno istnieje w drugim”. Świadomie używając nieostrości i długiego czasu naświetlania (co przyczynia się do powstania poruszonych portretów), artysta próbuje tworzyć coraz bardziej subiektywne obrazy. Prowadzi dialog z założeniem, że fotografia jest najbardziej obiektywnym z mediów, że możemy dzięki niej przedstawić świat takim, jakim jest, a używając aparatu, jesteśmy w stanie dowolnie „wykrawać” i „zamrażać” rzeczywistość. Świadome użycie aparatu nigdy nie sprowadza świata do płaskiego przedmiotu. Susan Sontag w jednym z esejów poświęconych fotografii pisała: „Nieruchoma fotografia to chwila obdarzona przywilejem trwałości, zmieniona w niewielki, płaski przedmiot, który można przechowywać i oglądać do woli” (Sontag 2009: 20) i zwracała uwagę na to, jak łatwo przychodzi fotografikom dzielenie świata, który nas otacza: „W świecie rządzonym przez obraz fotograficzny wszelkie granice (»ramki«) wydają się dowolne. Wszystko da się rozdzielić, przeciąć, odłączyć od czegoś innego (…). Poprzez fotografię świat staje się ciągiem niezwiązanych z sobą, swobodnych cząstek” (Sontag 2009: 31). Jean-François Spricigo wydaje się zajmować przeciwne do Sontag stanowisko i pokazuje w swoich pracach wiele drobnych i niezauważanych przez nas powiązań. Między poszczególnymi kadrami możemy dostrzec delikatne nitki tworzące siatkę szczególnych połączeń. Za pośrednictwem medium fotograficznego belgijski fotograf przedstawia nam intymną i pulsującą emocjami strukturę. To, czy będziemy chcieli poznać ją bliżej i dać się uwieść nieostrości Spricigo, zależy tylko od nas.

LITERATURA:

V. Flusser: „Ku filozofii fotografii”. Warszawa 2015.

M. Michałowska: „Obraz utajony”. Poznań 2005.

S. Sontag: „O fotografii”. Kraków 2009.

Oficjalna strona internetowa Jean-François Spricigo: www.jong.org.
Jean-François Spricigo: „Toujours l’aurore”. Galeria Sztuki Współczesnej BWA, Katowice 7.04.–4.06.2017.