15 maja 10 (322) / 2017

Paulina Zięciak,

STRUMIŁŁO - MIŁOŚNIK KULTURY WSCHODU (ANDRZEJ STRUMIŁŁO: AZJA)

A A A
Przypiąć Andrzejowi Strumille łatkę artysty to zbyt mało. Jego twórczość jest tak wszechstronna, że trudno uchwycić całą jego działalność. Jest on bowiem malarzem, rysownikiem, fotografikiem, scenografem, plakacistą, ilustratorem, reportażystą, poetą. W krakowskim Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha na wystawie „Azja” został zaprezentowany wyimek jego dorobku. Zarysowany w ten sposób krąg zainteresowań artysty to dopiero początek poznawania jego poczynań, a równocześnie kultury Wschodu, którą Strumiłło w nas zaszczepia.

Fascynacja kulturą i sztuką Wschodu narodziła się u artysty w wyniku dalekich podróży do Chin, Indii, Syrii, Turcji, Mongolii, Wietnamu czy Nepalu. Strumiłło przywozi stamtąd wytwory tamtejszej kultury: drzeworyty, druki, ceramikę, fotografie, rysunki, zapiski… Przywozi także inspiracje: kaligrafię, symbolikę, wyobrażenia bóstw, motywy religijne. Jest zbieraczem. Chłonie wszystko – formy, motywy, aurę i nastroje, by przetworzyć je i zbudować wokół nich własne refleksje – nad światem, naturą, ludzką egzystencją. Wpisując je w kulturę europejską, łączy Wschód z Zachodem, prowadząc dialog z tym, co dla Europy odległe, często niezrozumiałe, a przede wszystkim inne.

Strumiłło tworzy miszmasz form artystycznych, z jednej strony tak czytelny, że trudno nie zakwalifikować go do kręgu sztuki Orientu, z drugiej zaś tak bardzo zespolony z językiem artystycznym wypracowanym podczas współpracy z Władysławem Strzemińskim w Łodzi, Eugeniuszem Eibischem i Adamem Marczyńskim oraz Grupą Samokształceniową w Krakowie, że trudno oderwać od siebie te dwa światy. Nie ma między nimi linii granicznej, bo Strumiłło „szuka inspiracji z zewnątrz, ale uważnie wsłuchuje się w siebie” (Wincencjusz-Patyna 2008: 366).

Cykle rysunków i grafik pokazują dualizm nie tylko treściowy, ale również formalny. Z jednej strony Strumiłło jest reporterem. Rysuje, szkicuje, fotografuje i zapisuje. Kreuje obrazy drobiazgowe i wierne, tworzy notatnik. Dochodzi w nim do głosu talent ilustratora, dla którego punktem wyjścia jest tekst. W „Azji” inspiracjami są: człowiek z całym swym dorobkiem i natura ze swoją niedostępnością. W cyklach rysunków z podróży do Wietnamu, Mongolii, Indii, Nepalu, Chin, Syrii artysta upraszcza, szkicuje, dokumentuje, precyzyjnie kaligrafuje. Dają o sobie znać doświadczenia awangardy i wyprowadzona od Strzemińskiego umiejętność operowania skrótem i symbolem. Ale artystyczna dusza rządzi się swoimi prawami. W zbiorze grafik „Symbole lamajskie” Strumiłło wypełnił metaforykę Wschodu własną poetyką i refleksją. Znak i ornament są tutaj jednym, łącząc orientalne piękno z aurą tajemniczości i nastrojem medytacji. Ulubiony motyw – Oko Opatrzności – pojawiające się jako para oczu o wykroju migdała, przypominające oczy Buddy, transponowany jest do innych prac artysty, często pojawiając się w ilustracji książkowej i wzbogacając jej nastój o aurę niepokoju.

Ten sam nastrój niepewności oraz surrealny charakter odnajdziemy we wciąż otwartym, eksponowanym na wystawie cyklu „Lot”, gdzie zasadniczym tematem wielkoformatowych, smukło-pionowych płócien są smutne i nacechowane pewną dozą makabry, ale zarazem piękne i wiotkie, nagie ciała uskrzydlonych postaci (aniołów?). Nad tymi sylwetami – wydłużonymi, syntetycznymi, ale przy tym niezwykle dekoracyjnymi – unosi się aura obawy, lęku, strachu i trwogi. Postawa skrywanej intymności, częstej ucieczki od kontaktu wzrokowego, sygnalizowanej również przez motyw pustych oczodołów, przywołuje na myśl najbardziej mroczne wizje Zdzisława Beksińskiego. Owa synteza ciał, linearne opracowanie mięsni wraz z dekoracyjnością oraz szlachetnością barwy zespalają dramatyzm przedstawień z kunsztem estetycznym.

Jako zbieracz – kolekcjoner kultury wschodniej oraz własnych doświadczeń – Strumiłło posiada umiejętność komunikowania się za pomocą różnorodnych środków. Obok efektownych płócien, precyzyjnych rysunków i dekoracyjnych grafik, robi miejsce dla minimalistycznej instalacji „Katalog” i znów oferuje nam dychotomię doznań, zespala zredukowaną formę z obfitą treścią. Opierając na matematycznych – symetrycznych oraz syntetycznych – zasadach-podziałach, tworzy cykl rysunków, indywidualny katalog świata. Ten obraz-opis jest nieskończony. W zawarte w nim podziały artysta wpisuje „portrety” („Muszloportrety”), „elementy” ruchu i zmiany (zjadanie jabłka) lub części siebie (włosy, paznokcie). Dzieląc kartę papieru na 25 identycznych kwadratowych pól, wpisuje w nie poszczególne obiekty, nazywając je wszechkatalogiem, noumenonem czy Naturgeschichte, podkreślając przy tym ich niemierzalność.

Zwiedzanie wystawy najlepiej zakończyć obejrzeniem serii zdjęć dokumentujących „Medytację w Synagodze”, według „Pieśni wstępowań” Dawida – grupy psalmów, które miały być śpiewane przez Izraelitów w drodze do Jerozolimy. Pieśni pielgrzymów, wraz z medytacją, z jednej strony pozwalają zamknąć wystawę oderwaniem od otaczającego świata, dają moment wyciszenia. Z drugiej, krzyczą o zderzeniu kultur, które ukazuje nam Strumiłło. Najważniejsze jednak, że odchodzimy z wystawy bogatsi.

LITERATURA:

A. Wincencjusz-Patyna: „Stacja ilustracja”. Wrocław 2008. 
„Azja, Andrzej Strumiłło”. Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Galeria Europa Dalki Wschód, Kraków, 7.04.-21.05.2017.