Wydanie bieżące

15 maja 10 (322) / 2017

Michał Misztal,

BARDZO DŁUGA DROGA DO DOMU (Y: OSTATNI Z MĘŻCZYZN. TOM 4)

A A A
Stagnacja to niekoniecznie dobra rzecz, aczkolwiek – jeśli dana seria przez długi czas utrzymuje się na tym samym, wysokim poziomie – nie za bardzo jest na co narzekać. Owszem, nie ma fajerwerków, rewolucji, warstwa graficzna nie staje się nagle i niespodziewanie dużo lepsza, jednak w żadnym wypadku nie mogę uznać tego za wadę. Ważne, że serial Briana K. Vaughana oraz Pii Guerry nie zalicza niskich lotów, które właśnie w tego rodzaju epickich cyklach są najniebezpieczniejsze. Na szczęście czwarty tom przygód Yoricka Browna i spółki nadal trzyma poziom.

Słowo „stagnacja” może być dość mylące: nie mam na myśli tego, że opowieść w tym wydaniu zbiorczym nie idzie do przodu (Yorick jest coraz bliżej odnalezienia swojej narzeczonej, a my, być może, poznania odpowiedzi na pytanie, co zabiło niemal wszystkich mężczyzn; rzecz jasna, adwersarze tacy jak Alter nie mają w planach ułatwiania bohaterom życia). Chodzi raczej o to, że jeśli ktoś już wyrobił sobie opinię na temat „Ygreka”, raczej nie powinien nastawiać się na to, że po lekturze najnowszej odsłony cyklu zmieni swoje zdanie.

W kwestii scenariusza, budowy kolejnych wątków, dialogów oraz patentów fabularnych ciągle jest to jedna z lepszych opowieści komiksowych. „Ygrek” to wciąż tytuł, który darzę wielkim sentymentem (dzieło duetu Vaughan/Guerra należy do tych narracji, od których lata temu zacząłem swój powrót do historii obrazkowych) i choć doskonale pamiętam jego finał, nic nie tracę z przyjemności z pochłaniania kolejnych epizodów.

Nie jest to może seria idealna, gdyby jednak sporządzić tabelkę z jej zaletami oraz wadami, tych drugich byłoby zdecydowanie mniej. Czytając „Ostatniego z mężczyzn”, po prostu dobrze się bawię, zamiast logicznie analizować: „A może ten wątek jest niepotrzebny, a tamten dialog nie do końca udany?”. To za dobra rzecz, żebym miał ochotę robić z jej powodu tabelki. To, co mi się nie podoba (choćby okładki polskich wydań zbiorczych), potrafię wybaczyć. Cytowany na każdej okładce Stephen King – nazywający serię „Najlepszą powieścią graficzną, jaką kiedykolwiek czytał” – jak zwykle trochę przesadza (choć może w istocie nie miał w rękach niczego lepszego), ale i tak uważam, że to świetny cykl, który po prostu wypada znać.
Brian K. Vaughan, Pia Guerra i inni: „Y: Ostatni z mężczyzn. Tom czwarty” („Y: The Last Man. Book 4”). Tłumaczenie: Krzysztof Uliszewski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2017.