Wydanie bieżące

15 maja 10 (322) / 2017

Przemysław Pieniążek,

TERCET EGZOTYCZNY (BERNARD PRINCE: KSIĘGA 1)

A A A
18 kwietnia 1967 roku na łamach komiksowego magazynu „Tintin” zadebiutowała energetyzująca seria przygodowa, za której sterami stanęli belgijski scenarzysta Michel Régnier (szerzej znany pod pseudonimem Greg) oraz jego rodak, stawiający pierwsze kroki w branży rysownik Hermann Huppen. Czytelnicy pokochali barwne przygody Bernarda Prince’a – białowłosego obieżyświata o wielkim sercu, będącego niegdyś agentem Interpolu – który razem ze starym wilkiem morskim, zrzędliwym, lecz dobrodusznym szyprem Barneyem Jordanem oraz z rezolutnym, niedającym sobie w kaszę dmuchać Djinnem, hinduskim sierotą, wikła się w kolejne kabały w najróżniejszych zakątkach globu. Trzyosobowa załoga „Kormorana” pływa po morzach i oceanach, odwiedza egzotyczne wybrzeża oraz odległe krainy, gdzie z równą determinacją podejmuje wyzwania rzucane przez siły Natury, jak również kolejne misje humanitarne, udaremnia szemrane transakcje, uczestniczy w rebeliach czy robi porządek z wszelkiej maści niegodziwcami i bezwzględnymi watażkami.

Zmyślnie bawiąc się schematami opowieści sensacyjno-przygodowej, Greg oferował swoim czytelnikom fabuły pełne emocjonujących zwrotów akcji, ucieczek/pogoni oraz kontrolowanej dawki strzelanin i pojedynków na pięści, dużo uwagi poświęcając budowaniu przekonującej perypetii oraz realistycznemu oddaniu topograficzno-kulturowej specyfiki zakątków odwiedzanych przez protagonistów. Wyraziste profile bohaterów, niezłe dialogi oraz obowiązkowa porcja humoru z pewnością przyczyniły się do popularności cyklu, brawurowo zilustrowanego przez Hermanna. Przyszły autor „Wież Bois-Maury” rewelacyjnie oddaje geograficzne i architektoniczne niuanse kalejdoskopowo zmieniających się lokacji, obdarza dramatis personae bardzo charakterystycznymi obliczami, a do tego bezbłędnie rysuje sceny akcji. Dobrym, choć nie jedynym tego przykładem jest iście filmowy kadr (pochodzący z tomu „Generał Szatan”), gdzie widzimy wybuchające flary sygnalizacyjne, z których jedna wydaje się lecieć wprost… na czytelnika. Dodajmy do tego wyśmienitą, bardzo soczystą (przynajmniej w początkowych epizodach) kolorystykę, a otrzymamy naprawdę cieszący oko komiksowy rarytas.

Klasyczna dziś seria doczekała się solidnego polskiego wydania, co jednak w przypadku oficyny Kurc nie dziwi. W pierwszym zbiorczym tomie „Bernarda Prince’a” (obok galerii plakatów i okładek, a także tekstu przybliżającego okoliczności pracy nad cyklem) znalazło się pięć pełnowymiarowych albumów z perypetiami tercetu oraz jeden krótki epizod („Pasażerka”), w którym tytułowy protagonista daje lekcję pokory rozkapryszonej córce miliardera. Integral otwiera natomiast przywołany już „Generał Szatan” – rozgrywający się w afrykańsko-chińskich plenerach epizod, gdzie bohaterowie po raz pierwszy spotykają na swej drodze złowrogiego Wang-Ho. W mnożącym nawiązania do poetyki westernu „Grzmocie nad Coronado” Prince i spółka stają po stronie rebeliantów, pragnących ukrócić samowolę bezwzględnego handlarza Kurta Bronzena, pod płaszczykiem legalnego interesu wykupującego za bezcen ziemie należące do okolicznych rodzin, którym składa „propozycje nie do odrzucenia”.

Z kolei w „Granicy piekła” marynarskie trio dociera do Lao-Todang, skąd w niedługim czasie Bernard i Barney trafiają do zakładu karnego Suong-Bay, uznawanego za najbardziej nieludzkie więzienie na świecie. Kruche sojusze, pełna niebezpieczeństw dżungla oraz zabójcze stężenie komarów – w tym odcinku emocji zdecydowanie nie brakuje! Tymczasem rozgrywająca się w zimowej scenerii „Przygoda na Manhattanie” daje spore pole do popisu poczciwemu szyprowi, wykazującemu uderzające podobieństwo do pewnego magnata przemysłowego, który przybył do Nowego Jorku, aby wygłosić wykłady o słynnych gobelinach z Bosławii. Co, oczywiście, jest tylko częścią prawdy i początkiem świetnie rozegranej wielkomiejskiej perypetii. Natomiast wieńcząca tom „Oaza w ogniu” przenosi nas do Amaralkeszu, Miasta Siedmiu Bram, z których trzy otwierają się na morze, a cztery na pustynię. Zarówno wodny, jak i piaszczysty żywioł odegrają w tym epizodzie niemałą rolę, podobnie jak rozbójnicy Rahada Sadjiego, mającego chrapkę na (między innymi) skrzynie z lekarstwami, które z pełnym poświęceniem transportuje Barney, dosiadając wyjątkowo krnąbrnego wielbłąda.

Mówiąc krótko: ekskluzywny tom, sygnowany nazwiskami twórców przygód „Comanche”, powinien zadowolić wszystkich, którzy cenią sobie świetnie napisane i z werwą zilustrowane opowieści marynistyczno-awanturnicze. Warto na własną rękę przekonać się, dlaczego wielokrotnie wznawiany „Bernard Prince” zaliczany jest do arcydzieł dziewiątej sztuki. 
Greg, Hermann: „Bernard Prince: Księga 1” („Bernard Prince. Intégrale 1”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Kurc. Koluszki 2017.