Wydanie bieżące

15 maja 10 (322) / 2017

Marek Bochniarz,

HOMO-LĘKI I FANATYZM RELIGIJNY (UCZEŃ)

A A A
LIDKA: Ojcze mój, jeśli to możliwe, daj mi siłę. Potrzebuję siły teraz, ponieważ… Jeszcze raz od początku – Ojcze mój, daj mi siłę. Potrzebuję siły, teraz. Muszę być silna, żebym nie osłabła i nie czyniła tego, czego wszyscy chcą...

(Pawłowski 2015: 12)

Wieniamin Jużyn to młody, chudy i pochmurny chłopak, co nosi się na czarno. Wychowywany przez samotną matkę, czując swoją odrębność, sięga po Biblię. Słowa Dobrej Książki szybko zaczynają płonąć w jego umyśle niczym kontrreformacyjne stosy. Poznajemy go w „Uczniu” w chwili, gdy niczym Savonarola szykuje się do pierwszej akcji krasomówczej.

Wieniamin wchodzi do roda[1] i zaczyna taniec

Kiriłł Sieriebriennikow wziął w „Uczniu” na warsztat jedną z najnowszych i najbardziej popularnych sztuk Mariusa von Mayenburga – „Märtyrer”, której prapremiera miała miejsce w Berlinie w 2011 roku. Było to już drugie – po spektaklu z 2014 roku – podejście Rosjanina do tekstu niemieckiego dramaturga. Sieriebriennikow bynajmniej nie dokonał zwyczajnej adaptacji, lecz drastycznie zmodyfikował pierwowzór. Być może właśnie dlatego został doceniony na MFF w Cannes czy Tygodniu Kina Rosyjskiego w Londynie. W „Uczniu” Sieriebriennikow zmienił płeć bohaterów. Miast samotnego ojca i jego córki Lidki, mamy do czynienia z samotną matką i synem Wieniaminem. Oczywiście, akcję przenosi się z Niemiec czy Europy Zachodniej/Środkowej (polskiej adaptacji „Męczenników” z 2015 roku w reżyserii Grzegorza Jarzyny blisko do świata zachodnich sąsiadów) na grunt rosyjski, a więc zmianie ulega też kościół – z zachodniego na wschodni.

Ziarno rozliczających się z fanatyzmem „Męczenników” – przesadzone na glebę rosyjskiego liceum, bujnie wyrastające na konflikcie Wieniamina z otoczeniem szkolnym, reprezentantem cerkwi czy podczas jego starć z matką – daje plon, na który zupełnie inaczej spoglądamy. „Uczeń” okazuje się kolejnym z gorzkich filmowych portretów współczesnej Rosji. Nie zawiera w sobie tego ładunku bezpośrednio wyrażonej krytyki, co „Lewiatan” Andrieja Zwiagincewa, lecz jest równie zjadliwy. Do polskich kin trafił w specyficznym momencie – dlatego nie sposób pisać o nim, zapominając o obozach koncentracyjnych dla homoseksualistów w Czeczenii. Bo zarówno Marius von Mayenburg, jak i Kiriłł Sieriebriennikow opisują narodziny fanatyzmu, namiętnej religijności i równie dzikiej nietolerancji właśnie w świetle wewnętrznego konfliktu orientacji seksualnej, który przeżywa bohater, zapalczywie wypluwając z siebie wersety Pisma i idąc na wojnę z tym, czego obecność wypiera u samego siebie.

Wieniamin przeciw ciału

LIDKA: Protestuję przeciwko bezwstydnemu zmieszaniu płci pod powierzchnią wody, odmawiam udziału w wyuzdanym obnażaniu ciał, to nic innego jako nierząd.

(Pawłowski 2015: 11)

Wszyscy to znamy: pewien odsetek chrześcijan neguje wartość swej cielesności, przenosząc swoją uwagę na Słowo, idee i umartwienia tegoż ciała jako plugawego zbiornika. Wieniamin w przedakcji „Ucznia” musiał poczuć chuć, której nie zrozumiał i się jej przeraził. A że ojca mu zabrakło (Lidce z „Męczenników” zabrakło matki), to zapewne czuje się pęknięty i niepełny. Coś musiało nie wyjść – coś trzeba z tym zrobić. Wieniamin buntuje się więc przeciw koedukacyjnym lekcjom wychowania fizycznego. Najbardziej poetycka scena „Ucznia” Sieriebriennikowa ma miejsce na basenie. Pod powierzchnię wody trafia w ubraniu zbuntowany i oburzony Wieniamin. Otaczają go wirujące w dwuczęściowych strojach kąpielowych młode dziewczyny o rozpuszczonych (sic!) włosach. Wieniamin opętany przez nimfy wodne – tak to czujemy, dostrzegając przy tym z lekkim zdziwieniem, że widok kobiecego ciała wydaje się bohaterowi dziwnie wstrętny.

Wieniamin przeciw światowi rozumu

NAUCZYCIELKA BIOLOGII: Mamy mówić do niego „Ojcze”, wszyscy jesteśmy jego dziećmi, to piękna myśl, że istnieje taki wielki tatuś, który nad nami czuwa. Piękna myśl, dopóki jesteśmy dziećmi, dopóki nie dorośniemy. Ojciec, który wszystko widzi, który karze, sam nie podlegając kontroli, który jest irracjonalny i okrutny, nie kapujecie, to jest totalitaryzm.

(Pawłowski 2015: 38)

NAUCZYCIELKA BIOLOGII: Wytrzymamy tę niewiedzę, czy musimy zapełnić tę pustkę jakąś baśnią, jak dzieci, które się boją ciemności? I czy koniecznie musi to być coś, co zostało wymyślone ponad dwa tysiące lat temu?

(Pawłowski 2015: 30)

LIDKA: Bóg panią pokarze. Ześle swoich aniołów i dosięgnie panią w chwili, gdy będzie pani uciekała najszybciej, gdy pani oczy zasłoni cień, pomyśli pani o mnie i o tym, jak wieszałam ten krzyż nad pani głową na znak, że Bóg panią osądzi.

(Pawłowski 2015: 40)

Podobnie, jak „Nauczycielka” Jana Hřebejka, „Uczeń” cierpliwie edukuje nas w kwestii tego, jak funkcjonuje społeczeństwo w kraju z doświadczeniem totalitaryzmu. Hřebejk opisywał świat komunistycznej Czechosłowacji za pomocą małej metafory szkolnej ławy. Jego bohaterka to despotyczna, działająca pod wpływem emocji, zaradna pani nauczycielka, która szantażuje rodziców swoich wychowanków – aby dzieci otrzymały dobre oceny, tatusiowie i mamusie muszą wykonywać dla niej drobne prace. Mechanizm ten od pewnego momentu napędza się już sam, przybierając coraz bardziej groteskowe rozmiary, bo samotna nauczycielka-rozwódka jest w partii, przez co namaszczona została na nietykalną. Wydaje się, że walka z nią za pomocą działań potencjalnie oferowanych przez system (donos, zebranie, próba wymuszenia samokrytyki) mija się z celem, bo z góry skazana jest na niepowodzenie.

Akcja „Ucznia” co prawda rozgrywa się w Rosji współczesnej, lecz już sama „brudna”, staromodna kolorystyka złamanych barw, bardzo podobna do tej z „Nauczycielki”, podpowiada nam – jeszcze zanim bardziej dosadnie uświadomią nam to kolejne wydarzenia – że z prowincjonalnej szkoły wcale nie wyrugowano totalitaryzmu. Gdy stara kadra belfrów popija alkohol, a jedna z nauczycielek śpiewa rzewną piosenkę, czujemy, że cofamy się w czasie. „Postępowa” i młoda nauczycielka biologii Jelena Krasnowa reprezentuje nowego człowieka Rosji – osobę, która kieruje się zasadami współczesnego świata. Jednak w starciu z fanatycznym Wieniaminem nie ma szans – choć pozornie to ona powinna wygrać. W „Męczennikach” Mariusa von Mayenburga klęskę w pewnym stopniu tłumaczył ponowny zwrot Europy ku orientacjom prawicowym czy rozwój ruchów opartych na ideach niemających zbyt wiele wspólnego z nauką. Z kolei narrację „Ucznia” lepiej objaśniają despotyczne rządy Putina.

Wieniamin przeciw cerkwi

KSIĄDZ: Do ilu dusz udało ci się dotrzeć? Jednej? Dwóch? Może trzech, najwyżej czterech. U nas przemówisz codziennie do dziesiątków, a potem do tysięcy.

LIDKA: To nie jest rachunek, a dusze nie są walutą.

(Pawłowski 2015: 42)

Konflikt Wieniamina z reprezentantem kościoła prawosławnego, ojcem Wsiewołodem, jest najbliższy lekko terrorystycznemu posmakowi „Męczenników”. Marius von Mayenburg – podobnie jak Bruno Dumont w „Hadewijch” – podsuwa nam pytanie o to, czy w chrześcijaństwie jest miejsce na skrajny fanatyzm. Bohaterka Dumonta – po tym, jak w poszukiwaniu skrajności została odepchnięta przez lekko strwożonych katolików – idzie słuchać współczesnych interpretacji Koranu, wypaczających stary tekst, i decyduje się na samobójczy zamach. Lidka z „Męczenników” i Wieniamin z „Ucznia” mają problem z kościołem instytucjonalnym jako takim. Chcieliby podpalać, wysadzać, mordować. Mają ambicje co najmniej rozpętania wojny religijnej na dobrą, starą skalę zbrojnych konfliktów rodem ze średniowiecza i czasów kontrreformacji. Wszystko w imię wypaczonego Słowa – wszystko, aby zagrzebać pod nim swoje własne małe problemy.

Jak do „Ucznia” mają się choćby anarchistyczne akcje Pussy Riot? Chyba tak, że w gruncie rzeczy Wieniamin pogodzi się jakoś z cerkwią, z systemem – w przyszłości być może stworzy sobie hermetyczną sektę albo skrajne ugrupowanie polityczne, któremu będzie przewodził. Znajdzie swą niszę w rosyjskiej rzeczywistości łamania praw człowieka, bo sam lubi łamać to i owo w innych, byle wyprzeć własne uczucia i myśli, których się głęboko wstydzi.

Wieniamin idzie oczyszczać świat z ludzi

LIDKA: Inne religie mają bojowników o wiarę, męczenników, którzy za swoich fałszywych bogów bez wahania oddają życie. A my? Którego stać dzisiaj na tani czyn? Wszyscy uważają, że trzeba rozmawiać i znajdować kompromis, że Kazanie na Górze traktuje tylko o tolerancji, że człowiek zamiast dwóch policzków powinien mieć ich tysiąc, żeby je nadstawiać jeden po drugim, w nieskończoność.

Myślicie tak, ponieważ nie czytacie Księgi. Ponieważ Pan mówi: „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będę nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy” (Mt 10,34-36).

(...)

I dlatego nie chodzi o to, żeby być miłym i jakoś tam żyć dla jakiejś tam wiary.

(Pawłowski 2015: 26-27).

Osobliwa relacja z delikatnym chłopcem o chromej nodze (dręczonym za swoją orientację przez uczniów ze szkoły) oraz próby jej „uleczenia” za pomocą modlitwy podsuwają nam przeczucie, że Wieniamin – nawet, gdy wypiera swój homoseksualizm – podświadomie szuka sytuacji zbliżających go do pożądanego przezeń mężczyzny. Ten dosłownie i w przenośni kaleki romans znajduje w „Uczniu” brutalną i szokującą puentę – trochę już daleką od tego, co miało miejsce w literackim pierwowzorze. W ten sposób Sieriebriennikow oddaje w swoim filmie nietolerancyjne nastroje w Rosji, a także intuicyjnie antycypuje zbrodnicze działania w Czeczenii skierowane przeciw homoseksualistom.

LITERATURA:

„Męczennicy”. Program. Red. R. Pawłowski. TR Warszawa 2015.
 


[1] roda (wym. hoda) – krąg w sztuce walki capoeira. Gracze wchodzą do roda, aby odgrywać w niej symulowaną walkę. Często jednak to, co miało być tylko symulacją, przekształca się w walkę agresywną – bo roda to rodzaj rytuału, a wszystkie rytuały są z natury zawieszone między symulacją a czymś, co dla uczestników jest jak najbardziej realne i traktowane zgoła serio.


„Uczeń” („[M]uchenik”). Scenariusz i reżyseria: Kiriłł Sieriebriennikow. Zdjęcia: Vladislav Opelyants. Obsada: Viktoriya Isakova, Petr Skvortsov, Yuliya Aug i in. Produkcja: Rosja 2016, 118 min.