Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (324) / 2017

Magdalena Piotrowska-Grot,

'NAGA PRAWDA' METAFORY (HANS BLUMENBERG: 'PARADYGMATY DLA METAFOROLOGII')

A A A
Kiedy czytelnik sięga po książkę, która nie jest wydawniczą nowością, a jednocześnie została po raz pierwszy przełożona na rodzimy język owego czytelnika, proces lektury może zaowocować specyficznym poznawczym dysonansem. Pewne frazy i spostrzeżenia wydadzą się nieoryginalne, wielokrotnie powtarzane, przez to także zdezaktualizowane. Jednocześnie zupełnie nowy okazuje się ich źródłowy kontekst, przynoszący niejednokrotnie nowe jakości semantyczne. Jeżeli dodatkowo jest to pozycja z pogranicza filozofii, historii idei, socjologii języka, sprawa wydaje się pozornie mniej skomplikowana, wszak to studium dotyczące określonego zagadnienia, „pozwalające” na odczytywanie go poza chronologią czasową. Takie selektywne traktowanie pism filozoficznych może jednak sprowadzić czytelnika na manowce niedopowiedzeń.

Metaforologia współcześnie – kto za tym stoi?

Metafora jest jednym z istotniejszych elementów języka – posługujemy się nią na każdym niemal kroku, buduje ona całe językowe struktury i niejednokrotnie pełni rolę kulturotwórczą (nie chodzi mi tu nawet o wielkie metaforyczne obrazy konstytuujące nowożytny świat, ale także takie, które na stałe wchodzą do obiegu językowego z kultury popularnej, języka internetu czy mediów społecznościowych). To jak najbardziej stwierdzenie mocno upraszczające problematykę metafory, oczywiste w swej wymowie. Jednak niejednokrotnie zapominamy o złożoności zagadnienia, przynajmniej trzech rodzajach metaforologii i obecności tego problemu nie tylko w podręcznikach z zakresu poetyki, ale także w pismach filozoficznych. Nikt nie zastanawia się na co dzień nad miejscem „metafory w naszym życiu” ani nad niejednorodnością definiowania owego zjawiska.

Nie przeprowadzę oczywiście tutaj ostatecznego skatalogowania wszelkich tekstów rozwijających tę problematykę, jednak przyglądając się tylko podstawowym nazwiskom badaczy czy myślicieli nowożytnych, którzy poświęcili metaforze rozległe studia, dokonali swoistej reanimacji tego zagadnienia, rozszerzyli pole teoretycznych dociekań metaforologii, nietrudno zorientować się, iż stoimy w obliczu jednego z tych tematów, którym nie grozi kres narracji. Mam oczywiście na myśli Friedricha Nietzschego i Wilhelma Diltheya, Hannah Arendt, Richarda Rorty’ego, Georga Lakoffa i Marka Johnsona, Paula Ricoeura czy Jacques’a Derridę.

W takich wyliczeniach, przynajmniej tych czynionych przez polskich czytelników, rzadko pojawi się nazwisko Hansa Blumenberga, znanego nam jednak głównie jako autor rozprawy „Praca nad mitem” lub, w formie zapośredniczonej, z licznych przywołań w artykułach i książkach Agaty Bielik-Robson. Badacz ten nie jest więc nieobecny na naszym „rynku” filozoficznych idei, ale zdecydowanie wciąż stanowi swego rodzaju intelektualną niszę. „Paradygmaty dla metaforologii” to jedna z pierwszych książek jego autorstwa, zbierająca wyselekcjonowane teksty ze stanu badań nad metaforą, także jako materiałem historycznym, niestroniąca jednak od oryginalnych rozwiązań i polemik (choćby z wybranymi aspektami koncepcji Davida Hume’a). Już na początku zastrzec należy, iż nie jest to studium całościowe, a jedno ze stanowisk w badawczym wielogłosie z zakresu metaforologii. Oczywiście wprawny czytelnik dostrzeże w książce Blumenberga pewne treści już nieaktualne lub wciąż aktualne, ale nie nowatorskie, warto więc zwrócić uwagę na kilka faktów: praca została wydana po raz pierwszy w roku 1958; dotyczy momentu kiełkowania w Europie myśli nowożytnej; jest wstępem do dalszych rozważań badacza.

Każdy, kto miał do czynienia z serią wydawniczą „Studia o metaforze” (seria I – red. Elżbieta Sarnowska-Temeriusz, seria II – red. Michał Głowiński, Aleksandra Okopień-Sławińska), doskonale zdaje sobie sprawę z oddzielenia metaforologii teoretycznej od historycznej i stosowanej. Taką świadomością wyraźnie wykazuje się także autor omawianej książki, łącząc te aspekty w nierozerwalną całość (abstrahując jednak wyraźnie od metafory poetyckiej, niemalże celowo odchodząc od literatury ku życiu, stroniąc od poezji, której owe procesy dotyczą, ale przebiegają w niej w innych formach). Ważnym aspektem tych rozmyślań jest więc także, a może przede wszystkim, próba ukazania metafor w (u)życiu, skrupulatnego zarysowania pracy pewnych metaforycznych obrazów i ich przemian aż po proces demetaforyzacji (który polski czytelnik doskonale zna z artykułu Głowińskiego).

Zmiana perspektywy – jak „pracuje” metafora?

Rozważania o metaforze Blumenberg osadza przede wszystkim w trzech ważnych paradygmatach – metafizyce, kosmologii i mitologii. Oczywiście na tych trzech filarach wspiera się w filozofii badacza nieprzebrane bogactwo wszelkich dziedzin życia – nauki przyrodnicze, teologia, wieloaspektowość codziennego funkcjonowania w przestrzeni publicznej. Kluczowym zagadnieniem, wysuwającym się w „Paradygmatach dla metaforologii” na plan pierwszy, jest zaś pojęcie prawdy. Sama prawda nie stanowi jednak kategorii jednolicie definiowanej w omawianej książce, nie może też siłą rzeczy zostać ujęta w ramy przezroczystego i czytelnego dyskursu (o dziwo – czy prawda nie powinna być bowiem dostępna i łatwo przyswajalna?).

Blumenberg pogodzony z faktem, iż nie ma jednej „prawdy”, a samo rozumienie tego pojęcia ewoluuje wraz z postępem ludzkości, oddziela w swoim wywodzie „prawdę przemożną” (która niejednokrotnie nabiera w jego rozważaniach wymiaru metafizycznego, teologicznego) od „prawd”, które człowiek orzeka o obserwowanym świecie w danym kontekście swoich poznawczych możliwości. Ciekawie i bardzo przekonująco przedstawia Blumenberg moment, w którym kosmos i logos nie poddawały się już żadnym próbom wzajemnego utożsamienia, i wyprowadza z tego obraz zmian zachodzących w ludziach i ich postrzeganiu rzeczywistości. W tym kontekście mówi o prawdzie przynależnej tylko swego rodzaju Absolutowi (pojawiają się wówczas obrazy Boga-geometry i Boga-maszynisty), prawdach o świecie porządkujących rzeczywistość przednowożytną oraz metaforycznych strukturach, które ów świat konsolidowały. Po ich upadku następują, według Blumenberga, liczne próby przywrócenia porządku, choćby za pomocą metafory księgi natury, idealnego podręcznika, czy praw natury opisanych przy pomocy narzędzi matematycznych (w tym miejscu filozof odwołuje się oczywiście do pism Edmunda Husserla) – wszystkie te działania nie były jednak w stanie doprowadzić do ponownego uporządkowania wszechświata. Człowiek boleśnie uświadamia sobie, iż tak pożądana przez niego prawda jest nieuchwytna w swym dawnym kształcie.

Co ciekawe, autor od pojęcia prawdy przechodzi do „prawdopodobieństwa”, zagłębiając się w rejony estetyki sztuki, tylko po to, by zaraz na powrót przenieść się do sfery zjawisk socjologicznych. Stara się przy tym dokonać swoistej nobilitacji owego pojęcia, odmawiając każdemu dziełu pretendowania do miana prawdy, która jest jedynie jego „prawdą własną”, subiektywną, ograniczoną. Wprowadza więc pojęcie „wewnętrznego prawdopodobieństwa”, pozwalające na możliwość dostrzeżenia tego, co nazwiemy właśnie prawdą jednostkową, wewnętrzną, doraźną, w danym dziele zamkniętą i tylko jemu właściwą. Podążając w tym rozważaniu za myślą Lessinga, autor odchodzi jednak, po raz kolejny, od specyfiki dzieła sztuki, przenosząc owe zjawisko na teren historii, edukacji i obyczajowości.

Blumenberg rozwija jeszcze jedno ważne wnioskowanie – nasz świat i poznawcze funkcje człowieka konstytuują tak zwane „metafory absolutne”. Wiąże się to oczywiście z pojęciem prawdy i zmiennością tych treści, które w danym czasie uchodzą za prawdziwe właśnie. Badacz bez skrupułów obnaża naiwność pewnych pytań, jakie ludzkość stawia przed sobą, poszukując owych prawd absolutnych i niepodważalnych, ale także ze zrozumieniem i swoistą troską podchodzi autor do drzemiącego w człowieku imperatywu dociekań i podejmowania prób ustalenia pewnych ostatecznych zasad rządzących wszechświatem: „(…) zapytajmy ponownie o adekwatność absolutnych metafor, o ich prawdę historyczną. Ich prawda jest w pewnym bardzo szerokim sensie pragmatyczna. Ich zawartość jako punkt oparcia rozmaitych orientacji określa pewną postawę, nadają one strukturę pewnemu światu, reprezentują niedostępną doświadczeniu ani oglądowi całość rzeczywistości” (s. 29). Metafory wypełniające luki percepcji są więc w myśli niemieckiego filozofa swoistym obrazem danej epoki, pozwalają odtworzyć proces kształtowania się (i kryzysów) myśli współczesnej.

Twórczy chaos – metafora a poznanie

Autor poświęca w swoich rozważaniach wiele miejsca momentowi dziejowemu, w którym „przyroda” stanowiła swoistą metaforę prawdy, i opisuje szereg konsekwencji, jakie dla metaforologii wynikają z osiągnięć współczesnej nauki. Nie może więc w książce zabraknąć odwołania do reakcji ludzkości na „przewrót kopernikański” oraz wskazania, iż burząc podstawy dla jednych metafor, samo naukowe odkrycie polskiego astronoma zaczyna później funkcjonować na prawach metafory: „Zatem Ziemia dopiero jako ruchoma gwiazda reprezentuje naprawdę właściwą człowiekowi formę bytową, a nie formę bytową jego złudzeń i jego lęku. Kopernikanizm, który stał się metaforą, eksplikuje się jako ontologiczny model nowożytności” (s. 206).

Zanegowanie centralnego miejsca Ziemi we wszechświecie uderza w ludzki egocentryzm, ale także prowadzi w konsekwencji do ciągłego lęku przed tym, co nieznane. Blumenberga wyróżnia jednak spośród innych badaczy nowożytności zaskakujący optymizm. Autor ten niezaprzeczalnie zauważa, jak destrukcyjnie wpływa na świat świadomość nieskończoności, podważenie pewnego absolutnego modelu świata, paraliżujące poczucie otaczającej nas pustki, niezmierzonej otchłani. Zdaje się jednak dostrzegać w tym więcej aspektów pozytywnych niż tych, które mogłyby wpłynąć na ludzkość negatywnie. Zdystansowany wobec defetyzmu współczesności Blumenberg widzi w tym stanie lęku nowe możliwości intelektualnego rozwoju, a przede wszystkim ewolucję dawnych i kreowanie nowych obrazów metaforycznych. Zbliża się tym samym nieco w swoich rozmyślaniach do Derridy. Autor „Białej mitologii”, owszem, zakłada wyczerpanie pewnych pojęć, zwłaszcza tych zagarniętych przez metafizykę, ale dostrzega także swoisty ekonomiczny naddatek, który z owego zużycia może wynikać Tracąc swój metaforyczny aspekt, pojęcia obrastają w nowe znaczenia, zaś same zjawiska, których człowiek nie jest w stanie opisać inaczej niż przy pomocy metaforycznych struktur, doczekują się nowych ujęć. Dezaktualizujące się metafory konotują pracę języka i nowe formułowanie ważnych dla ludzkości zjawisk, tworząc strukturę palimpsestową, generującą w konsekwencji ciągłą pracę intelektualną.

Blumenberg nie ubolewa nad upadkiem konstytuujących świat praw i obrazów, w powstałych lukach i pęknięciach dostrzega potencjał rozwoju, między innymi rozwoju metaforologii: „(…) absolutna metafora wskakuje w pewną pustkę, rzutuje siebie na tabula rasa tego, co niewypełnialne teoretycznie; tu [u Nietzschego – uzupełnienie M.P.-G.] zajęła miejsce martwej już absolutnej woli. Metafizyka jawiła się nam często jako metaforyka wzięta za słowo; zanik metafizyki wzywa metaforykę z powrotem na jej miejsce” (s. 244-245). Według filozofa współczesność wcale nie poddaje się więc pustce i wyczerpaniu, a przezwycięża je wciąż nowymi kreacjami. Oczywiście mogą one być nietrafne czy nietrwałe, ale ów ruch myśli sam w sobie jest zjawiskiem waloryzowanym w tej książce dodatnio.

Trudno nie zauważyć w zacytowanym powyżej stwierdzeniu tego, co Blumenberg pisał o swoistym „zapotrzebowaniu” na mit ostateczny: „»Eschatologia filozoficzna« podejmuje również problem, kiedy może ona stawiać pytania i kiedy wolno unikać ich wysłuchania. Nie zdoła ona już dostarczyć dowodów na to, która z koncepcji ostatecznych spraw człowieka i kresu wszystkich rzeczy jest słuszna. Ale zanalizuje ogół tych ujęć i omówi, co one znaczyły i mogą jeszcze znaczyć (…). Co znaczy, poważnie rzecz biorąc, wędrówka dusz, jeśliby była ona mitem ostatnim, a zarazem najwspanialszym? Jeśli wyraża najwyższą możliwą formę sprawiedliwości, to zawiera problem polegający na tym, że na bycie każdego żywego człowieka ciążą już skutki takiej sprawiedliwości. (…) To również oferuje mit tworząc dystans wobec strachu i nadziei: opowiada o nieśmiertelności, której nie trzeba by się obawiać” (Blumenberg 2009: 281-282).

Nie twierdzę, że metafora i mit zajmują to samo miejsce w myśli filozofa. Spoglądając jednak na jego dzieło całościowo, dostrzec można, jakie struktury, zdaniem Blumenberga, tworzą naszą tożsamość i pozwalają nam zmierzyć się z wymykającymi się ludzkiej percepcji aspektami rzeczywistości. Bije z tych pism swoista nadzieja pokładana w intelektualnej pracy ludzkości, możliwościach twórczego wykorzystania chaosu zrodzonego z upadku – wygodnych i oswojonych, ale ograniczających rozwój – idei.

Metaforologia w wydaniu Hansa Blumenberga niezwykle silnie związana jest z życiem jednostki, z obszaru nauk przyrodniczych, estetyki i teorii (literatury, filozofii) przemycana niejako w karby codzienności, choć codzienności także specyficznej, postrzeganej przez autora jako wysoce intelektualne zmagania z obserwowaną rzeczywistością – co także rodzi podejrzenie, iż taki świat prawdziwy mógł być jedynie w oczach badacza, że to jedynie wycinek współczesności. Innym ważnym aspektem omawianej publikacji wydaje się to, że autor „Paradygmatów dla metaforologii” przytacza istotne stanowiska innych filozofów od starożytności po wiek XIX i XX, wskazuje walory, ale też niekonsekwencje w budowanych przez nich systemach, jest sprawnym obserwatorem i komentatorem procesów kształtowania się współczesności. Książka na naszym rynku wydawniczym pojawiła się zdecydowanie zbyt późno. Wielokrotnie przetwarzana przez innych badaczy, cytowana, poddana lekturze po zapoznaniu się z „Pracą nad mitem” traci walory nowatorskie, nie przynosi świeżych rozwiązań. Uruchamia jednak nową perspektywę oglądu, zmusza do zapoznania się z pewnymi teoriami na nowo, nakłania do intelektualnego zmierzenia się z niezwykle złożonym problemem wciąż nie(z)użytych metafor.

LITERATURA:      

Blumenberg H.: „Praca nad mitem”. Przeł. K. Najdek, M. Herer, Z. Zwoliński. Warszawa 2009.           

Derrida J.: „Biała mitologia. Metafora w tekście filozoficznym”. Przeł. W. Krzemień. „Pamiętnik Literacki” 1986, nr 3.
Hans Blumenberg: „Paradygmaty dla metaforologii”. Przeł. Bogdan Baran. Wydawnictwo Aletheia. Warszawa 2017.