Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (324) / 2017

Monika Lubińska,

CZŁOWIEK TEŻ ZWIERZĘ (PETER WOHLLEBEN: 'DUCHOWE ŻYCIE ZWIERZĄT')

A A A
To zadziwiające, jak niewiele wiemy o zwierzętach mimo otaczania się nimi od tysięcy lat. Uderzające jest także to, jak ludzka kultura wpływa na ich styl życia i jak dużą rolę w ich postrzeganiu odgrywa antropomorfizacja otaczającego nas świata. W końcu jak wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że świnie bardzo troszczą się o higienę i źle znoszą brud? Że dziki i sarny naturalnie żerują za dnia, ale przestawiły się na „tryb nocny” ze względu na polowania? Także świadomość podobieństwa życia emocjonalnego ludzi i zwierząt różnych gatunków jest bardzo niska. Wydaje się, jakby człowiek nie do końca chciał dopuścić do siebie myśl, że nie tylko śliczni, puchaci pupile (jak psy i koty) są zdolni do odczuwania smutku, radości, strachu czy bólu. Co dopiero myśleć o tym, że konie potrafią odczuwać skruchę i wstydzić się swojego zachowania, myszarki – współczuć sobie nawzajem cierpienia, jaskółki – sprytnie powstrzymywać swoich partnerów przed skokami w bok, a koguty – okłamywać kury w celu zaspokojenia potrzeb seksualnych?

To tylko kilka spośród kilkudziesięciu fascynujących przykładów, jakie można znaleźć w „Duchowym życiu zwierząt” Petera Wohllebena. Książka składa się aż z czterdziestu jeden krótkich rozdziałów, a każdy poświęcony jest jednemu zagadnieniu ukazującemu fascynujące ciekawostki dotyczące życia emocjonalnego oraz umysłowego różnych gatunków zwierząt. Rozdziały poruszające między innymi tematy takie jak żałoba, dobro i zło, sen czy pożądanie ilustrowane są barwnymi przykładami z życia zarówno dużych, od lat udomowionych ssaków, jak i ptaków, owadów, a nawet tkankowców. Co natomiast nadaje wywodom autentyzmu, a zarazem znacznie je ubarwia, to bardzo zręczne połączenie osobistych obserwacji autora z przywoływaniem przez niego badań naukowych prowadzonych przez uniwersytety i inne instytucje. Wielką zaletą jest także przekazywanie przez Wohllebena informacji na tematy bardzo skomplikowane i rozległe – jak duchowość, umysł, miłość – w skondensowanej formie, nie pozostawiając jednak poczucia niedosytu.

Przez pryzmat kultury

Jednym z głównych zadań najnowszej książki Wohllebena wydaje się zwrócenie uwagi na to, jak bardzo ludzkie postrzeganie świata zwierząt zdominowane jest przez kulturę, czołowy dla niej antropocentryzm oraz powszechne – i w gruncie rzeczy bezmyślne – operowanie takimi pojęciami jak dobro i zło w odniesieniu do natury.

Jednym z najlepiej tę kwestię ilustrujących był przykład wiewiórki, od lat pospolicie kojarzonej z uroczym, rudym ogonem i orzechami laskowymi, tymczasem powszechnie żywiącej się także pisklętami różnych gatunków. Jak pisze Wohlleben – „Czy więc wiewiórki są raczej złe niż dobre? Ani to, ani to. Kaprys natury sprawił, że przemawiają do naszego instynktu opiekuńczego i w ten sposób budzą pozytywne emocje. […] Gdyby wiewiórki zaspokajały swe zapotrzebowanie na białko gąsienicami bielnika kapustnika, bylibyśmy zachwyceni. Nasz bilans emocjonalny wypadałby wówczas w stu procentach pozytywnie, bo te szkodniki niszczą nam uprawy warzyw. Jednakże gąsienice bielnika kapustnika również są młodymi zwierzątkami, w tym przypadku dziećmi motyli”. A jest to tylko jeden z licznych przykładów pokazujących, z jakim upodobaniem człowiek dzieli zwierzęta na dobre i złe, mądre i głupie. Autor „Sekretnego życia drzew” – bardzo subtelnie zresztą – sugeruje, że takie klasyfikacje służą jedynie łatwiejszemu wykorzystywaniu zwierząt. Tak też bezpośrednie i utarte skojarzenie świni z brudem czy ordynarnością, mające swoje odzwierciedlenie w powszechnych metaforach zwierzęcych (nazywamy przecież „świniami” ludzi niekulturalnych i niegodziwych), ułatwia poniekąd okrutne ich traktowanie w masowych hodowlach, podczas gdy są to jedne z najczystszych i najinteligentniejszych zwierząt. Co też szkodzi zabicie irytującego owada? Oczywiście nic, ale także podobieństwa insektów do nas, ludzi, dowodzą fascynujące badania przedstawione przez niemieckiego leśnika oraz jego osobiste obserwacje.

Świadomość i szacunek

Mimo tak skonstruowanego wywodu „Duchowe życie zwierząt” zdecydowanie nie jest pozycją mającą ukazać bezduszne traktowanie zwierząt przez człowieka czy okrutne warunki hodowli, ani też poprzez odwołanie do emocji przekonywać do zmiany stylu życia na wegański czy wegetariański – wręcz przeciwnie. Książka Wohllebena bogata jest również w przykłady ilustrujące więź między zwierzętami i ludźmi, a także przyjemność, jaką te pierwsze potrafią czerpać z pracy wraz z człowiekiem. Natomiast mocno emocjonalny sposób ukazywania nawet nie tyle drobnych, co także niebezpiecznych dla człowieka insektów, np. kleszczy, stanowi raczej mrugnięcie okiem do czytelnika, chęć zwrócenia jego uwagi na dane kwestie i wyeksponowania problemu nieadekwatnego wartościowania przyrody. Jednak nagromadzenie – pytanie tylko, na ile jest ono kwestią tłumaczenia – zdrobnień i pieszczotliwych określeń (irytujących w większości kontekstów) w odniesieniu do wspomnianych kleszczy, much czy niesporczaków (milimetrowej wielkości tkankowców) miejscami wydaje się przesadzone.

Pozycja Wohllebena ma przede wszystkim zwrócić uwagę na niesamowite bogactwo wewnętrznego życia nawet najdrobniejszych zwierząt oraz na to, że nie są od ludzi aż tak odmienne, jak nam się wydaje. Jak sam autor pisze w podsumowaniu, jego celem jest przede wszystkim pobudzenie świadomości w przedstawionych kwestiach, zależy mu także na wyeksponowaniu tego, że zwierzęta zasługują na większy szacunek – „Bez obaw, nie wzywam do śniadania w tonacji molowej i kolacji jedzonej ze wstrętem – nasza pozycja w świecie biologicznym związana jest, podobnie jak wielu innych gatunków, z prawem do wykorzystywania, a także spożywania innych stworzeń, ponieważ zwyczajnie nie potrafimy przeprowadzać fotosyntezy. Pragnąłbym raczej, byśmy z nieco większym szacunkiem traktowali świat ożywiony, czy to będą zwierzęta czy rośliny”.

Studia nad zwierzętami

W ostatnich latach obserwujemy wzmożone zainteresowanie światem roślin i zwierząt. Animal studies i ekokrytyka dostarczają coraz to nowych perspektyw oraz fascynujących publikacji wpływających na świadomość złożoności przyrody. Książki takie jak choćby „Zwierzęcy punkt widzenia” Érica Barataya zwracają uwagę na kwestie, które ignorowaliśmy przez ostatnie stulecia – że zwierzęta to istoty w wielu przypadkach równie skomplikowane pod względem emocjonalnym, psychicznym i umysłowym jak ludzie. Spośród akademickich pozycji poświęconych szeroko rozumianej ekokrytyce, pozycje Wohllebena (zarówno „Sekretne życie drzew”, jak i „Duchowe życie zwierząt”) wyróżnia przystępna dla masowego odbiorcy forma, dzięki której dyskurs zyskuje coraz większy zasięg.

Po przeczytaniu „Duchowego życia zwierząt” powszechna nieświadomość podobieństwa między wewnętrznym życiem ludzi i zwierząt uderza tym bardziej. Jednak pozycja ta, relaksująca, fascynująca i przyjemna w odbiorze, skłania także do głębokiego zastanowienia nad tym, w jaki sposób człowiek dobiera informacje oraz wiedzę; że przyswaja raczej tylko tę, która nie wywołuje zbyt dużego uszczerbku na sumieniu, która nie zmusiłaby go do pewnych zmian w ugruntowanym postrzeganiu świata. Po zakończeniu lektury nie sposób już będzie powtórzyć słów Slavoja Žižka z książki „Six Sideways Reflections” –  „I know it, but I don't want to know that I know, so I don't know” (Wiem, ale nie nie chcę wiedzieć, że wiem, więc nie wiem).
Peter Wohlleben: „Duchowe życie zwierząt”. Przeł. Ewa Kochanowska. Wydawnictwo Otwarte. Kraków 2017.