15 lipca 14 (326) / 2017

Joanna Soćko,

ZŁAMANIE Z PRZEMIESZCZENIEM: JAKIE SĄ ROKOWANIA KOMPARATYSTYKI? (TOMASZ BILCZEWSKI: 'PORÓWNANIE I PRZEKŁAD')

A A A
Komparatystyka jest w Polsce brzydkim kaczątkiem. Ta metafora ma zapewne swoje wady, ale ponieważ najnowsza książka Tomasza Bilczewskiego o badaniach porównawczych sugestywnie zachęca do porównywania, to od takiego właśnie porównania chciałabym zacząć. Komparatystyka jest w Polsce brzydkim kaczątkiem i jej dyskomfort trwa: podczas gdy za płotem zachodnich sąsiadów (zwłaszcza Amerykanów, Francuzów i Niemców) od kilku dekad szeroko dyskutuje się o losie łabędzi, nasza nieopierzona dyscyplina może jedynie spoglądać w tamtą stronę z zazdrością. I nie chodzi do końca o to, że jest zbyt młoda – początki polskiej komparatystyki sięgają Mickiewiczowskich badań nad literaturami słowiańskimi – ale o to, że specyficzne warunki naszego klimatu nie pozwoliły jej na dobre rozwinąć skrzydeł.

Zapaść się pod ziemię? Kilka słów o korzeniach

Niepopularność tej dyscypliny może dziwić: nie było chyba w nowoczesnej humanistyce atmosfery bardziej sprzyjającej badaniom związków pomiędzy dziełami tworzonymi w różnych językach, a także – jak ma to miejsce w nowszej komparatystyce – bardziej sprzyjającej badaniom relacji pomiędzy tekstami literackimi i innymi dziedzinami nauki czy sztuki. To przecież praktyka powszechna. Różnica polega na tym, że podczas gdy w innych krajach na ogół rozpoznaje się jej historyczne zakorzenienie w badaniach porównawczych, w Polsce ta proweniencja nie jest oczywista. Kiedy po przełomie ‘89 roku polityczna aura zaczęła sprzyjać rozwojowi komparatystki, byliśmy już zajęci uprawianiem wyrosłej na jej gruncie teorii literatury, która po otwarciu granic zaczęła kwitnąć jeszcze bujniej. Kolejnym „kwiatem”, który odwrócił naszą uwagę od korzeni, stało się modne pojęcie interdyscyplinarności.

Niektórzy twierdzą, że owo daleko idące upowszechnienie komparatystyki – jej swoisty sukces – można uznać za łabędzi śpiew. Bilczewski nigdy do nich nie należał. Już w 2010 roku zwracał uwagę na to, że obecna sytuacja badań porównawczych wskazuje raczej na ich nieoczywisty tryumf: „(…) komparatystyczna sztuka lektury wielorakich tekstów kultury wcielona w działalność rozmaitych projektów humanistycznych świadczy o jej niegasnącej żywotności” (Bilczewski 2010: 294). Zredagował również obszerną antologię, w której zebrał najważniejsze, nietłumaczone wcześniej na polski teksty dotyczące badań porównawczych („Niewspółmierność. Perspektywy nowoczesnej komparatystyki. Antologia”. Kraków 2010). W najnowszej książce „Porównanie i przekład. Komparatystyka między tablicą anatoma a laboratorium cyfrowym” autor wraca do podejmowanych wcześniej wątków i twórczo je rozwija. Po co? W sytuacji, w której niegdysiejsza dominacja teorii literatury wyraźnie osłabła, a wyświechtane pojęcie interdyscyplinarności traci popularność, powrót do badań porównawczych wydaje się cenną intuicją. Ponowne odkopanie źródła długiej tradycji daje bowiem nadzieję na ożywienie jałowych dyskusji dotyczących obecnego statusu filologii i nauk humanistycznych w ogóle.

Anatomia twarzy

Komparatystyka zawdzięcza swoje instytucjonalne zaplecze dziewiętnastowiecznym sukcesom badań porównawczych, które wpłynęły na spektakularny rozwój nauk przyrodniczych i filologii. Rodowód ten może sugerować, że interesująca nas dziedzina jest obciążona genami pozytywistycznego scjentyzmu przejawiającego się w modelach poznania charakterystycznych dla nauk ścisłych. Jednak o długim trwaniu literackich badań porównawczych zadecydowała ich elastyczna formuła, a zwłaszcza coś, co skłonna jestem nazwać janusową specyfiką.

Rzymski bóg Janus nie tylko patronował wszelkim bramom, przejściom i mostom sugerującym nieustanną wymianę, przepływ, a także brak drogi bez wyjścia. Miał on również, jak wiemy, dwie twarze: niczym orzeł i reszka – awers i rewers rzymskich monet, na których umieszczano jego wizerunek. To właśnie te dwa różne, komplementarne wobec siebie oblicza, pozwalały komparatystyce unikać ślepych zaułków dominujących modeli epistemologicznych. Metoda zasadzająca się na badaniu podobieństw i różnic z jednej bowiem strony objawia zapędy obiektywistyczne, z drugiej zaś napotyka na żywe dowody nieredukowalnej wyjątkowości. To pierwsze, uniwersalistyczne oblicze, zapatrzone jest w schematy i analizuje powtarzalne struktury. Ono właśnie, jak pisze na wstępie Bilczewski, doprowadziło w XX wieku do rozkwitu teorii literatury (s. 9). Drugie oblicze nosi znamiona wpisanego w komparatystykę doświadczenia dyslokacji (przemieszczenia, przekładu) i przygląda się raczej idiomatycznym śladom jednostkowego życia (zob. tamże).

Komparatystyka zdaje się więc unikać niebezpieczeństw związanych ze zmienną koniunkturą poznawczych trendów, nie można jednak o niej powiedzieć, że uchodzi cało. Wręcz przeciwnie, charakteryzują ją wewnętrzne pęknięcia i organiczna różnorodność. Jak zauważa Andrzej Zawadzki: „Zarówno wśród samych komparatystów, jak i wśród badaczy literatury dominuje przekonanie, że nie odznacza się ona specyfiką ani przedmiotową, ani metodologiczną” (Zawadzki 2010: 51). Komparatystyka spogląda zatem na różne rzeczy w różny sposób, zachowując wszystkie walory interdyscyplinarności. Jej rozbieżny zez daje nadzieję na możliwość poszerzenia pola widzenia zawężanego przez coraz bardziej wyspecjalizowane dyscypliny. Słusznie więc pisał Andrzej Hejmej, że „staje się ona skomplikowaną wewnętrznie dziedziną badań o pojemnej formule – komparatystyką kulturową, która w odróżnieniu od tradycyjnej komparatystyki literackiej (…) podejmuje w większym zakresie problemy socjologii, psychologii, historii, antropologii kultury itd.” (Hejmej 2007: 48).

Trans-lokacje

Nowa książka Bilczewskiego to specyficzne kompendium: historyczny rys, a zarazem swoisty podręcznik komparatystyki. Autor z jednej strony przedstawia dzieje badań porównawczych, z drugiej przemieszcza je w przestrzeń dzisiejszych problemów humanistyki i pytań o tożsamość filologii. Umiejętnie unika przy tym jałowych typologizacji i dysput dotyczących stosunku komparatystyki do uniwersyteckich dyscyplin. W jego ujęciu badania porównawcze nie są ani częścią literaturoznawstwa, ani metanauką roszczącą sobie prawo do uniwersalizujących narracji. W przeciwieństwie do badań interdyscyplinarnych przedstawiana przez Bilczewskiego metoda nie sankcjonuje też aktualnego podziału wiedzy na poszczególne dyscypliny i nie jest od niego uzależniona.

Ten godny podziwu efekt udaje się autorowi osiągnąć dzięki zogniskowaniu narracji wokół porównania i przekładu: dwóch komór bijącego serca komparatystyki. Nie jest to zatem próba usystematyzowania dziedziny wiedzy, ale charakterystyka transdyscyplinarnych narzędzi stanowiących siłę napędową literackich badań porównawczych. Nie jest to również książka stricte teoretyczna: Bilczewski umiejętnie dekonstruuje obiektywizujące ambicje teorii, pokazując, że komparatystyka zawsze jest praktyką, a o jej sukcesie decyduje indywidualna umiejętność wyczuwania napięć na styku tekstów. W jego refleksji na temat porównania i przekładu idee filozoficzne sąsiadują zatem z wierszami, a metateoretyczne dywagacje wsparte są na analizie i interpretacji dzieł literackich i filmowych. Te płynne przejścia nie wynikają przy tym z lekkości właściwej dyletantom, przeciwnie: wywody autora wsparte są na fundamentach fachowej wiedzy.

Podoba mi się, że pomimo tego transdyscyplinarnego podejścia Bilczewski powraca do filologicznych korzeni nieustannie zasilających badania komparatystyczne. Współczesnym badaniom literaturoznawczym nieobce jest bowiem przekonanie, które w swoim raporcie z 1993 roku przedstawił Charles Bernheimer, a które sparafrazować można następująco: komparatystyka nie koncentruje się już wyłącznie na zjawiskach literackich, ponieważ literatura jest tylko jednym z dyskursów obecnej produkcji kulturowej (zob. „The Bernheimer Report…” 1995: 42). Bilczewskiemu tymczasem bliższe wydaje się przeświadczenie Ryszarda Koziołka, który w swojej najnowszej książce zauważa, że „rodzaj organizowania świata za sprawą narracji i metafory, sensownego przedstawienia sobie zdarzeń i przeżyć, którego dokonujemy, czytając, jest niemożliwy do powtórzenia inaczej niż w języku” (Koziołek 2016: 5).

Bilczewski podkreśla literackie źródło komparatystyki, rozpoczynając swój wywód od „lekcji retoryki”, w której istotne miejsce zajmuje metafora implikująca zarówno interesujące go porównanie, jak i przeniesienie. Zestawiając ze sobą wybrane wątki antycznej poetyki z teoretycznymi tekstami, elementami filozofii Condillaca, Kanta czy Husserla, a także wierszami tak różnych poetów jak Szekspir i Norwid, autor przekonująco pokazuje, że porównanie należy postrzegać w pierwszej kolejności jako podstawową operację ludzkiego umysłu, która jest niezbędnym etapem wszelkiej konceptualizacji. W tym ujęciu umiejętność komparatystycznego myślenia: dostrzegania zależności i analogii, a także przenoszenie znaczeń okazuje się głównym nerwem humanistyki, skoro – jak pisze Szymborska w wierszu „Notatka” – to właśnie przestrzeń porównania „wywabiła nas z wnętrza gatunku” i „obróciła naszą głowę w ludzką” (Szymborska 2004: 106). Ostatecznie Bilczewski – nie dyskredytując innych, komplementarnych modeli porównawczych (np. projektu Franca Morettiego) – skłania się ku temu, by widzieć w nowej komparatystyce przede wszystkim „krytyczną, ale i empatyczną strategię czytania, przekładania i porównywania” (s. 334). Tak rozumiane badania porównawcze sprzyjają również nawiązywaniu wszelako rozumianych relacji i tworzeniu heterogenicznych, opartych na wzajemnym szacunku wspólnot.

LITERATURA:      

Bilczewski T.: „Komparatystyka i interpretacja. Nowoczesne badania porównawcze wobec translatologii”. Kraków 2010.  

Hejmej A.: „Interdyscyplinarność i badania komparatystyczne”. „Wielogłos” 2007, nr 1/1.

Koziołek R.: „Dobrze się myśli literaturą”. Wołowiec 2016.          

“The Bernheimer Report: Comparative Literature at the Turn of the Century”. W: “Comparative Literature in the Age of Multiculturalism”. Ed. C. Bernheimer, Baltimore. London 1995.

Szymborska W.: „Wiersze wybrane”. Kraków 2004.          

Zawadzki A.: „Między komparatystyką literacką a kulturową”. „Wielogłos” 2010, nr 1-2.
Tomasz Bilczewski: „Porównanie i przekład. Komparatystyka między tablicą anatoma a laboratorium cyfrowym”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2017 [seria: Hermeneia].