ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (80) / 2007

Aurelia Kostecka,

INCUBUS

A A A
“Light Grenades”. Sony 2006.
Zdaniem Colina Wilsona – angielskiego pisarza i buntownika, o którym na stronie internetowej amerykańskiego zespołu Incubus wspomina charyzmatyczny wokalista Brandon Boyd: „(Sztuka)… uwalnia nas z trywialności, która jest naszym własnym wyborem i do której jesteśmy tak bardzo skłonni”. Wydaje się, iż owo stwierdzenie jest kwintesencją twórczej podróży, na którą muzycy z grupy Incubus postanowili wybrać się niemal piętnaście lat temu.

Początki Incubusa można uznać za dość prozaiczne. Na kartach historii zespołu pojawia się standardowy schemat rodem z młodzieżowego magazynu: grupa znajomych ze szkoły średniej postanawia pobawić się muzyką i szeroko pojętą sztuką – początkowo w domowych pieleszach, nieco później na lokalnych imprezach w rodzinnym Calabasas. Młodzi niepokorni, na zasadzie prób i błędów, zaczynają tworzyć muzykę, która pomimo początkowych fascynacji grupami w stylu Red Hot Chili Peppers, konsekwentnie przybiera postać alternatywną, czerpiąc nie tylko z rocka, ale również z metalu, hard rocka czy funka, Istny kolaż muzyczny! Odtąd Incubus już zawsze będzie podążał swoją własną, pozbawioną banalności oraz wszelkich kompromisów drogą.

Dotychczasowy dorobek muzyczny zespołu to sześć płyt studyjnych. Wsłuchując się w każdą z nich, trudno oprzeć się wrażeniu, iż pomimo piętnastoletniej działalności grupy, zarówno Brandon Boyd (wokal) jak i Mike Enziger (gitara), Jose Pasillas (perkusja), Chris Kilmore (klawisze, efekty dźwiękowe) i Ben Kenney (bas), są wciąż na etapie twórczego rozwoju. Ostatni krążek zespołu – płyta „Light Grenades”, wydana w grudniu 2006 roku, jest niejako rezultatem owych artystycznych poszukiwań. Różni się również diametralnie od poprzedniej płyty. Cofnijmy się zatem o krok w przeszłość.

Przedostatnie wydawnictwo – album „Crow Left Of The Murder”, był częściowo krytyką skierowaną w stronę amerykańskiej sceny politycznej. Pierwszy singiel wkrótce po premierze trafił do pudełka z napisem „ocenzurowane”, ze względu na swój antywojenny oraz anty-bushowski charakter. Na tym nie koniec. Muzycy postanowili sięgnąć nieco w przeszłość. Nawiązując do twórczości angielskiego pisarza George`a Orwella, a właściwie do powieści „1984”, Incubus postanowił przypomnieć słuchaczom o brutalności wojny oraz ukazać ponownie zapominane we współczesnym świecie mroki totalitaryzmu.

Po sukcesie albumu „Crow Left Of The Murder” przyszedł czas na “Light Grenades”. Płytę zupełnie inną, lekką, pozbawioną jakichkolwiek konotacji politycznych. Oprócz charakterystycznych, nieco drapieżnych kawałków takich jak „Anna Molly”, „Kiss To Send Us Off” czy „Rogues”, na płycie można również usłyszeć refleksyjne ballady. Wśród nich takie perełki jak „Love Hurts” czy „Dig”, który obecnie święci triumfy na listach przebojów. Podsumowując: płytę „Light Grenades” polecam wszystkim tym, którym słuchanie muzyki niebanalnej sprawia ogromną przyjemność. Nic dodać, nic ująć.