Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (80) / 2007

O TRIKACH SPRZED ERY KINA

A A A
„Iluzjonista” Neila Burgera oparty jest na powieści zdobywcy nagrody Pulitzera – Stevena Millhausera. To opowieść o parze zakochanych, której drogę do wspólnego szczęścia zamykają różnice społeczne, a otwiera magia. Akcja filmu rozgrywa się w Wiedniu pod koniec XIX wieku. Do miasta przybywa tytułowy Iluzjonista Eisenheim, który swymi spektaklami zdobywa serca mieszkańców stolicy. Podczas jednego z występów spotyka wciąż niezapomnianą miłość lat młodzieńczych – księżniczkę Sophie. Ta, choć jest w przeddzień zaręczyn z następcą tronu księciem Leopoldem, również nadal nosi go w sercu. Poirytowany obecnością Eisenheima oraz jego iluzjonistycznymi i nie tylko wyczynami, książę Leopold, nakazuje inspektorowi Uhlmowi, swemu zaufanemu protegowanemu, rozwiązanie sytuacji. Zakochani tymczasem decydują się opuścić Wiedeń, rozpoczynając wspólne życie.

„Iluzjonista” to klasyczna historia miłosna z dość oczywistą intrygą. Nie powinno to jednak zrażać tych, którzy nie przepadają za filmowymi love story. Przede wszystkim jest to precyzyjnie zrealizowany film. Ckliwość, sentymentalność i łzawość tego typu historii, ustępuje miejsca tajemniczości, baśniowości, iluzyjności i magii. W „Iluzjoniście” problemy związane z relacjami władzy, moralnością, korupcją czy karierowiczostwem stoją właściwie na równi z dylematami miłosnymi. Wątek miłosny, w przeciwieństwie do tego, który związany jest z władzą, granicą moralności i poczuciem sprawiedliwości, wydaje się być znacznie mniej skomplikowany. Na pierwszy plan psychologiczny nie wybija się tu gra miłosna, lecz relacje inspektora z Eisenheimem.

„Iluzjonista” to film niezwykle intrygujący. I nie chodzi tu nawet o akcję, która sama w sobie nie pozwala na chwilę znudzenia, ale na klimat, aurę, jaką twórcom filmu udało się stworzyć. Dzięki temu widz kinowy ma szansę poczuć się uczestnikiem spektaklu iluzji Eisenheima. To właśnie połączenie magii kina z magią spektaklu prestidigitatorskiego, zestawienie iluzjonistycznych możliwości kamery filmowej i umiejętności głównego bohatera filmu, daje taki efekt. Zresztą w samej fabule, w jednej ze scen, pojawia się nawiązanie do początków kina.

Moc „Iluzjonisty” leży nie tyle w przedstawionej historii (w samym scenariuszu), ale w sposobie, środkach filmowych użytych do jej opowiedzenia. Umiejętności zbliżone do tych, które posiadał Eisenheim, zaprezentował twórca zdjęć Dick Pope. Niezwykła kreację aktorską, potwierdzając swój talent aktorki, stworzył odtwórca głównej roli, Edward Norton. Atmosferę filmu doskonale oddały również charakterystyczne motywy muzyczne Philipa Glassa – autora muzyki do filmu.

Od momentu powstania kina, film uznawany jest za najlepszy mechanizm iluzji, królestwo trików. Warto więc może wybrać się do kina na „Iluzjonistę”, by zobaczyć i poczuć choć namiastkę spektaklu iluzjonistycznego „na żywo”.
Iza Franckiewicz
„Iluzjonista” (The Illusionist) Reżyseria: Neil Burger. Scenariusz: Neil Burger. Obsada: Edward Norton, Paul Giamatti, Jessica Biel, Rufus Sewell. Gatunek: dramat. USA 2006, 109 min