Wydanie bieżące

1 września 17 (329) / 2017

Anna Katarzyna Dycha,

'OUR TOWN'. PAULA & KAROL POWRACAJĄ W DOBRYM STYLU

A A A
Debiutowali przed ośmioma laty. Paula Bialska i Karol Strzemieczny poznali się przypadkowo – na imprezie jednej z organizacji promującej ideę fair trade, czyli uczciwego handlu z krajami Trzeciego Świata. Połączyło ich zainteresowanie amerykańskim folkiem. Początkowo grali jako duet. Grali w prywatnych mieszkaniach, w ogródkach i na chodnikach. Głośno zaczęło być o nich po wydaniu w 2009 roku nieoficjalnej EP-ki „Goodnight Warsaw”. Już jako kwintet wystąpili na najważniejszych polskich festiwalach – Open’erze, OFF Festivalu czy Jarocinie. W 2010 roku w warszawskiej wytwórni Lado ABC wydali debiutancki krążek „Overshare”. Zawierał utrzymane w indie-folkowej i alternatywnej estetyce piosenki, a uśmiechnięci muzycy wywoływali furorę nie tylko w kraju, ale też za granicą. Drugi album „Whole again” z 2012 roku brzmiał nieco bardziej refleksyjnie, momentami nawet lirycznie, przejmująco. Nie bez straty jednak dla beztroskiej, radosnej mocy kompozycji. Trzeci krążek zatytułowany „Heartwash” z 2014 roku powtórzył sukces debiutu. Wyróżniały go urokliwe melodie, wpadające w ucho refreny i damsko-męskie harmonijnie brzmiące wokale.

Najnowszy album „Our town” to mocny punkt w dyskografii zespołu. Bogaty aranżacyjnie, przebojowy, dojrzały. Droga do jego powstania nie była jednak usłana różami. Album został nagrany w innym składzie niż poprzedni. Christoph Thun, Krzysztof Pożarowski i Szymon Najder skupili się na własnych projektach i w rezultacie odeszli z zespołu. Paula i Karol tworzyli piosenki sami. Jednak do zespołu powrócił Igor Nikiforow, z którym Paula i Karol współpracowali przy pierwszej EP-ce. Zagrał na perkusji, gitarach i klawiszach. Odpowiada też za produkcję materiału. Za bas chwycił natomiast Staszek Wróbel.

Od samego początku słuchaczowi udziela się energia i pozytywne emocje. Tak jest w przypadku skocznego, singlowego „Rocky” oraz „Heart is a force”. „My friends” przypomina utwór z debiutanckiej płyty. Niezobowiązującą opowieść o przyjaciołach, którzy „znają nas lepiej”. „Our Town” to najbardziej zaangażowana piosenka w dorobku grupy. „What’s wrong with our town?” – pytają w tym utworze Paula i Karol. Nie ukrywają, że to ich komentarz do wydarzeń polityczno-społecznych, które w ostatnich miesiącach rozgrywają się w Polsce. Śpiewają, że jeżeli coś jest nie tak, trzeba udać się w poszukiwanie nowego miasta. Nie trzeba jednak ich słów rozumieć dosłownie. „Miastem” może być przecież przestrzeń do życia, do swobodnego wyrażania poglądów. „Lucky Man” ma piękną, kojącą melodię. Przy tym utworze można wziąć głęboki oddech i pomarzyć. Mocnym momentem jest też „Check me out” – utwór ze świetną energią, który może być jedną z wizytówek płyty. To ten sam poziom muzycznego zaangażowania jak przy entuzjastycznym debiucie. Jest tu też uroczy mówiony fragment, a drugi refren zaśpiewany jest wyżej. Obok utworów bogato zaaranżowanych na gitary i klawisze jest też skromniejsze „Lost but not forgotten” zagrane na gitarze akustycznej i cymbałkach.

Paula & Karol nie porzucają folkowych brzmień, ale coraz bardziej romansują z elektroniką – tu i ówdzie pobrzmiewają syntezatory, które czynią ten materiał bardziej przebojowym, a nawet tanecznym. Po prostu popowym. Jest to jednak pop inteligentny, pełen szczerych emocji. Z przebojowością idzie w parze też nostalgia. Mocny powrót w dobrym stylu.
Paula & Karol: „Our Town” [Kurpisz Impresariat/Agora, 2017].