Wydanie bieżące

15 września 18 (330) / 2017

Andrzej Ciszewski,

GRZECHY OJCA (DEADPOOL: GRZECH PIERWORODNY)

A A A
Ociekająca krwią i okraszona odgłosami łamanych kości wzruszająca opowieść o trudach późnego rodzicielstwa? Dlaczego nie! Brian Posehn i Gerry Duggan nie ustają w zaskakiwaniu swoich czytelników, tym razem podpinając fabułę siódmego tomu przygód Najemnika z Nawijką pod epickie wydarzenie uwiecznione w „Grzechu pierworodnym” Jasona Aarona. Ale nie ubiegajmy zdarzeń.

Domowa homeostaza młodego żonkosia Wade’a „Deadpoola” Wilsona (jego wybranką jest niedająca sobie w kaszę dmuchać Shiklah, królowa świata mroku) wydaje się dobiegać końca, gdy szkaradne sługusy Draculi poczynają sobie coraz śmielej, biorąc na cel sympatycznych, choć bez wątpienia osobliwych nowożeńców. Aby rozwiązać problem krwiopijców, Deadpool odbywa podróż w czasie, by pozyskać do walki w nieumarłymi wyjątkowo cenną sojuszniczkę, jaką może się okazać Dazzler – mutantka (potrafiąca przetwarzać każdy rodzaj fal dźwiękowych w światło) oraz piosenkarka w jednej ponętnej osobie. Czy jednak rozśpiewana heroina sprawdzi się w roli nieustraszonej pogromczyni zębatego plugastwa? W przysłowiowym międzyczasie agentka S.H.I.E.L.D. Emily Preston odkrywa, że Wade ma córkę, a co gorsze – na życie małej Eleonor dybią żołnierze bezkompromisowego Flag-Smashera. Nie muszę chyba dodawać, że odtąd Wilson będzie uwijał się jak w ukropie, aby uratować swoją pociechę. Co oznacza, że wiele osób rozstanie się z życiem w wyjątkowo drastycznych okolicznościach. Ale czego nie robi się dla najbliższych, prawda?

Postać Deadpoola – stworzonego przez Roba Liefelda oraz Fabiana Niciezę specjalisty od (nie tylko) mokrej roboty, którego wizytówką, obok zdolności autoregeneracji, stały się przezabawne monologi oraz dialogi często burzące „czwartą ścianę” komiksowego medium – należy do ścisłej czołówki ulubieńców pożeraczy popkultury. Trudno się temu dziwić, gdyż perypetie Najemnika z Nawijką to prawdziwa kopalnia intertekstualnych żartów, przewrotnych cytatów oraz pysznej zabawy z przeróżnymi konwencjami rodem z filmów, seriali, nie mówiąc już o (super)bohaterskich opowieściach graficznych. W sygnowanej logiem Marvel NOW! serii, pisanej przez Briana Posehna (stand-upera, muzyka i literata) oraz Gerry’ego Duggana (mającego na koncie pracę przy takich tytułach jak „Hulk” czy „Uncanny Avengers”), Wade Wilson daje się poznać od swojej najlepszej (najgorszej?) strony, serwując czytelnikom mocno humorystyczną, choć nie pozbawioną bardziej poważnych tonów narrację oraz szybkie tempo akcji.

W tomie opatrzonym podtytułem „Grzech pierworodny” scenarzyści zwięźle, aczkolwiek w sposób istotny dla rozwoju fabuły recenzowanego komiksu, nawiązują do wydarzeń przedstawionych w pierwszej odsłonie cyklu pisanego przez Jasona Aarona. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję poznać jeden z najmroczniejszych sekretów Deadpoola dotyczący czynu, o którym (anty)bohater w ogóle nie ma pojęcia! Przyzwoicie skrojona perypetia oraz kilka rozczulających motywów sprawiają, że lektura siódmego (przynajmniej zgodnie z polską numeracją) tomu przygód tytułowego zabijaki wciąż dostarcza sporo satysfakcji. Ilustracje przygotowane przez Johna Lucasa („Civil War: Front Line”) i Scotta Koblisha („The Immortal Iron Fist”) dobrze współgrają z chwilami mocno surrealistycznym oraz bez wątpienia groteskowym klimatem prezentowanej historii, z wyczuciem pokolorowanej przez Vala Staplesa. Mówiąc krótko: wybuchowa mieszanka czarnej komedii i sensacji (ciężkiej od wystrzelonego ołowiu) wzbogaconej o pierwiastek pokręconej, skąpanej w posoce familijnej opowiastki. Brzmi niedorzecznie? Dla „Deadpoola” nie ma rzeczy niemożliwych.
Brian Posehn, Gerry Duggan, John Lucas, Scott Koblish: „Deadpool. Grzech pierworodny” („Deadpool: Original Sin”). Tłumaczenie: Oskar Rogowski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2017.