Wydanie bieżące

15 września 18 (330) / 2017

Krzysztof Grudnik,

WAMPIR TEŻ CZŁOWIEK? (KRYSTIAN SAJA: 'WAMPIR W ŚWIECIE ANTROPII')

A A A
Książka Krystiana Sai „Wampir w świecie antropii. Kognitywizm subsymboliczny w literaturoznawstwie poświęcona została analizie „Draculi” Brama Stokera z perspektywy literaturoznawstwa kognitywnego. Ponieważ ta szkoła interpretacyjna nie jest jeszcze szeroko znana i stosowana w Polsce, zacznijmy od przedstawienia jej założeń – w takim zakresie, w jakim omówiono je w ramach „Wampira w świecie antropii”.

Literaturoznawstwo kognitywne to kontrpropozycja dla tradycyjnego literaturoznawstwa, które zdaniem Sai ugruntowane jest przede wszystkim na „paradygmacie hermeneutycnym” (s. 109). Traktuje utwór literacki (który – z niewyjaśnionych tu powodów – nazywa „artefaktem”) jak strukturę matematyczną – „zbiór abstrakcyjnych obiektów i relacji między nimi” (s. 110). Układ taki poddaje się analizie w sposób przypominający bardziej badania prowadzone w obrębie nauk ścisłych niż humanistycznych. Zresztą od tych pierwszych literaturoznawstwo kognitywne pożycza również kontekst dla swoich odczytań. Mówiąc inaczej: o ile literaturoznawstwo tradycyjne obserwuje utwór literacki na tle tradycji literackiej, przemian gatunkowych czy archetypów kulturowych, literaturoznawstwo kognitywne dowartościowuje pomijane zwykle aspekty biologiczne, fizyczne czy chemiczne.

Literaturoznawcy kognitywnego nie interesuje specjalnie interpretacja kodów kulturowych, zamiast tego badacz wybiera analizę świata przedstawionego. Opiera się ona na założeniu, że zdecydowana większość rzeczywistości opisywanej (oraz nieopisywanej) w artefakcie stanowi odbicie realnej, fizycznej rzeczywistości. Natomiast elementy fantastyczne – jak wampiry, wilkołaki czy elfy – są pewnego rodzaju modyfikacją lub hybrydą elementów obecnych w rzeczywistości. Dzieje się tak dlatego, że umysł pisarza działa w określony sposób. Ten sposób jest przedmiotem zainteresowania kognitywistyki jako takiej, literaturoznawstwo kognitywne zaś próbuje odtworzyć ów proces myślowy pisarza poprzez analizę jego rezultatu.

Ważnym efektem takiej zmiany perspektywy jest odejście od analizy antropocentrycznej. Krystian Saja zaznacza, że cała humanistyka, od praktycznie swojego zarania, umieszcza człowieka w centrum świata, co staje się sprzeczne z ustaleniami nauki – wedle której człowiek wcale nie jest tak wyjątkowy, jak o sobie myśli. Z tej niewłaściwej pozycji człowiek postrzega i interpretuje cały świat, w tym świat przedstawiony w dziele literackim. Literaturoznawstwo kognitywne zamienia perspektywę antropocentryczną na perspektywę obserwatora zewnętrznego i niezależnego (na tyle, na ile to możliwe, ponieważ nie można przekroczyć ograniczeń np. języka). Pozwala to dokonywać analizy bardziej kompleksowej i nakierowanej na faktyczne przestrzenie artefaktu.

Nie chcąc w tym miejscu przeprowadzać krytyki literaturoznawstwa kognitywnego, chciałbym wszakże odnieść się do kilku jej słabych punktów. Uważam za zupełnie zbędne wprowadzanie nowych terminów (jak „artefakt”) w miejsce tych funkcjonujących w tradycyjnym literaturoznawstwie („utwór”), jeśli nie ma to innego uzasadnienia niż chęć zaakcentowania własnej oryginalności czy nowości. Zwłaszcza że mówienie o „poziomach” i „przestrzeniach” nie wydaje się szczególnie nowe tym, którzy odrobili lekcję strukturalizmu. To zrozumiałe, że szkoła interpretacyjna czerpiąca inspiracje z nauk ścisłych próbuje naśladować precyzję tychże nauk, jednak robienie tego kosztem jasności wywodu, poprzez komplikację języka, jest nie najlepszym wyborem.

Druga sprawa to kwestia kompetencji. Autor „Wampira w świecie antropii” uznaje, że do analizy fizyki czy chemii świata przedstawionego w dziele literackim nie jest potrzebna drobiazgowa wiedza z zakresu tych dziedzin – ot, wystarczy ogólne zorientowanie. Wydaje się to sensowne o tyle, o ile pisarze zwykle też nie posiadają specjalistycznego wykształcenia z nauk ścisłych (wyjątki najczęściej znajdziemy wśród autorów tak zwanego hard science fiction, ale to zjawisko możemy tu pominąć). Problem jednak pojawia się w relacji pomiędzy literaturoznawcą a czytelnikiem. Jeśli Saja czyta Stokera przez pryzmat wiedzy z zakresu fizyki, astronomii i chemii, jaką posiadł, to czy czytelnik „Wampira w świecie antropii” powinien posiadać wiedzę zbliżoną? Wydaje się, że nie. Choć Saja nie daje nam odpowiedzi wprost, to w wielu momentach obszernie relacjonuje popularnonaukowe książki, z jakimi się zapoznał. Efekt tego jest jednak opłakany. Saja ulega bowiem fascynacji źródłami, przytacza je w nadmiarze i rozwodzi się nad teoriami współczesnej nauki, których relacja do analizowanego przez niego utworu („Drakuli”) okazuje się często żadna.

Wreszcie warto zastanowić się nad krytycznymi kompetencjami literaturoznawcy w obrębie nauk ścisłych. Bez właściwego zaplecza trudno rozpoznać, które teorie są prawdopodobne, które należy raczej włożyć między bajki. Można wszakże dokonać krytycznej oceny źródeł (na podstawie biogramu autora, wydawcy, wydawcy oryginału, różnego rodzaju instytucji czy nagród), ale tego Saja nie robi. W „Wampirze w świecie antropii” pojawiają się odesłania do książek naukowych, popularnonaukowych, „sensacyjnonaukowych”, popularnych serwisów typu onet.pl, Wikipedii (s. 219) czy – mój faworyt – strony krolowa-superstar.blog.pl (s. 193). Wszystkie te źródła traktowane są jednakowo, wszystkie informacje przyjęte bezkrytycznie.

W pewnym momencie nie można już tłumaczyć tego warsztatowym brakiem naukowego krytycyzmu. Głównym źródłem informacji Sai na temat wampiryzmu jest książka „Wampiry wśród nas. Ukryta prawda” autora skrywającego się pod pseudonimem Konstantinos wydana w Polsce przez Studio Astropsychologii. Mało tego, ponieważ literaturoznawstwo kognitywne zakłada, że wszystkie zjawiska w obrębie artefaktu literackiego są prawdziwe, Saja doprowadza to założenie do arcydziwnych konsekwencji, jakoby zjawiska te miały być prawdziwe (a przynajmniej prawdopodobne) również poza „przestrzenią artefaktu”. A zatem traktuje on wampiryzm jako coś całkiem prawdopodobnego nie tylko w świecie przedstawionym Stokera, ale w rzeczywistości. I znajduje potwierdzenie w źródle… to znaczy u Konstantinosa. Prowadzi to do stwierdzeń tego typu: „Starając się wykazać, że wampir powstał na którymś z etapów ewolucji człowieka, musielibyśmy dokonać ekshumacji grobów najstarszych domniemanych wampirów. Niestety, biorąc pod uwagę fakt, że historia wampiryzmu sięga tysiące, a może i miliony lat wstecz, mało prawdopodobna staje się możliwość odnalezienia właściwego grobu oraz wyizolowania odpowiedniej próbki DNA. Wobec braku obiektywnych dowodów genetycznych na przynależność wampira do grupy hominidów, należy się odwołać do alternatywnego źródła wiedzy” (s. 124) albo: „Sceptycy będą bronić stanowiska, mówiącego, że wampir Dracula nie może istnieć w znanym nam świecie. Będą stanowczo trwać w przekonaniu, że wampir jest tylko wyobrażeniem, którego nie należy analizować w kategoriach naukowych. Jednak często się przekonujemy, że to, co nieprawdopodobne, może bardzo łatwo przeobrazić się w rzeczywiste z chwilą, gdy uzyska choć »kwant« racjonalnego fundamentu” (s. 135).

Najistotniejsza część „Wampira w świecie antropii” jest zaskakująco dobra, jeśli wziąć pod uwagę dotychczasowe refleksje. Otóż Saja uważa, że hrabiego Draculę można opisać w kategoriach biochemicznych, przez co uzyskamy wyjaśnienie dla sporej części jego zachowań. I rzeczywiście się to udaje. Ponieważ do analizy biochemii hrabiego Saja używa procesów biologiczno-chemicznych zachodzących najczęściej w ludzkim ciele, wyciąga stąd wniosek, że Dracula jest człowiekiem. Ten wniosek wydaje się odrobinę za daleko idący, ale można go nieco załagodzić: Dracula jest bardziej człowiekiem niż demonem; bardziej człowiekiem niż upiorem; bardziej człowiekiem niż zwierzęciem. Wskazują na to jego biologia, zachowanie i sposób myślenia. Co więcej, Saja akcentuje „nieumarłość” hrabiego w ciekawy sposób – wampir wydaje się być w stanie agonalnym bądź zmumifikowanym bardziej niż po doświadczeniu faktycznej (mózgowej) śmierci. Autor wdaje się w szczegóły, by udowodnić swoje tezy – i bywa w tym przekonujący.

Te „naukowe” analizy „Draculi” nie przeczą jego interpretacjom symbolicznym przedstawianym przez innych autorów, funkcjonują jako swego rodzaju uzupełnienie. Wydaje się jednak, że tego rodzaju analizy powinny poprzedzać interpretacje i ta kolejność jest nieprawidłowa. Przy czym w żadnym wypadku nie jest to wina Sai. Brak tego typu analiz to mankament większości literaturoznawców, zaś postulat nadrobienia tego jest jak najbardziej godny uwagi. Należy tylko zadać sobie pytanie o styl i jakość owego nadrabiania, bo pod tym względem „Wampir w świecie antropii” to niedźwiedzia przysługa.
Krystian Saja: „Wampir w świecie antropii. Kognitywizm subsymboliczny w literaturoznawstwie”. Nomos. Kraków 2017.