Wydanie bieżące

1 października 19 (331) / 2017

Przemysław Pieniążek,

NA KOŃCU BYŁO SŁOWO (ZIEMIA SWOICH SYNÓW)

A A A
„Przyczyny i motywy, które spowodowały Koniec, mogłyby zapełnić całe rozdziały w księgach Historii. Ale po Końcu nie powstanie żadna księga” (s. 3) – enigmatyczne motto doskonale wprowadza czytelnika w postapokaliptyczne realia, w których nędzną egzystencję wiodą bohaterowie utworu: ojciec i jego dwóch synów, zamieszkujący skromny domek nad jeziorem. Brodaty patriarcha twardą ręką uczy swoich potomków reguł przetrwania (okazjonalnie wymieniając się zdobytymi „dobrami” z antypatycznym samotnikiem Aringiem), ale także swoistego kodeksu, obowiązującego nawet w czasach, gdy wszystkie wartości (pozornie) przestały mieć znaczenie. Czy jednak surowy rodzic ma rację twierdząc, że poza ich azylem rozpościera się wyłącznie domena śmierci? Kim tak naprawdę jest Wiedźma, z którą mężczyzna dzieli nie tylko wspomnienia o minionym świecie? I jakie refleksje skrywa notatnik głowy rodu, którego treść za wszelką cenę chce poznać niepokorny syn?

Pełna emocjonalnych przesileń oraz kapitalnie uchwyconych niuansów relacja łącząca rodzinny tercet, wiarygodne profile psychologiczne uczestników dramatu (w tym motywacje ojca stojące za restrykcyjnym modelem wychowania) oraz minimalistyczna, choć dająca pole wyobraźni wizja czasów spełnionej apokalipsy to najważniejsze, ale bynajmniej nie jedyne atuty „Ziemi swoich synów”. W recenzowanym tomie Gianni „Gipi” Pacinotti (urodzony w Pizie rysownik, scenarzysta i twórca animacji) postawił na oszczędną, ołówkową kreskę, równie wyciszoną, jak ów utrzymany w czarno-białej poetyce utwór. A jednak w tej narracyjnej i formalnej prostocie, podobnie jak w kilku sekwencjach kadrów pozbawionych słownego komentarza, tkwi niesamowita siła wyrazu sprawiająca, że dzieło twórcy „Sali prób” pamięta się jeszcze długo po zakończeniu lektury.

Brutalna, sugestywna, na swój sposób poetycka (vide: obrazy natury trwającej mimo dokonanego pandemonium) oraz wymykająca się jednoznacznej interpretacji „Ziemia swoich synów” została uznana za jedno z najważniejszych ubiegłorocznych wydarzeń na włoskiej scenie komiksowej. Nie ma w tym przypadku: utwór Gipiego świetnie bowiem sprawdza się jako kameralne studium upadku człowieczeństwa, ale także przesycona mistyczną aurą przypowieść o poświęceniu, miłości i nadziei. Rewelacyjne postapo, któremu zdecydowanie bliżej do wielowymiarowej „Drogi” Cormaca McCarthy’ego niż tradycyjnych, popkulturowych ujęć tematu końca czasów.
Gipi: „Ziemia swoich synów” („La Terra dei Figli”). Tłumaczenie: Anna Karolina Teruzzi. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2017.