Wydanie bieżące

1 października 19 (331) / 2017

Andrzej Ciszewski,

TONY CHU KONTRATAKUJE (CHEW. TOM 7: ZGNIŁE JABŁKA)

A A A
John Layman i Rob Guillory nie ustają w próbach zaskakiwania swoich czytelników, którzy w dotychczasowych sześciu częściach „Chew” widzieli już przecież niejedno. Siódmy tom przebojowego cyklu wciąż smakuje dobrze – mimo odrobinę nieapetycznego podtytułu. A oto jaką perypetię przygotowali na ten wieczór kucharze owej amerykańskiej serii.

Tony Chu (cybopata odbierający mentalne doznania związane z przeszłością wszystkiego, co ugryzie lub przełknie) wciąż nie może pogodzić się ze śmiercią swojej bliźniaczej siostry, Antonelli (cybowidzącej, potrafiącej dostrzec fragmenty przyszłości każdej żywej istoty, którą ugryzła bądź zjadła). Bohaterka została zamordowana przez innego cybopatę, Wampira – szalenie niebezpiecznego kolekcjonera nadzwyczajnych zdolności. Zanim jednak Chu zacznie wyrównywać rachunki z bezwzględnym adwersarzem, spróbuje ocieplić nieco relacje ze swoją córką Oliwką oraz na nowo odnaleźć się w codziennej rutynie funkcjonariusza FDA. Razem ze swoim partnerem Johnem Colby’ym rozpoczyna bowiem dochodzenie w sprawie serii widowiskowych zgonów (spontanicznych samozapłonów), by chwilę potem zmierzyć się z fanatycznymi wyznawcami z Kościoła Boskiego Niepokalanego Jajka, którego arcykapłanka ogłosiła początek świętej wojny przeciwko wszelkim konsumentom drobiu (zwanych także kurczakożercami). Mając w pamięci fakt, że cztery lata wcześniej ptasia grypa zabiła miliony ludzi na całym globie, zaś amerykański rząd wprowadził zakaz sprzedaży, przetwarzania i spożywania drobiu (by zapobiec kolejnej pandemii), działania charyzmatycznej liderki wcale nie wydają się całkowicie pozbawione logiki. Mówiąc krótko: podczas lektury „Zgniłych jabłek” czytelnik z pewnością nie będzie narzekał na nudę.

Nielinearna narracja, kapitalne dialogi oraz mordercza dawka absurdu, makabry i czarnego humoru niezmiennie stanowią wizytówkę serii „Chew”, której siódmy epizod ciekawie akcentuje wątek nadwyrężonego (by nie powiedzieć – zawiedzionego) zaufania, pokazując przy okazji nieco mroczniejsze oblicze protagonisty cyklu. Scenarzysta John Layman znów prezentuje postaci obdarzone nieprawdopodobnymi zdolnościami (około)kulinarnymi, wprowadzając do gry tortaespadero (potrafiącego przerobić zwykłą tortillę na zabójczą broń) czy transkonsumatora, który… Zresztą przekonajcie się sami.

Etatowy rysownik serii, Rob Guillory, konsekwentnie nawiązuje do rozwiązań wizualnych znanych odbiorcy już z poprzednich tomów (charakterystyczny sposób kadrowania wykorzystywany przy ekspozycjach dramatis personae, kompozycyjne lejtmotywy), co bynajmniej nie oznacza, że jego kreskówkowy, chwilami mocno psychodeliczny styl nie robi już na czytelniku wrażenia. To już swoista tradycja, że w każdym epizodzie „Chew” natrafimy na mniej lub bardziej zakamuflowane cytaty i aluzje do przeróżnych tekstów popkultury – nie inaczej jest w „Zgniłych jabłkach”, gdzie autorzy przemycili mnóstwo zabawnych odniesień ukrytych w różnych zakątkach kadrów.

Uhonorowana Nagrodami Eisnera i Harveya seria duetu Layman/Guillory trzyma fason, będąc jedyną w swoim rodzaju ofertą skierowaną do miłośników krwistych, podrasowanych nutą fantastyki oraz surrealizmu thrillerów policyjnych utrzymanych w poetyce najbardziej zwariowanych animacji rodem z Cartoon Network. Bon appétit !
John Layman, Rob Guillory: „Chew. Tom 7: Zgniłe jabłka” („Chew Vol. 7. Bad Apples”). Tłumaczenie: Robert Lipski. Wydawnictwo Mucha Comics. Warszawa 2017.