Wydanie bieżące

1 października 19 (331) / 2017

Przemysław Pieniążek,

SPECJALIŚCI OD BRUDNEJ ROBOTY (ŚMIECI)

A A A
W swojej pierwotnej postaci „Śmieci” były serią wpisów do pamiętnika ilustrujących doświadczenia Johna „Derfa” Backderfa z pracy śmieciarza w latach 1979-1980. Po raz pierwszy Amerykanin opublikował je w 2002 roku w formie 50-stronicowego zeszytu. Czuł jednak, że temat nie został w pełni wykorzystany. Dlatego w 2010 postanowił przekształcić swój utwór w komiks internetowy. Modyfikując i rozbudowując fabułę, zrozumiał jednak, że „Śmieci” przestały już być pamiętnikiem. Twórca „The City” przeniósł więc akcję dzieła do współczesności, rezygnując z wątków autobiograficznych, aczkolwiek zachowując odwołania do autentycznych wydarzeń.

Tym sposobem nominowane do Nagrody Eisnera „Śmieci” stały się opowieścią o przygodach dwudziestokilkulatków zawodowo zajmujących się sprzątaniem z ulic niekończących się stosów cuchnących odpadów. Perypetie protagonisty Mike’a (porte parole samego Derfa) oraz Boba kierującego śmieciarką czule nazwaną „Betty” przypominają, że owa profesja zdecydowanie nie jest dla każdego i daleko jej do fuchy marzeń. Co nie zmienia faktu, że posiadający swoje plany, ambicje oraz (czasem) zaprzepaszczone nadzieje bohaterowie – w większości przypadków – godnie znoszą codzienne wyzwania niezależnie od pory roku czy warunków atmosferycznych. Bo obok konieczności wylewania „zupki” (ruchliwego kłębowiska muszych larw trawiących organiczne resztki zalegające w kubłach), usuwania z poboczy trucheł zwierząt, zmagań z pękającymi workami czy cieknącymi „pieluchowymi bombami” muszą także zachowywać zdrowy rozsądek w starciu z małomiasteczkową biurokracją oraz czystą, ludzką złośliwością. Nie oznacza to jednak, że bohaterowie wykazują się świętą cierpliwością względem swoich winowajców – zapewniam, „zemsta śmieciarza” potrafi być naprawdę… paskudna.

Twórca albumu „My Friend Dahmer” w swojej humorystycznej, utkanej z zapadających w pamięć scenek rodzajowych oraz okraszonej naturalnie brzmiącymi dialogami opowieści zawarł (dające do myślenia) informacje o pochodzeniu i losie rzeczy, których najczęściej bezrefleksyjnie pozbywamy się każdego dnia. W omawianym tomie znajdziemy również krótką „historię śmieci” (wszak problem usuwania odpadów towarzyszył człowiekowi od momentu powstania pierwszych osad ludzkich), komentarz dotyczący globalnego problemu zarządzania odpadami oraz czytelną ilustrację objaśniającą zasady funkcjonowania wysypiska.

Przyznający się do fascynacji dorobkiem Roberta Crumba i Manuela „Spaina” Rodrigueza (ikon amerykańskiego komiksu undergroundowego) Backderf posługuje się cartoonową, czarno-białą kreską oferującą duży stopień szczegółowości, mający realny wpływ na odbiór tego monochromatycznego (wykorzystującego odcienie niebieskiego) komiksu, udatnie angażującego wzrok czytelnika, a przez to apelującego do zmysłu powonienia. Lektura pewnych fragmentów tego dzieła może podnieść treść żołądka, niemniej jako całość graficzna powieść Backderfa (wydana w formie eleganckiego, twardookładkowego woluminu) jest gwarantem dobrej zabawy, ale i cennej lekcji. Lekcji pozostawiającej odbiorcę z poczuciem winy, a na pewno z bogatym materiałem do przemyśleń. Wbrew pozorom pozycja nie tylko dla czytelników zainteresowanych codzienną niedolą pracowników służb komunalnych odpowiedzialnych za wywózkę odpadów (także) zmieszanych.
Derf Backderf: „Śmieci” („Trashed”). Tłumaczenie: Grzegorz Ciecieląg. Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Warszawa 2017.