1 października 19 (331) / 2017

Joanna Krygier,

WÓDKA Z KARPIEM, CZYLI WIGILIA PO POLSKU (CICHA NOC)

A A A
Rodzima ,,Sieranevada” w stylu Wojtka Smarzowskiego – tak mówiło się o ,,Cichej nocy”, dużym zaskoczeniu 42. edycji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, jeszcze zanim oficjalnie film wyjechał z Gdyni ze Złotymi Lwami. Skojarzenia nasuwają się same, ale próżno szukać tu skrajnej patologii, jakiej pod dostatkiem w dziełach autora ,,Wesela”, a i całość porusza bardziej niż niby bliski kulturowo, bo wschodnioeuropejski, obraz rodzinnego spotkania rozegranego pod okiem mistrza rumuńskiej nowej fali, Cristiego Puiu. Pełnometrażowy debiut Piotra Domalewskiego to bowiem nic innego jak wnikliwa obserwacja naszego lokalnego poletka – polskiego piekiełka. I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto momentami nie przegląda się w obrazie przeciętnej rodziny znad Wisły jak w lustrze.

Wigilia wydaje się banalnym punktem wyjścia. Święta Bożego Narodzenia to bez mała najważniejszy czas w kalendarzu Polaków, synonim odpoczynku, pojednania, miłości, szczęścia, wspólnoty z bliskimi – przynajmniej w teorii. Wiadomo jednak, jak to wygląda w praktyce: niekończące się generalne porządki, długie godziny spędzone w kuchni, kłótnie przy dekorowaniu choinki, niezręczność podczas składania życzeń, lenistwo po wieczornym obżarstwie na kanapie przed telewizorem z przestraszoną twarzą Kevina samego w domu na ekranie, a na deser – przysypianie w tłumie uczestników nocnej mszy, pasterki. I choć ,,Cicha noc” traktuje ten szczególny wieczór jedynie jako pretekst do dojrzałej, acz nie karcącej analizy relacji rodzinnych, trudno zarzucić odświętnej dekoracji jakikolwiek fałsz. Więcej: czasami wydaje się, jakbyśmy wraz z naszymi bliskimi mogli zastąpić aktorów i nadal doskonale się w nią wtapiać.

Siła filmu Domalewskiego tkwi właśnie w wiarygodnie napisanych i wykreowanych postaciach. Nieobce są nam przecież figury pragnącego lepszego życia młodego chłopaka, wiecznie zamartwiającej się losem wszystkich matki, surowej, zaradnej i pomocnej ciotki, sypiącego żartami wujka, niestroniącego od kieliszka dziadka, pyskatej, ale zagubionej emocjonalnie siostry, zamkniętego w sobie, powściągliwego brata, zapatrzonej w telefon nastoletniej kuzynki czy nieco wycofanego, milczącego ojca. Nawet jeśli na papierze to połączenie jawi się jako wymuszone lub nieskładne, to na ekranie ani na moment nie traci autentyczności. Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku więzi łączących bohaterów ,,Cataliny” Denijala Hasanovica, konkurentki z konkursu głównego festiwalu w Gdyni. Podczas gdy tam snuli się oni bez celu, a ich więzi były przypadkowe, jakby ,,szarpane”, i wymagały od widza uwierzenia w nie niemalże na słowo, w ,,Cichej nocy” wystarczy jedno spojrzenie rodzicielki na syna czy dotknięcie braterskiego ramienia, aby było jasne, ile trudnej bliskości, smutku i goryczy kryje się pod pozornie nieznaczącymi, subtelnymi gestami.

Członkowie ukazanej na ekranie typowej polskiej rodziny nie pozostawiają widzów obojętnymi. Życzenia składane matce, sprowadzające się w dużej mierze do ,,żebyś nie oszalała z tą bandą wariatów w domu”, pozostawiają gorzki posmak, zjednoczenie w obronie siostry budzi dumę i daje osobliwe poczucie siły (choć podobno, jak mówi jeden z bohaterów, ,,rodzeństwa się nie lubi, rodzeństwo po prostu się ma”), a szczera rozmowa z ojcem przynosi ulgę, ale i wywołuje żal. W tej ostatniej właśnie Domalewski celnie podsumowuje emigrację zarobkową zarówno poprzedniego, jak i współczesnego pokolenia dwudziestoparolatków. Ustami doświadczonego przez życie ,,banity” przypomina o konflikcie wewnętrznym, targającym podobnymi śmiałkami. Wyjeżdżali, bo chcieli wreszcie poczuć się w pełni ludźmi; szybko zdali sobie jednak sprawę, że to nie gdzie indziej, jak właśnie za granicą, zawsze będą tylko Polakami.

I kiedy ostatnia szansa na zmianę umiera, a nad pożogą marzeń rozbrzmiewa fałszywa nuta tytułowej kolędy, nie pozostaje nic innego, jak wrócić do szarej rzeczywistości, która w tym wypadku oznacza też punkt wyjścia. Główny bohater, Adam, podobnie jak niespełna dzień wcześniej, bawi się kamerą w autokarze. Tym razem nie filmuje, a ogląda to, co udało się zarejestrować jego siostrze poprzedniego wieczora. Czułe słowa, wspólny śpiew czy rodzinne wygłupy przy wigilijnym stole to jednak tylko ułamek dnia bogatszego w wydarzenia i emocje, których nie ma na nagraniach. Zupełnie jakby dopuszczalne było zachowywanie na nośnikach jedynie pozytywnych wspomnień, obrazków wprost wyjętych z domowego albumu fotograficznego. Tam zresztą trafi zapewne tradycyjna, coroczna odbitka ze zbiorowym portretem. Aż ciśnie się na usta powiedzenie, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. A i to nie zawsze.
42. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, 18-23.09.2017

„Cicha noc”. Scenariusz i reżyseria: Piotr Domalewski. Zdjęcia: Piotr Sobociński Jr. Obsada: Dawid Ogrodnik, Tomasz Ziętek, Arkadiusz Jakubik, Paweł Nowisz, Agnieszka Suchora i in. Produkcja: Polska 2017, 97 min.