Wydanie bieżące

1 października 19 (331) / 2017

Maja Baczyńska,

POLSKIE LOS ANGELES

A A A
Los Angeles. Miasto znane z Oscarów, Grammy, luksusowego Beverly Hills oraz słonecznych plaż, takich jak Santa Monica, Venice Beach czy Long Beach. Miejsce akcji ukochanego musicalu wielu kinomanów – „La la land”, z imponującym Griffith Observatory górującym ponad okolicznymi wzgórzami (w tym Hollywood Hills) i rozległą aglomeracją tak dobrze znaną wielu z nas z kinowych obrazów; z tej perspektywy nawet Downtown ze strzelistymi drapaczami chmur zdaje się być maleńkie jak z klocków. I to właśnie tu, w królestwie Universal Studio puchnącym od komercji i kiczu, mieście-legendzie uznawanym za mekkę twórców filmowych i kompozytorów muzyki filmowej, mieści się na pozór skromne, ale prężnie działające Polish Music Center przy University of Southern California. Nie jest to zapierająca dech w piersiach futurystyczna pod względem architektury budowla, jak Walt Disney Concert Hall, wręcz przeciwnie – kilka niewielkich pomieszczeń w obszarze uniwersyteckiego kampusu. A przecież to właśnie tu mają swój początek wyjątkowe inicjatywy, to tu bije serce amerykańskiej muzycznej Polonii.

Polish Music Center istnieje od 1985 roku. Założyli je Stefan i Wanda Wilk, przy cichym poparciu takich znakomitości polskiej sceny muzycznej, jak np. Witold Lutosławski. To właśnie przekazywane przez polskich twórców (niejednokrotnie zarazem rezydentów) na przestrzeni lat manuskrypty przyczyniły się do rozwoju tej instytucji. PCM pozostaje w ścisłym związku z Thornton School of Music, wraz z którą już od wielu lat organizuje koncerty polskiej muzyki.

Aktualnie dyrektorem Polish Music Center jest pianista i kompozytor Marek Żebrowski, a współpracuje z nim sopranistka polskiego pochodzenia Krysta Close. Wspólnymi siłami starają się udokumentować działalność polskich muzyków w Stanach Zjednoczonych oraz spopularyzować polską muzykę wśród lokalnej publiczności. Bo przecież to właśnie w Kalifornii działał kompozytor i pianista, swojego czasu Prezes Rady Ministrów – Ignacy Jan Paderewski (1860-1941), pięciokrotny zdobywca Grammy Krzysztof Penderecki, laureaci Oscara śp. Bronisław Kaper oraz Jan A.P. Kaczmarek, jazzman i autor wielu ścieżek dźwiękowych m.in. do filmów Romana Polańskiego – Krzysztof Komeda (który zresztą niestety uległ tu śmiertelnemu w skutkach wypadkowi podczas jednego ze spacerów z pisarzem Markiem Hłaską) czy żołnierz Armii Andersa, autor wielu szlagierów (w tym słynnej piosenki "Umówiłem się z nią na dziewiątą") Henryk Wars.

Każdy z nich miał inną historię, Paderewski przyjechał do Kalifornii leczyć się z artretyzmu; jako koncertujący i międzynarodowej sławy wirtuoz fortepianu musiał dbać o swoje ręce. Szybko rozsławił okolicę, zakładając winnicę na swojej posiadłości w Paso Robles (Rancho San Ignacio), gdzie obecny właściciel postawił nawet polską flagę i gdzie zarazem od 1993 roku organizowany jest Festiwal Paderewskiego. Sam Paderewski był nie tylko wybitnym artystą, ale i filantropem, wspierał szlachetne inicjatywy na całym świecie (m.in. budowy pomników), jednocześnie aż do końca pozostał patriotą walczącym o niepodległość ukochanej Polski. W jego kolekcji tytułów doctora honoris causa, obok Oxford University czy University of Cambridge, nie mogło zabraknąć również University of Southern California. Dzięki temu w Polish Music Center, aktywnie rozwijającym Festiwal Paderewskiego w Paso Robles, znajduje się wiele pamiątek, a dyrektor PCM wydał nawet imponującą publikację – książkę „Paderewski w Kalifornii” na temat tego artysty i męża stanu.

Nie mniej ciekawa dokumentacja w zbiorach Polish Music Center dotyczy wspomnianych Henryka Warsa czy Bronisława Kapera. Każdy z nich miał życie, które spokojnie mogłoby posłużyć za scenariusz niejednego filmu. Tymczasem powstało o nich zaledwie kilka programów telewizyjnych (w tym unikalny wywiad z Kaperem zrealizowany przez kanadyjską telewizję) oraz dokument o Warsie („Henryk Wars – pieśniarz Warszawy” w reż. Wiesława Dąbrowskiego, autora także filmu dokumentalnego „Ignacy Jan Paderewski – człowiek czynu, sukcesu i sławy”). Co ciekawe, pomimo iż Kaper miał dużo łatwiejszy start w Kalifornii, niż Wars, który pojawił się w Los Angeles dopiero po wojnie, to właśnie po nim – mimo starań PCM – wiele pamiątek przepadło. A przecież Bronisław Kaper, członek Akademii Filmowej, był jednym z popularniejszych kompozytorów hollywoodzkich swojej epoki. Współpracował ze słynnym studiem Metro-Goldwyn-Meyer, najwyższe wyróżnienie przyniósł mu pełen uroku musical „Lili” z 1953 roku, ale w jego dorobku znajdziemy muzykę do wielu filmów z ówczesnymi gwiazdami, takimi jak np. Audrey Hepburn („Zielone domostwa” z 1959 roku) czy Marlon Brando („Bunt na Bounty” z 1962 roku), a także do kultowej „Parszywej dwunastki” z 1967 roku o grupce żołnierzy wybranych spośród aresztantów, których major John Reisman (Lee Marvin) w 1944 roku przygotowuje do samobójczej, wojskowej misji. Co do Warsa, to choć nigdy nie otrzymał Oscara, to zapisał się w sercach widzów na całym świecie m.in. muzyką do popularnego serialu „Flipper” z 1963 roku o przyjaźni nastolatka i delfina.

Przeglądając materiały Polish Music Center, można sobie uzmysłowić, jak wielu Polaków działało artystycznie w Kalifornii i jak duży wpływ niektórzy z nich mieli na współczesne kino. Ale to, co wydaje się z perspektywy dzisiejszej szczególnie cenne, to fakt, iż PCM regularnie zaprasza i wykonuje muzykę współczesnych polskich kompozytorów, wśród nich np. Hanny Kulenty (ur. 1961), Wojciecha Blechacza (ur. 1985) czy Macieja Chiżyńskiego (ur. 1969), tak jak lata temu Henryka Mikołaja Góreckiego (1933-2010), ubóstwianego przez Amerykanów za jego „III Symfonię pieśni żałosnych op. 36”, która swoich fanów ma ponoć nawet wśród kierowców tirów, o czym można dowiedzieć się ze wzruszającego filmu dokumentalnego „Please find. Henry Mikołaj Górecki” w reżyserii Violetty Rotter-Kozery. Historia polskich muzyków w Los Angeles wciąż się tworzy, choć nie zawsze jest ona ściśle związana z Dolby Theatre. A jak duży wpływ amerykańskie podróże mają na polskich muzyków? Cóż, wystarczy posłuchać nagrania „L.A. Concerto” Tomasza Jakuba Opałki (ur. 1983) w wykonaniu naszego polskiego wirtuoza skrzypiec Janusza Wawrowskiego oraz orkiestry Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach pod dyrekcją Michała Kluzy. Los Angeles to tygiel kulturowy, a Polacy mają w nim swoje miejsce.