Wydanie bieżące

15 października 20 (332) / 2017

Andrzej Ciszewski,

SPACER Z BÓSTWEM (ANUBIS)

A A A
„Trudno mówić o malarstwie Karpowicz w oderwaniu od jej równorzędnej, komiksowej twórczości, a jednocześnie czytając jej historie obrazkowe nie da się zapomnieć o tym, że jest malarką. Plansze jej komiksów w o wiele większym stopniu działają na czytelnika światłem i kolorem niż u większości polskich twórców komiksowych. Mają malarski nastrój, skłonność do wizualnych metafor. Nie są dynamiczne, ruch odgrywa tu o wiele mniejszą rolę niż nastrój. Szczególnie dobrze widać to w albumie »Pocztówki z Białegostoku«, będącym wyjątkowym przykładem komiksu miejskiego, ponieważ album nie ma charakteru promocyjnego, co jednak stanowi regułę w tego typu projektach. Jest za to bardzo prywatnym, intymnym zapisem relacji z wędrówek po mieście, skoncentrowanym na detalach i emocjach. Ten rodzaj wrażliwości znajdziemy również w »Anubisie«” – przekonuje Sebastian Frąckiewicz w posłowiu do ukazującego się nakładem wydawnictwa Centrala artbooka rodzimej artystki.

W niniejszym tomiku odnajdziemy wybrane prace Joanny Karpowicz prezentowane w ramach wystawy „Anubis, mój przyjaciel”, której wernisaż miał miejsce 26 kwietnia 2013 roku w krakowskiej Galerii Łącznik. Patronem i głównym bohaterem malarskiej serii (artbook uwzględnia obrazy powstałe do roku 2016) jest starożytne bóstwo o głowie szakala, według egipskich wierzeń pełniące funkcję opiekuna zmarłych oraz miejsc ich pochówku. Tytułowa postać pojawia się na prezentowanych płótnach w przeróżnych rolach i kontekstach. W większości przybiera kształt mrocznej figury, której obecność objawia się widzowi dopiero po chwili. Dobrym tego przykładem jest obraz „Madame Isis”, gdzie trzy dziewczyny palące papierosy oraz widniejąca na witrynie sowa przykuwają uwagę skuteczniej niż ukryty w ciemnym wejściu do lokalu Anubis. Podobny zabieg Karpowicz zastosowała prezentując opustoszały dworzec kolejowy w Spoon River, gdzie doskonale widoczna po jednej stronie postać samotnej kobiety czekającej na peronie każe nam uważnie szukać ukrytego bóstwa, znajdującego się w mniej oświetlonym otoczeniu budynku.

Anubis bywa dobrotliwym towarzyszem, gdy tańczy w lesie wraz z młodzieżą, idzie z dziewczynką do kina lub obserwuje dzieci zjeżdżające na sankach na tle osiedla pogrążającego się w wieczornym półmroku. Staje się też przewoźnikiem pomagającym matce z dzieckiem przepłynąć łodzią na drugi brzeg lub spogląda na nas z okna lokalu o wymownej nazwie Ankh Bar. Pojawia się jako recepcjonista oczekujący na przybycie gości (w przybytku nie bez kozery budzącym skojarzenia z Hotelem Panorama rodem z Kingowskiego „Lśnienia”, a raczej Kubrickowskiej adaptacji tego utworu), by powrócić jako agent Dale Cooper zmierzający w stronę tablicy granicznej miasteczka Twin Peaks. Ganek skąpanej w deszczu chaty, dojo, sala kinowa, widownia burleski czy leżak ustawiony w stronę ciemnego, z ducha romantycznego morza – to tylko wybrane lokacje zyskujące nowe znaczenia i konteksty za sprawą obecności Anubisa, pozującego nawet z zestawem Happy Meal.

W swoim nawiązującym do dorobku Edwarda Hoppera (wymieńmy chociażby reprodukcję zamieszczoną na okładce tomiku czy obraz będący hołdem składanym „Nocnym jastrzębiom” vel „Nocnym markom”) malarskim poliptyku popkulturowych mitów oraz zakorzenionych w zbiorowej świadomości wizerunków Ameryki Karpowicz oferuje jedyną w swoim rodzaju podróż u boku szalenie ambiwalentnego bóstwa przemierzającego oniryczne przestrzenie (zaświaty?) bądź cierpliwie oczekującego na… no właśnie, w tym miejscu każdy z widzów sam znajdzie odpowiedź. Bo przesycone ciszą, aurą niepokoju, melancholii oraz niedopowiedzenia wizerunki Anubisa oferują interpretacyjną różnorodność. Jak dla mnie – niezapomniane doświadczenie!
Joanna Karpowicz: „Anubis”. Centrala – Every Book Matters. London 2017.