Wydanie bieżące

15 października 20 (332) / 2017

Andrzej Ciszewski,

STREFA MROKU PANA ITO (ŚLEPA ULICZKA)

A A A
Wydawnictwo J.P. Fantastica nie ustaje w dostarczaniu rodzimemu czytelnikowi kolejnych tomów sygnowanych nazwiskiem Junjiego Ito. I bardzo dobrze, bo mamy do czynienia z artystą, który sztukę zaklinania grozy w komiksowym kadrze opanował do perfekcji. Fani twórcy „Spirali” z pewnością nie przeoczą najnowszej kolekcji graficznych horrorów japońskiego mistrza zatytułowanej „Ślepa uliczka”.

Patronująca zbiorkowi historia przedstawia perypetie studenta Ishidy, wynajmującego pokój na stancji położonej w cichej, choć nie najlepszej dzielnicy. Bohaterowi wpada w oko córka gospodyni, Shinobu. Melancholijna piękność wydaje się jednak skrywać jakąś tajemnicę. Aurę osobliwości podbudowują także powracające nocą dziecięce śmiechy – ale kto chciałby się bawić w ciemnym zakątku uliczki odciętym od świata wysokim murem i zwieńczonym drutem kolczastym? Sugestywny, wywołujący ciarki epizod przypominający, że piekło czasem czai się tuż za rogiem.

Narratorem drugiej opowieści jest Iwasaki, którego regularnie prześladuje wrażenie, że przydarzy mu się coś niemiłego. W kawiarni bohater przegląda od niechcenia czasopismo o modzie, gdzie natrafia na zdjęcie „Modelki” o dość niepokojącej (mówiąc łagodnie) fizjonomii. Upiorny wizerunek, mimo najszerszych chęci młodziana, nie pozwala o sobie zapomnieć. Kiedy protagonista wraz z kolegami organizuje casting do filmu, na ogłoszenie odpowiadają tylko trzy kandydatki. Nie muszę dodawać, że wśród tej trójki znajduje się również dziewczyna (?) z fotografii. Jeden z tych epizodów, który wywołuje nieprzyjemne, długo utrzymujące się mrowienie w kręgosłupie.

Osią fabularną „Spadania” jest plaga samobójstw, których ofiary pozostawiają dla bliskich listy z enigmatyczną wiadomością: „W tym mieście wydarzy się coś strasznego”. Bohater utworu w ostatniej chwili ratuje swoją żonę przed podobnym losem. Jednak Erika wciąż znajduje się w zagadkowym transie, przepowiadając wypadki mrożące krew w żyłach. Nastrojowa, kameralna opowieść skutecznie pobudzająca wyobraźnię czytelnika, który odtąd może z nieco większym niepokojem spoglądać w niebo.

Krótka wizyta w „Sali chorych” przekonuje, że pobyt w szpitalu może się okazać naprawdę traumatycznym doświadczeniem, tym bardziej gdy do głosu dochodzą plugawe siły, których wpływom stara się oprzeć Hashimoto – niedawna uczestniczka wypadku drogowego. „Pensjonat” to opowieść o mężczyźnie owładniętym myślą otworzenia przybytku z gorącymi źródłami. Przechodząc od słów do czynów, głowa (przerażonej) rodziny demoluje podłogę, rozpoczynając wykop jamy, prowadzącej wprost do trzewi Ziemi, a nawet jeszcze dalej. Następujące chwilę potem „Pozwolenie” to ciekawe połączenie love story z wątkiem nadnaturalnym. Historia Kyousuke’ego bezskutecznie starającego się o rękę Misuzu (jej ojciec jest mocno nieprzychylny absztyfikantowi) przekona do siebie odbiorców lubiących fabuły, w których nic nie jest takim, jakim się początkowo wydaje.

W recenzowanym tomiku nie brakuje także epizodów opierających się na dość surrealistycznych koncepcjach fabularnych, które jednak nie będą dziwić wiernych czytelników dzieł autora „Tomie”. Co może wyniknąć z palenia odrażającego tytoniu rosnącego w cieniu podmiejskiego krematorium („Stowarzyszenie palaczy”)? Czy potwornie zagrzybiony dom sprawdzi się jako nośnik nadnaturalnej grozy („Pleśń)? I czy nadmierne spożywanie mrożonych przysmaków może doprowadzić do zatrważających transformacji („Autobus z lodami”)? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na powyższe pytania, śmiało przeczytajcie wymienione nowelki – najlepiej na czczo.

Paranoidalna atmosfera, mająca w sobie coś z ducha prozy Rolanda Topora, cechuje „Miasto bez ulic” – epizod (podobnie jak „Pleśń”) eksplorujący zagadnienie architektonicznego horroru, w którym zaciera się granica między jawą a koszmarem. Natomiast „Wspomnienie” to całkiem przekonująco skonstruowany thriller psychologiczny, w którym śliczna Rie zbiera strzępki wątpliwych wspomnień by ustalić, dlaczego nie pamięta praktycznie nic z tego, co wydarzyło się między 7 a 14 rokiem jej życia.

Charakterystyczna kreska – dobrze oddająca emocje rysujące się na twarzach bohaterów oraz realistycznie niuansująca kolejne lokacje (zarówno wnętrza, jak i plenery) – w asyście niczym nie skrępowanej wyobraźni Junjiego Ito znów zdała egzamin, sprawiając, że czasu spędzonego w „Ślepej uliczce” nie powinniście uznać za stracony. Wiele historii zawartych w omawianym albumie posiada nazbyt pośpieszne zakończenie, inne wieńczą mocne cliffhangery, które aż proszą się o rozwinięcie. Ale nie zmienia to faktu, że tych jedenaście utworów (w kilku odnajdziemy wyraźne elementy komentarza społecznego) nie pozwoli wam zasnąć. A jeśli nawet, to nie liczcie na przyjemne sny.
Junji Ito: „Ślepa uliczka” („Rojiura”). Tłumaczenie: Ula Knap – Laboratorium Językowe KOTOKEN. Wydawnictwo J.P. Fantastica. Mierzyn 2017.