Wydanie bieżące

15 października 20 (332) / 2017

Zuzanna Sokołowska,

KIEDY HERBATA STAJE SIĘ SZTUKĄ (KAKUZO OKAKURA: 'KSIĘGA HERBATY')

A A A
Codzienne parzenie herbaty – pospieszny gest wkładania torebki do kubka, bezmyślne zalanie wrzątkiem i gotowe. Nie wymaga to specjalnego wysiłku ani głębszego namysłu nad piciem herbaty, czynnością równie oczywistą, co powszechną. Smak tego napoju – gorzki, słodki, korzenny, ziołowy lub owocowy, wprawia w błogi nastrój lenistwa i chwilowego spokoju. Rozgrzewa w zimowe dni, orzeźwia w chwilach męczącego upału – herbata jest po prostu dobra na wszystko, nawet na najgorszą chandrę i jesienną depresję. Jest dyskretnie obecna przy spotkaniach rodzinnych i towarzyskich, będąc już stałym elementem gościnności. Pytanie, tak już dobrze znane i oswojone, „Napijesz się herbaty?” to urokliwe, pełne obietnic zaproszenie do innego świata – ten gorący napój sprzyja intymnym zwierzeniom, nawiązywaniu intelektualnej bliskości w trakcie burzliwych dyskusji, łagodzi wszelkie waśnie oraz nieporozumienia. Jednak herbata to coś więcej niż tylko nieunikniony towarzysz codziennej egzystencji. Przekonać się można o tym czytając książkę „Księga herbaty” Kakuzō Okakury, która ukazała się nakładem wydawnictwa Karakter.

Kakuzō Okakura, który lepiej jest znany pod pseudonimem Okakura Tenshin, to jedna z ważniejszych postaci japońskiej kultury przełomu XIX i XX wieku. Wielbiciel piękna i znawca azjatyckiej estetyki, niemal przez całe życie walczył o zachowanie dorobku kulturowego Japonii. Jego „Księga herbaty” to nie tylko rozważania nad filozofią spożywania tego napoju – to przede wszystkim głęboka analiza sztuki i estetyki japońskiej. Napisany w niezwykle wyrafinowany i błyskotliwy sposób esej Okakury bez wątpienia zmienia sposób patrzenia i smakowania herbaty, wywyższając tę czynność do pewnego rodzaju medytacji i estetycznego zachwytu. „Filozofia herbaty nie jest estetyzmem w zwykłym znaczeniu tego słowa, wspólnie bowiem z etyką i religią wyrażą cały nasz sposób widzenia człowieka i natury. Jest higieną, gdyż zmusza nas do czystości; ekonomią, bo uczy, że w prostocie, a nie w złożoności i przepychu, znaleźć można wygodę; moralną geometrią, ponieważ określa nasze poczucie proporcji w stosunku do wszechświata. Wyraża prawdziwego ducha demokracji Wschodu, czyniąc wszystkich swych wyznawców arystokratami smaku” – twierdzi Okakura (s. 17).

Rytuał picia herbaty rozpowszechnił się na terenie całej Japonii i jest określany przez autora mianem herbateizmu. Jest on dla Okakury wyznacznikiem codziennej egzystencji Japończyków, przepełnionej intensywnym odczuwaniem piękna. „Człowieka nieczułego na tragikomiczne aspekty życia osobistego określamy potocznie jako »człowieka nie mającego w sobie herbaty«. Niepomnego tragedii świata, nieokiełznanego estetę, dającego się ponosić przypływom gwałtownych emocji, piętnujemy jako »mającego w sobie zbyt wiele herbaty«” (s. 18) – opowiada Okakura. Ceremonia picia herbaty zapoczątkowana została przez mnichów zenistycznych, którzy spożywali ten napar przed wizerunkiem Bodhidarmy. Jednakże rozważania pisarza na temat rytuału picia zostają pogłębione o analizę dzieła poety Lu Wu „Cza’a- cing. Święta księga herbaty”, w którym tak naprawdę został sformułowany cały kodeks tego, czym herbata w swojej istocie jest. Składa się ono z trzech zwojów i dziesięciu rozdziałów. Pierwsze fragmenty opisują naturę krzewu herbacianego, kolejne narzędzia do zbiorów, a w następnych zostają opisane gatunki liści. Zdaniem Lu Wu najlepsze są te, które zwijają się „jak skórzany but tatarskiego jeźdźca, układają się jak podgardle potężnego wołu, rozpościerają się jak mgła nad wąwozem, skrzą się jak jezioro muskane powiewem zefiru oraz są miękkie i wilgotne jak świeżo zroszona deszczem gleba” (s. 27). Lu Wu zwraca także szczególną uwagę na charakter ceramiki, w jakiej należy spożywać ów magiczny trunek: idealna staje się czarka koloru niebieskiego, który podbija zielonkawy odcień herbaty.

Okakura, oprócz zagłębiania się w historię herbaty, jej leczniczych aspektów oraz tradycji, w swojej książce opisuje ogromny wpływ wody na jej jakość. I tu również powołuje się na dzieło Lu Wu, który twierdzi, że istnieją trzy etapy wrzenia wody. „Pierwszy – kiedy po powierzchni pływają maleńkie bąbelki jak rybie oka; drugi – kiedy bąbelki rozpryskują się jak kryształowe kulki w fontannie; trzeci – gdy bałwany dziko przelewają się w kociołku” (s. 28). Co istotne, kiedyś dodawano soli do herbaty, która sprawiała, że napój ten stawał się nektarem najwyższego rzędu. Rytuały parzenia, zmieniały się potem w trakcie zmieniających się epok, ale nigdy nie były w jakikolwiek sposób upraszczane i trywializowane.

Herbata wpłynęła także znacząco na sztukę, a przede wszystkim na architekturę. Osobny, bardzo rozbudowany rozdział Okakura poświęca pawilonom herbacianym. „Pawilon herbaciany (sukiya) nie jest niczym innym jak prostym domkiem – słomianą chatką, jak go nazywamy. Pierwotnie ideogramy, jakim pisano tę nazwę, znaczą »siedziba wyobraźni«” (s. 45) – wyjaśnia pisarz. Istnieją także inne nazwy tych przestrzeni, na przykład „siedziba pustki” lub „siedziba niesymetryczności” (s. 45). Oczywiście nie bez powodu – te przestrzenie były na wskroś minimalistyczne, pozbawione wszelkich elementów dekoracyjnych. Nic nie mogło rozpraszać oczu i myśli. Ale w tym wizualnym braku przepychu ukryte było także inne znaczenie. „Jest to siedziba niesymetryczności, gdyż poświęcono ją kultowi niedoskonałości – celowo pozostawiając pewne rzeczy niedokończone, by mogła je dokończyć wyobraźnia. Od XVI wieku koncepcje herbateizmu do tego stopnia wpływały na naszą architekturę, że przeciętne współczesne japońskie wnętrze wydaje się cudzoziemcowi niemalże ogołocone ze względu na krańcową prostotę i ascetyczność schematu dekoracyjnego” (s. 46) – pisze Okakura. Na kształt i formę tych „świątyń” miały także wpływ taoizm i zen. Jednak jej wygląd to także efekt głębokich estetycznych, a przede wszystkim artystycznych przemyśleń ich twórców. Pieczołowicie i precyzyjnie wykonane, składały się nie tylko z pawilonu herbacianego, ale też posiadały inne pomieszczenia: miuya, gdzie przygotowuje się naczynia do spożywania herbaty, altany machiai, gdzie goście czekali na zaproszenie do pawilonu oraz specjalnie przygotowana ścieżka ogrodowa roji, która łączyła altanę z pomieszczeniem herbacianym. Do takiego miejsca mogło jednocześnie udać się jedynie pięć osób. Sprzyjało to medytacyjnemu aspektowi spożywania herbaty. Innymi słowy, to miejsce miało służyć ucieczce od trosk codzienności, a prostota wnętrz miała sprzyjać „niezakłóconej adoracji piękna” (s. 51).

Kakuzō Okakura zastanawia się także nad tym, czym jest sztuka, która staje się dla niego „symfonią graną na naszych najdelikatniejszych uczuciach” (s. 58). W swoich rozważaniach ucieka się do poetyckich porównań, dzięki którym może dotknąć sedna estetycznego przeżycia: „Magiczny dotyk piękna budzi tajemne struny naszej istoty – drżąc i dygocząc odpowiadamy na wołanie. Dusza rozmawia z duszą. Słuchamy niewypowiedzianego, spoglądamy na niewidzialne. Mistrz wydobywa nieznane nam nuty. Dawno zapomniane wspomnienia powracają, nabierając nowego znaczenia. Nadzieja przytłumiona strachem, tęsknota, której się wypieramy – stają przed nami w nowym blasku. Nasze dusze są płótnem, na które artysta kładzie farby, ich odcienie są naszymi uczuciami, ich światłocień – światłem radości i cieniem smutku. Dzieło sztuki jest nami, tak jak my jesteśmy dziełem sztuki” (s. 58). Nie można oprzeć się wrażeniu, że kiedy Okakura pisał te słowa, towarzyszyła mu czarka wspaniałej herbaty zaparzonej według najdoskonalszego ceremoniału.

„Księga herbaty” to nie tylko opowieść o tym, czym tak naprawdę jest dla Japończyków ten napar – jest to literackie arcydzieło, które skłania czytelnika do kontemplacji, obserwacji, smakowania i doświadczania. To także pewnego rodzaju estetyczny traktat o zachwycie nad codziennością oraz prostotą. „Herbateizm jest sztuką zatajania piękna, które należy znajdować samemu; jest sztuką sugerowania tego, czego nie ośmielamy się obnażyć. Jest szlachetną umiejętnością kpienia z siebie samego, spokojnie, lecz przenikliwie, a zatem samą kwintesencją humoru – uśmiechem filozofii” (s. 23) – twierdzi Okakura. Zatem nie pozostaje nic innego, jak zaparzyć sobie teraz herbatę, odpocząć i rokoszować się cierpkim aromatem przenikającym przez każdy kubek smakowy. Bo herbata to dotyk wszechświata. I nie ma w tym cienia przesady.
Kakuzō Okakura: „Księga Herbaty”. Tłum. M. Kwiecińska-Decker. Kraków 2017.