Wydanie bieżące

1 listopada 21 (333) / 2017

Sonia Nowacka,

SZUKAĆ NIEZAGUBIONEGO (BIANKA ROLANDO: 'PASCHA')

A A A
1.


Zaledwie rok po swojej ostatniej książce, poznańska poetka, prozaiczka i artystka wizualna wydała kolejny tomik zatytułowany „Pascha”. Najnowsza książka Bianki Rolando to poemat – jak to wielokrotnie pisano przy okazji jej debiutanckiej „Białej książki” – o nad wyraz przemyślanej strukturze, w którym podmiot i osoby mówiące „oscyluj[ą] pomiędzy nieuchronnym patosem z jednej strony a surrealistycznym obrazowaniem, ironią i nowoczesnym słownictwem z drugiej” (spostrzeżenie Pawła Kozioła), przez co cała twórczość jest „głosem zupełnie nowym, trudnym do zignorowania na tle współczesnej, młodej (sic!) sceny literackiej” (jak pisała już w recenzji „Paschy” Karina Kaczkowska). W „Passze” Rolando również nie rozczarowuje wiernych czytelników i ponownie podejmuje stałą problematykę aktualności znanych tekstów kultury, czy raczej – jakby to patetycznie okreslił Wit Szostak – ,,szukani[a] pieśni przegranych, odciętych, porzuconych. Błądzeni[a] u korzeni mitu w poszukiwaniu opowieści sierocych, historii niewydarzonych; ofiar losu, którym nie pozwolono zaistnieć, płodzonych i niechcianych, spędzanych w wody Lety. Znajdowani[a] błędów mitu, ślepych zaułków, pomyłek, zwyrodnień. Pieleni[a] mitów wyrodzonych, pleniących się jak chwasty. Obmacywani[a] narośli, deformacji, zrostów. Przetrząsani[a] przemilczeń, niedopowiedzeń i nadkłamań”, itd, itd. Nietrudno więc dostrzec pewną paralelność „Paschy” z debiutancką „Białą książką”, w której poetka również aktualizuje swoje wielkie literackie dzieło – co zauważył w recenzji jej debiutu Paweł Kaczmarski – działając wielopłaszczyznowo, „począwszy od filozoficznej podbudowy całego projektu, przez eksperymenty z graficznym zapisem wiersza, a skończywszy na poetyckim obrazowaniu, którego podstawą jest kontrast między symboliką współczesności i nawiązaniami do tradycji kultury, szczególnie do tematyki biblijnej i mistycznej”. Jednakże w „Passze” zachodzi bardzo istotna zmiana – Rolando rezygnuje z narzędzia poetyckiego, które stanowiło niejako o charakterze jej dotychczasowych książek. 


„Pascha” jest zbiorem, w którym ironia, przede wszystkim ta dotychczas występująca w książkach poetki, obnażająca szczególny kontrast pomiędzy kulturą wysoką a niską, wyszukanym językiem literackim a mową użytkową, zostaje zepchnięta na dalszy plan. Ironia, która pozwalała odwoływać się do ogranych tekstów kultury z dystansem, zwalniając autorkę z odpowiedzialności za patos i niebezpieczne oscylowanie na granicy klasycystycznej powagi i kiczu, nie uruchamia już mechanizmów, które miałyby rekontekstualizować i osadzać na zupełnie nowych prawach dawne konwencje. Warto zauważyć, że jest to kolejny tomik poetycki wydany w ostatnim czasie, w którym coraz chętniej rezygnuje się z ironii na rzecz absolutnej powagi; Mam tu na myśli chociażby wydany w tym roku tomik Martyny Buliżańskiej „Wizyjna” (2017), nagrodzony nagrodą Nike zbiór Bronki Nowickiej „Nakarmić kamień” (2015), czy też – również nagrodzony, tym razem w Gdyni – tomik Barbary Klickiej „Nice” (2015), albo chociaż już tylko nominowaną do tegorocznej nagrody Silesius książkę Joanny Żabnickiej „Ogrodnicy z Marly” (2016), których wspólnym mianownikiem może być infantylny stosunek autora wobec tekstu literackiego. Należy jednak zaznaczyć, że w przypadku Bianki Rolando sytuacja nie jest tak jednoznaczna, ponieważ w kontekście jej poprzednich książek (szczególnie napisanych prozą ,,Rozmówek włoskich” z 2007 roku), zwykło się zaznaczać właśnie szczególną rolę ironii, z jaką autorka podchodziła do podejmowanych tematów.


Pozostaje jednak pytanie, czy jest to taktyka spowodowana przebrzmieniem/przepracowaniem ironicznej postawy podmiotu wobec rzeczywistości? Jeżeli mówimy o odejściu od ironii, zdefiniujmy o jakiej ironii mowa: czy jest to wybór determinowany kwestią światopoglądową, która – jak się utarło – była domeną rozgoryczonych i barbarzyńskich, kreujących typowo patriarchalny, czy jak twierdzą niektórzy, seksistowski model podmiotu poetów roczników 60./70., czy może kategorią filozoficzną? Czy może chodzić  o skrócenie dystansu do świata, odejście od podmiotowej autonomii: sprawdzenie, czy cały ponowoczesny świat może znowu istnieć bez pęknięć i pokawałkowania, czy może jest to próba – jak to określił Adam Poprawa przy okazji recenzji „Wizyjnej” –  pisania tak, jakby modernizm trwał nadal, bez większych kłopotów? 


A może też powinniśmy traktować to jako nawiązanie, powiedzmy, do zaproponowanego przez Rafała Syskę pojęcia neomodernizmu, wedle którego reżyserzy starają się kontynuować założenia modernistów kina, jak np. robi to Bruno Dumont, rozwijając założenia Roberta Bressona? Czy moglibyśmy porównać tę długą frazę Rolando i jej przepisywanie tekstów kultury do założeń kina neomodernistycznego? Być może bowiem zabiegi ujednolicenia czasu teraźniejszego i mitycznego, nie alegoryzowanie, lecz właśnie scalenie zdarzeń są analogiczną do neomodernistycznych zabiegów literacką strategią, służącą kreowaniu, jak to określił Syska alternatywnego wobec historycznego porządku zdarzeń za pomocą figur czasu mitycznego i sakralnego, uniwersalizacji doznań i cykliczność ruchu, pozornej sukcesji wypadków i ich fałszywego następstwa, a także przez zaburzenie pierwotnej referencyjności zdarzeń, ułożonych w trybach narracji jak najdalszej od konwencjonalnych wzorców? 


2.


Przyjrzyjmy się teraz treści „Paschy”. Rozpoczęcie poematu Rolando brzmi jak początek romantycznej powieści poetyckiej – starotestamentowy Meribbaal pomyka przez trudny do zdefiniowania ,,brak brzegu”. „Pomyka”, aby było mroczniej, nie dość, że „w ciemności”,  to na domiar złego w ,,sczerniałym powozie”:


Przez brak brzegu pomyka powóz sczerniały, z drogi!


Meribbaal to jego nowe imię i zderzak przepełniony


a w ciemności trąbka po dach rozwalony ciałem


dzikie usta nosi i kuleje ciągle ten darmozjad gniady


W przypadku tekstu Bianki Rolando czytelnik ma do czynienia ze stylizacją nie tyle biblijną, co archaizacją zapośredniczoną w poematach i tekstach romantycznych. Wystarczy w tym miejscu równolegle przytoczyć początkową frazę ,,Marii” Malczewskiego wydanej w 1825 roku, żeby od razu dostrzec pewną symetrię także w sposobie prowadzenia narracji i wprowadzenia bohatera: ,,Ej! ty na szybkim koniu, gdzie pędzisz, kozacze? / Czy zaoczył zająca, co na stepie skacze? / Czy rozigrawszy myśli, chcesz użyć swobody / I z wiatrem ukraińskim puścić się w zawody?".


Rolando stara się aktualizować wątki i tematy biblijne w sposób iście przewrotny i zaskakujący, stosując archaizację. Mamy tu koncept organizujący całą książkę: ,,Pascha” podzielona została bowiem na siedem części uwydatniających cały ładunek symboliczny, jaki liczba ,,siedem” posiada w kontekście biblijnym.


Czytelnik przechodzi zatem przez historię wykluczonego kaleki, starotestamentowego Meribbaala napisaną przez Rolando ,,od nowa” stanowiącą pewnego rodzaju apokryficzny ekwiwalent biblijnej historii z drugiej księgi Samuela. Kolejna część nosząca tytuł ,,Dziesięć plag” składa się z wyliczenia (w tytułach – wersja hebrajska i jej polskie tłumaczenie podane w nawiasie), w którym autorka przybiera perspektywę opisanych w biblii plag egipskich – przybiera perspektywę krwi, szarańczy, śmierci, ciemności. W wierszu „makat bechorot (śmierć pierworodnych)” pisze: 


  Puk, puk, jestem cichym domokrążcą, po nocy


  Niech otworzy mi twój najstarszy syn, po mocy 


  Zabieram oddech wiążący się już z dalszą przysięgą


Autorka nie stroni również od rymów męskich wielokrotnych, co już stanowi pewien akt odwagi. Dalej: ,,Pieśń Wyjścia”, czyli nawiązanie do pieśni z Księgi Wyjścia, w której to Mojżesz wyprowadza lud izrealski z Egiptu. Przy kolejnych częściach autorka powoli oddala się od tytułów bezpośrednio nawiązujących do biblijnych zdarzeń. ,,Triumphzug vs. Thill” (niem. Triumphzug – pochód triumfalny), ,,Portrety osób szukających wyjścia”, ,,Pieśń Miriam odmienionej przez przypadki”, ,,Oazy”.


Kiedy mówimy o jednoznacznych czy właśnie wziętych na poważnie inspiracjach romantyzmem włącza się sygnał ostrzegawczy uruchamiany przez krytycznoliteracki czujnik kiczu. Czy słusznie? Romantyczne odwołania są zresztą przez Rolando szczególnie chętnie wykorzystywane – mowa tu nie tylko o zapożyczeniach z języka tekstów romantycznych, ale także rozpoznawalnych motywów tekstów kanonu literatury polskiej i światowej. Jako przykład można przytoczyć chociażby fragment „Białej książki”, w którym podmiotka stawia się w sytuacji nawiązujacej do słynnej sceny z „Kordiana” Słowackiego, a Rolando prześmiewczo umiejscawia ją właśnie na szczycie Mont Blanc:


 Wymyślam sobie swoje bóstwo bałwochwalcze ciągle


 Ja na szczycie Mont Blanc czy górze gówna wie czego


 Jednak wysoko stoję objawiona sobie, promieniuję


 Wywyższam się ponad horyzonty, gwiazdy gniotę


 Wszystko gniotę mymi pozłacanymi nogami i ogonami


Mamy tu więc i romantyczny motyw bluźnierstwa, bałwochwalstwa, i charakterystyczny element egotyzmu podmiotu-artysty-twórcy. W „Białej książce” Rolando sprawnie rozgrywa kwestię odwołań do tekstów kanonicznych – burzy je poprzez nagłe wprowadzenie kontrastu oraz ironiczne wykorzystanie współczesnego języka. W przypadku ,,Paschy” dominujący zdaje się element nie tyle przetworzenia, obnażenia czy zburzenia tekstów kanonicznych, co wysunięcie na pierwszy plan (właśnie poprzez niewykorzystanie podobnej taktyki) motywu wykluczenia/wykluczonego. Za głównego bohatera pierwszej części poematu obiera postać niedoskonałą, niemal zupełnie pominiętą przez Stary Testament, antropomorfizuje śmierć, ciemność i zarazy, posługując się ich perspektywą.


Pesach po hebrajsku znaczy „przejść nad”, „przejście”, ale również „pominięty”, zaś  biblijny rzeczownik pesah wiąże się z czasownikiem pasah – „utykać”, „kuleć”. Potrzebny był więc kulawy bohater, który został niegdyś pominięty, lecz ostatecznie został wyzwolony i wyniesiony ponad swój dawny społeczny status. Jak zaś wyglądała historia biblijnego Meribbaala? Za czasów panowania Dawida choroby cielesne, niepełnosprawność traktowano jako karę za grzechy, przez co chromy trzymany był na uboczu, wyobcowany. Napiętnowany chromością  nie mógł spełniać ważnych funkcji w społeczeństwie, takich jak choćby kapłańskie. Meribbaal przez to został pozbawiony spadku i „przebywa[ł] on w domu Makira, syna Ammiela”.  


Los Meribbaala uległ jednak gwałtownej przemianie. Ze względu na zasługi Jonatana (syna Saula) Dawid chciał okazać miłosierdzie komuś z jego rodu; okazało się, że Jonatan miał syna Meribbaala. Dawid kazał go wezwać i zwrócił mu wszystkie należne mu dobra, dodatkowo zapewniając królewskie utrzymanie. Wtedy to Meribbaal wypowiada znany cytat: ,,Czym jest sługa twój, że  byłeś łaskaw spojrzeć na zdechłego psa jakim ja jestem?” (co zaś pozwala zrozumieć obecność psa towarzyszącego Meribbaalowi w poemacie). Warto zaznaczyć również, że jest to kolejny tekst Rolando, w którym podmiot mówiący jest inwalidą. Jeden z podmiotów w „Białej książce”, kobieta, również była kulawa. Podobny był nawet powód jej inwalidztwa, ponieważ tak samo jak Meribbaal nie była napiętnowana niepełnosprawnością od urodzenia, lecz to „wypadek spowodował jej kulawe inwalidztwo” (dokładnie złamanie stawu biodrowego, stąd też w pierwszej części książki możemy znaleźć „Pieśń dziesiątą. Psalm do kobiety ze złamanym stawem biodrowym”).


3.


Trudno nie odnieść wrażenia, że „Pascha” jest nie tyle nieudaną próbą aktualizacji biblijnych historii, co poruszenia wątków aktualnej debaty społecznej. Trudno usprawiedliwić powstanie ,,Paschy” inaczej niż jako próbę stworzenia poematu zaangażowanego, w którym to skutki plag egipskich miałyby stanowić analogię do powojennych obrazów zrujnowanego Aleppo, a Exodus miałby stać się alegorią kryzysu imigracyjnego w Europie związanego m.in. z sytuacją w Syrii.


W wierszach zamieszczonych w części zatytułowanej „Dziesięć plag” o alegorycznym znaczeniu sugerują opisy przestrzeni, rekwizyty, widziane przez podmiot sytuacje. W wierszu „barad (grad)” Rolando umieszcza frazę „uderza […] rozbija rytmicznie”, którą rzeczywiście można by odnieść do gradu, gdyby nie wers finalny: „Goreje gruz”.  W kolejnych częściach podmiot opisuje „złote kołpaki kręcące się w kołach i wozy śmierci”, a wokół „pełno strażników”, którzy „polują na biegających bez kagańca”. Szybkie sceny kojarzą się bardziej z amerykańskimi filmami wojennymi, aniżeli z biblijnymi opisami, w których bohater woła: „podniosę cię i wezmę na swe liche plecy / będziemy uciekać”, a wokół nich zobaczyć można „krajobrazy ognia” czy „zwłoki wystawione na widowisko”.


Wśród poruszanych tematów odnaleźć można głos w sprawie wykluczeń społecznych, szczególne miejsce zajmują również wątki feministyczne. Rolando wykorzystuje zawartą w Piśmie Świętym perspektywę patriarchalną i mizoginiczną, aby podkreślić w ponownym jej przepisaniu tragizm kobiety i jej sytuację w społeczeństwie. Przymiotnik „chromy” dodaje do rzeczownika „płeć”, zwracając już od razu na silnie zakorzeniony w kulturze problem płci słabszej, gorszej, kojarzonej od razu z płcią żeńską – „płeć chroma”. Poza tym już w pierwszym tekście kobieta zostaje przedstawiona jako bezzębna, blada, chorowita; kobiety są w poemacie poniżane, traktowane jak towar „A ty, mała, co masz do zaoferowania i za jaką cenę?”


W poprzednio wydanych tomikach „Biała książka” (2009), „Modrzewiowe korony” (2012), „Łęgi” (2015),tok metafizycznych czy egzystencjalnych rozważań nie równał się wysokim tonom, w które poetka uderza z nadmierną skrupulatnością dopiero w ostatniej swojej książce. „Łęgi” i „Modrzewiowe korony” można usytuować na tej samej linii naturalistycznych rozważań, rozgrywających się w leśnych, ciemnych sceneriach rozkładu i wilgoci, estetycznie przywołujących na myśl obrazy typowe chociażby dla poezji Romana Honeta.  


„Biała książka” i „Pascha” to próby odwoływania się do tekstów-podwalin kultury Zachodniej: ,,Boskiej komedii” Dantego i tekstów Starego Testamentu. O ile jednak pierwsza z nich, nagrodzona w 2009 roku nagrodą Kazimiery Iłłakiewiczówny za debiut roku, wyróżniała się być może intrygującym konceptem opartym na próbie zredefiniowania utrwalonych wartości i zastygłych formuł, tak drugą – pozbawioną ironii i aż nadto podniosłą – trudno odczytywać inaczej niż właśnie jako poemat ezopowy, mający rozstrzygnąć donośne problemy współczesnego świata. Niestety jest to próba bardzo zachowawcza – przez co nieudana. Można nawet odnieść wrażenie, że wymuszona. Na niekorzyść Bianki Rolando przemawia także fakt, że w tym samym roku, w tym samym wydawnictwie została wydana książka poetycka, poruszająca się w dokładnie tym samym obszarze kulturowych i religijnych odniesień, tyle że zwyczajnie lepsza i bardziej błyskotliwa, mam tutaj oczywiście na myśli tomik „[beep] Generation” młodszego od Rolando Tomasza Bąka, który rzeczywiście skutecznie odświeża i redefiniuje miejsce odniesień biblijnych we współczesnej kulturze. Jeśli zaś chodzi o „Paschę”, gdyby ktoś chciał poczytać Stary Testament, to polecam oryginał.

Bianka Rolando: „Pascha”. WBPiCAK. Poznań 2016.