Wydanie bieżące

15 listopada 22 (334) / 2017

Mirosław Skrzydło,

NADCIĄGA ZGUBA (GNAT. TOM 2: KANT KONTRATAKUJE, CZYLI PRZESILENIE)

A A A
Powstający w latach 1991-2004 wielokrotnie nagradzany cykl „Gnat” Jeffa Smitha to monumentalna, bezbłędnie zrealizowana komiksowa seria fantasy ze sporą dawką grozy, baśniowości oraz przygody, w dodatku upstrzona komediowymi, iście slapstickowymi motywami. W debiutanckim albumie poznaliśmy głównych bohaterów tej świetnie skrojonej historii. Trzej, jakże charakterystyczni kuzyni z rodu Gnatów – waleczny i nieustępliwy Chwat Gnat, chciwy pyszałek Kant Gnat oraz niebywale rozrywkowy Chichot Gnat, zostali wygnani ze swej wioski. W wyniku ataku plagi szarańczy stworki zostały rozdzielone, trafiając do skąpanej w magii Doliny. Amerykański autor wprowadził na scenę gros intrygujących postaci drugoplanowych na czele z rudowłosą Zadrą, jej niezwykle silną babcią Rose Ben oraz Luciusem, czujnym właścicielem karczmy Baryłkowa Ostoja. W komiksie znajdziemy wiele baśniowych i bajkowych istot: gadające zwierzęta, przemawiającego ludzkim głosem czerwonego smoka, potężnego maga czy drapieżne szczurostwory. Smith dołożył do tego również szczyptę legend arturiańskich, elementy zaczerpnięte z epickich sag fantasy (kłania się „Władca Pierścieni”) oraz prastarą przepowiednię, która w niniejszym tomie zaczyna się spełniać.

O ile w poprzedniej części pierwsze skrzypce odgrywał (zadurzony w pięknej Zadrze) Chwat, to w rzeczonym woluminie największą rolę ma do odegrania pazerny i podstępny Kant. Urodzony manipulator i spryciarz wykorzystuje łatwowierność i lękliwość prostych mieszkańców Doliny do zdobycia ich kosztowności. Czarna owca wśród kuzynów o całe zło pojawiające się w krainie posądza legendarne smoki, podając się jednocześnie za bezwzględnego i skutecznego Smokobójcę. Oczywiście, po raz kolejny makiaweliczny plan Kanta obraca się przeciwko niemu, a jego samego (skądinąd całkiem niesłusznie) siły mroku uważają za mitycznego osobnika, który pomoże im przywołać uwięzionego w obcym świecie Władcę Szarańczy. Trzeba przyznać, że finał wątku o Kancjuszu K. Gnacie jest niezwykle widowiskowy, przewrotny i mroczny, zaostrzający apetyt na finał całego cyklu.

Strzałem w dziesiątkę okazało się wprowadzenie do pasjonującej fabuły nowych bohaterów, a mówiąc konkretnie: drapieżnego kota o gargantuicznych rozmiarach zwanego Granitowym Qie oraz młodego, nieskażonego złem szczurostwora. Granitowy to świetny przykład dwulicowej postaci, której motywacje nie są jeszcze do końca jasne, a malutki szczurostworek to pocieszny osobnik, przypominający bardziej Chwatów niż własnych dorosłych pobratymców. Swoje pięć minut otrzymuje także Zadra, która powoli odzyskuje swe wspomnienia – jej rola w odwiecznej walce dobra ze złem staje się nie do przecenienia. Na koniec wisienka na torcie, czyli odsłonięcie prawdziwej tożsamości zamaskowanego czarnoksiężnika, którego los związany jest z jedną z kluczowych postaci omawianej serii. W drugim tomie dostajemy zdecydowanie mniej wątków stricte komediowych: fabuła jest za to bardziej posępna i przejmująca, a kolosalną rolę odgrywają sceny rozgrywające się pod osłoną nocy. Prosta, cartoonowa kreska Smitha doskonale współgra z tonem opowieści. Na uwagę zasługują niezwykle plastyczna i ekspresyjna fizjonomia postaci (zwłaszcza Chwatów i szczurostworów), pieczołowicie odtworzone plenery oraz żywe, dobrze dobrane barwy nałożone przez Steve’a Hamakera.

„Kant kontratakuje, czyli przesilenie” utwierdza nas w przekonaniu, iż mamy do czynienia z dziełem klimatycznym i ze wszech miar ekscytującym. Z niecierpliwością czekam na spektakularny finał wieloletniego projektu Jeffa Smitha.
Jeff Smith: „Gnat. Tom 2: Kant kontratakuje, czyli przesilenie” („Bone Volume 2: Solstice, or Phoney Strikes Back”). Tłumaczenie: Jacek Drewnowski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2017.