15 listopada 22 (334) / 2017

Przemysław Pieniążek,

GDY PRZYCHODZI... (DODO)

A A A
Sześcioletnia Laila nie ma łatwo. Jej mama (samotnie wychowująca córkę, nie licząc okazjonalnej pomocy ze strony opiekunki o imieniu Neide) jest wiecznie zapracowana i zabiegana. Dziewczynka póki co nie może wrócić do szkoły, więc nic dziwnego, że uczucie osamotnienia towarzyszy rezolutnej protagonistce praktycznie na każdym kroku. Pewnego wyjątkowo nudnego popołudnia, wyglądając przez okno (przez które widać miejscowy park), bohaterka dostrzega w krzakach cudacznego ptaka – przedstawiciela rodu wymarłych nielotów endemicznie występujących onegdaj na Mauritiusie. W tajemnicy przed mamą Laila zabiera osobliwe zwierzę do domu. Problem w tym, że dodo okazuje się nad wyraz niepokornym ptaśkiem o iście nieposkromionym apetycie.

Graficzna opowieść Felipe Nunesa, brazylijskiego ilustratora i twórcy komiksów, to utrzymana w cartoonowej manierze, przesycona niewymuszonym humorem – świetny komizm sytuacyjny – historia niecodziennej przyjaźni, jak również chwytająca za serce narracja o przezwyciężaniu samotności. Jednak przy uważniejszej lekturze dzieło autora „Klausa” odsłania przynajmniej jeszcze jedną płaszczyznę interpretacji. W tej kameralnej fabule młody artysta zawarł bardzo ciekawy motyw podświadomego przepracowywania bolesnych doświadczeń. A dokonał tego za sprawą tytułowego dronta.

W czasie lektury kilkukrotnie natrafiamy na sytuacje, w których protagonistka staje się równie przypadkowym, co biernym świadkiem burzliwych rozmów telefonicznych prowadzonych przez jej matkę z nieobecnym ojcem Laili (wedle wszelkich przesłanek para jest po rozwodzie). Dziewczynka nie wszystko jeszcze rozumie, ale doskonale wyczuwa panujące nastroje: lawina pretensji, skarg i wyrzutów kierowanych przez rodzicielkę pod adresem jej dawnej miłości nie pozostawia złudzeń, że pewien rozdział w historii tej familii dobiegł końca. W języku angielskim określenie „dead as dodo” oznacza coś bezpowrotnie utraconego.

Gdy w trakcie telefonicznej połajanki emocje sięgają zenitu, to właśnie reakcja dziobatego przybysza (a nie małej protagonistki) znajduje się w centrum zainteresowania Nunesa. Czy możemy przyjąć, że tytułowy nielot jest symboliczną reprezentacją pewnych aspektów podświadomości bohaterki utworu? Brzmi niedorzecznie? Analizując sposób, w jaki dziewczynka traktuje pstrokatego przyjaciela, trudno nie zauważyć pewnych analogii do zachowania matki Laili względem jej pociechy. Tak jak dziewczynka (której charakterystyczny nosek – powiedzmy sobie szczerze – budzi skojarzenia z ptasim dziobem) trzyma w ukryciu pierzastego przyjaciela, tak rodzicielka nie pozwala protagonistce przekraczać progu gabinetu skrywającego niewygodny sekret. Sekret, którego poznanie pociąga za sobą określone konsekwencje.

„Dodo” Felipe Nunesa jest nietuzinkowym, dobrze napisanym i sympatycznie zilustrowanym komiksem, który powinien zjednać sobie zarówno młodszych, jak i tych nieco starszych czytelników.
Felipe Nunes: „Dodo”. Tłumaczenie: Jakub Jankowski. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy. Warszawa 2017.