Wydanie bieżące

15 listopada 22 (334) / 2017

Magdalena Piotrowska-Grot,

DO GROBOWEJ DESKI... (PHILIP C. ALMOND: 'ZA GROBEM')

A A A
Użytkownicy Netflixa zapewne zapoznali się już z fabułą serialu „The Good Place”, żartobliwej, choć niepozbawionej mrocznych wątków, opowieści o zaświatach. Pytanie o to, co czeka człowieka po śmierci, to jedno z odwiecznych zagadnień, jego specyfika zasadza się zaś na tym, iż ulokowane jest całkowicie poza Logosem. Domniemanie życia pozagrobowego wymyka się jakimkolwiek formom poznania, jednak zasób wyobrażeń z nim związanych zdaje się być niewyczerpany. Wspomniany serial, choć zawiera głównie elementy sitcomu i komedii absurdu, stanowi także ciekawą kompilację niemal wszystkich filozoficzno-teologicznych wątpliwości dotyczących zagadnień eschatologicznych, co niewątpliwie łączy go z książką Philipa C. Almonda „Za grobem. Historia życia po śmierci”.

Nowoczesność

Zainicjowanie recenzji książki Almonda nawiązaniem do tekstu kultury popularnej jest powieleniem gestu autora książki. Australijski badacz swoje rozważania o wyobrażeniach życia pozagrobowego (od starożytności do XVIII wieku) rozpoczyna właśnie od nawiązania do popkultury, mianowicie do sceny z brytyjskiego serialu „Rev.”, w której anglikański pastor próbuje wytłumaczyć dzieciom z lokalnej szkoły, czym jest życie pozagrobowe. Jak stwierdza Almond, to zapis próby udzielenia nowoczesnej odpowiedzi w kwestii problemów odwiecznych. Ów gest wyboru nawiązania do kultury popularnej jako refleksji wprowadzającej, ujętej w formie prologu, staje się niejako zapowiedzią kształtu i charakteru omawianej książki.

Choć autor skupia się na zmieniającym się obrazie zaświatów od starożytności do XVIII wieku, to jednocześnie nie pozostawia swojej opowieści pozbawionej odniesień do współczesności, przede wszystkim starając się zarysować ciągłość procesu, specyficznej historii idei. Przekracza przy tym nie tylko granice czasu (od starożytnej mitologii po dzieło Miltona) i przestrzeni (z łatwością przenosząc się z planu historii chrześcijaństwa w rejony kultury arabskiej), ale także granice gatunkowe, prezentując żywotność tych samych obrazów w filozofii, pismach Ojców Kościoła, mitach, baśniach, sztukach plastycznych. W wyniku takich płynnych przejść Almond tworzy specyficzny kulturowy kolaż, ukazujący różnorodne sposoby funkcjonowania historii o życiu, śmierci i kształcie drugiej przestrzeni.

Eklektyzm

Wskazanie innego niż wspomniany „Rev.” tekstu kultury popularnej, serialu „The Good Place”, jako wstępnego skojarzenia z omawianą książką, również nie jest pozbawione prawomocnych przesłanek w konstrukcji „Za grobem”. Tak bowiem, jak dzieło filmowe rozprawa Almonda, dość eklektycznie, momentami nazbyt swobodnie, łączy w sobie elementy niejednorodne, (pozornie) odległe. Zanim jednak zbyt pochopnie ocenimy tę zasadę konstrukcyjną, warto przyjrzeć się wspomnianej analogii. Jeden z bohaterów serialu znajdujących się w zaświatowej krainie prowadzi dla pozostałych przyspieszony i zdecydowanie uproszczony kurs filozoficznych dysput dotyczących moralności i przeznaczenie istoty ludzkiej – myśli Kanta, Camusa czy Swedenborga stają się drogą do zrozumienia koncepcji wiecznej kary i nagrody, wytłumaczenia motywacji jednostki i jej miejsca w społeczeństwie. Bohaterom towarzysz więc idea nawrócenia, ale pozbawiona rysu chrześcijańskiego, zeświecczona, osadzona w historycznym procesie kształtowania niejednolitego światopoglądu człowieka XXI wieku.

Ów eklektyzm dotyczy także językowego charakteru książki. Możliwe, że to wynik formuł „zagubionych w tłumaczeniu”, niemniej rzuca się w oczy, czy wręcz razi odbiorcę, niejednorodność stylistyczna. Nie chodzi nawet o przemieszanie stylu naukowego z popularnonaukowymi, upraszczającymi przekaz formułami, bowiem taki zabieg zastosowany w tego typu pozycji książkowej, wykazującej cechy eseistyczne, nie jest żadnym wykroczeniem. Zdecydowanie większy szum komunikacyjny pomiędzy nadawcą a czytelnikiem wytwarzają: niczym nieuzasadnione przeskoki od uproszczonych, wręcz zgrzytliwych, zdań pojedynczych, całkowicie nieskomplikowanych pod względem semantycznym i stylistycznym, poprzez liczne powtórzenia, rzucające cień podejrzeń na zasób słownikowy autora, po przeplatane łacińskimi cytatami i rozbudowanymi wywodami, skomplikowane struktury. Unaocznia to przede wszystkim fakt wyraźnego przejmowania w poszczególnych fragmentach książki maniery zaczerpniętej z zamieszczonych w konkretnych miejscach cytatów. Świadczy to o pewnym braku wprawy autora, niemożności panowania nad językiem własnego wywodu. Nie przeszkadza to oczywiście w odbiorze całościowego przekazu, ale drażni w poszczególnych akapitach.

Australijski historyk zespala w swojej książce elementy dyskursów różnych dziedzin. Odświeża starogrecką mitologię i podstawy judaizmu; wylicza kolejne sobory zmieniające w tym aspekcie doktrynę chrześcijańską, wspominając jednocześnie pogańskie obrzędy pogrzebowe, wszystko zestawiając z literaturą i architekturą współczesnych nekropolii. Z jednej strony, autor nie dokonuje sztucznego, jak doskonale wiemy, oddzielenia jednych wierzeń i wyobrażeń od drugich, dobitnie uświadamiając czytelnikowi jednoczesność pewnych procesów. Z drugiej strony, przekaz bywa miejscami tak chaotyczny i fragmentaryczny, że osoba, która wcześniej nie interesowała się omawianym zagadnieniem, zagubi się niczym Dante „w głębi ciemnego lasu” podań, legend, mitów i wytworów sztuki.

Metafora

Człowiek jest istotą skazaną na snucie i wysłuchiwanie opowieści. Homo narrativus kontynuuje od wieków dwie istotne historie równolegle – odkrywając kolejne aspekty doczesności i zaspokajając ciekawość dotyczącą życia pozagrobowego.

Almond nie pozostawia czytelnikowi miejsca na wątpliwość: niewyczerpane próby stworzenia komplementarnej i prawdopodobnej wizji zaświatowej przestrzeni, to jeden z najistotniejszych popędów ludzkiej energii kreatywnej. Jednak to nie o sam kształt życia pozagrobowego chodzi, a o narzędzie, jakim owe wizje się stają. Niewątpliwie stanowią one bowiem próbę odzwierciedlenia ludzkich lęków, metodę dogłębniejszego zrozumienia i okiełznania paraliżującego strachu przed śmiercią, przede wszystkim zaś opowieść o tym, co czeka człowieka po drugiej stronie grobu. Wszystkie te zagadnienia wyraźnie prowadzić mają, niczym lustrzane odbicie, do próby zrozumienia tego, co dzieje się z człowiekiem i jego otoczeniem, procesami poznawczymi, rozwojem cywilizacji na długo przed przekroczeniem owej nieuniknionej granicy światów.

W trakcie lektury kolejnych podrozdziałów nie sposób nie zauważyć bowiem zasady rządzącej poszczególnymi wyobrażeniami zaświatów powstającymi na przestrzeni wieków. Niejednokrotnie, poza rozważaniami natury religijnej, symboliczne obrazy raju i piekła czy też miejsca oczekiwania na odzyskanie jedności ze Stwórcą (limbus) pojawiają się od wieków w literaturze, sztuce i naukach różnych religii zinstytucjonalizowanych. Oscylują one często wobec całkowicie doczesnych kwestii, stając się nośnym źródłem metafor. Zdają się funkcjonować we współczesnej kulturze jako inspiracja do przedstawienia także problemów oderwanych od kwestii eschatologicznych – społeczno-politycznych (co czyni przecież już Dante na kartach „Boskiej komedii”), psychologicznych czy moralno-obyczajowych. Obrazy kolejnych przestrzeni pośmiertnego trwania stają się więc narzędziem opisu rzeczywistości żyjących, którzy tylko połowicznie zastanawiają się, jaki los spotkał tych, którzy odeszli, naprawdę próbując rozwikłać zagadki dotykające ich tu i teraz (niczym François Villon w „Balladzie o paniach minionego czasu”).

Philip C. Almond tworzy niezwykle nośną i pojemną metaforyczną strukturę, nawiązującą do wynotowanego we wcześniejszym akapicie skojarzenia z lustrzanym odbiciem. Grób staje się bowiem jedynie przestrzenią przejścia pomiędzy równoległymi światami. Martwi i żywi pozostają w specyficznej łączliwości, po śmierci można według wielu wierzeń naprawić jeszcze popełnione błędy i zadośćuczynić niesprawiedliwości, której było się bezpośrednim sprawcą. Żywi mogą zaś nie tylko komunikować się z zaświatami, ale także swoją modlitwą i wstawiennictwem pomóc duszom, które przeszły już na drugą stronę. Świat i zaświaty nieprzerwanie się przenikają.

Co ciekawe, choć nie zabraknie w książce rozważań o koncepcji zmartwychwstawania ciała, to niewiele miejsca poświęca się samemu ciału. Ludzka fizyczność, rozkład, nieestetyczny, ale też nieodzowny aspekt ludzkiej śmiertelności, został wyraźnie ulokowany na możliwie najdalszym planie. Dodatkowo opowieść snuta przez Almonda w samej swej językowej konstrukcji nosi znamiona baśni czy raczej szeregu opowieści związanych jednym tematycznym kluczem (wywołując skojarzenie z opowieściami Szeherezady). Wszystko to sprawia, że opowieść autora o życiu pozagrobowym sprawia wrażenie wersji złagodzonej, miejscami wręcz disneyowskiej, pozbawionej tego, co stanowiło przez wieki prawdziwe źródło lęku. Brak w niej prawdziwego zwątpienia, strachu przed nicością, brzydoty i rozpadu. Trudno ocenić, czy tak skonstruowana opowieść skonfrontowania z kulturą współczesną staje się zjawiskiem pozytywnym, czy wzbudza nasz czytelniczy sprzeciw, pozostaje to raczej kwestią indywidualnego gustu poszczególnego odbiorcy.

Oczywiście opowiadana przez autora historia kolejnych koncepcji życia wiecznego nie wyczerpuje tematu, nie nosi znamion dzieła zamkniętego. Niezaprzeczalnym faktem jest, że kolejne fragmenty charakteryzują się wyraźną selektywnością poszczególnych elementów i etapów rozwoju europejskiej kultury. Jednak ta mozaikowa metoda pozwala uzmysłowić odbiorcy właśnie ów niejednorodny charakter cywilizacji, w której przyszło mu żyć. W wielu aspektach swojego codziennego trwania człowiek współczesny funkcjonuje w kulturowym tyglu, mieszance wybuchowej złożonej z nieraz zupełnie do siebie nieprzystających, niejednorodnych elementów. Siłą rzeczy europejska eschatologia przybiera dokładnie taki sam kształt. Składa się z niezliczonych fragmentów, odłamków różnych systemów religijnych i nurtów filozoficznych. Na podobnych zasadach wyboru funkcjonuje także wyobraźnia pojedynczego człowieka, to zlepek najrozmaitszych wpływów i ciągłe dokonywanie wyborów spośród nieograniczonych dziś możliwości. Może być to całkowity przypadek, ale lektura książki wywołuje wrażenie, iż wybrana metoda pisarska ma odzwierciedlać właśnie te wszystkie aspekty ludzkiego trwania.

Kompilacja

Przed podsumowaniem recenzenckich rozważań należy jeszcze poświęcić kilka słów samemu wydaniu. Nie można nie zauważyć energii poświęconej na zaprojektowanie niniejszej publikacji od strony estetycznej. Projekt okładki, jak i zamieszczone w książce reprodukcje malarskie wykonane zostały z dużą starannością. Niewiele można zarzucić także opracowaniu redakcyjnemu. Książkę wydano zdecydowanie z dużą dbałością i dokładnością.

Nie jest to pierwsza pozycja starająca się przedstawić ewolucję wyobrażeń zaświatów na poszczególnych etapach rozwoju kultury. Trudno byłoby nawet rzec, iż jest jedną z wielu. Tak, jak nieskończona zdaje się być kulturowa opowieść o zaświatach, tak niezliczone są próby naukowego, eseistycznego czy poetyckiego ujęcia tego procesu. Nie sposób jednak dokonać łatwego gestu przyporządkowania i zaliczyć „Za grobem” w szereg podobnych publikacji, takich jak: „Historia nieba” Alistera McGratha, „Historia piekła” Georgesa Minoisa, „Czyściec w świetle legend i żywotów świętych” François Xaviera Schouppe czy książek Jeana Delumeau „Historia raju” i „Grzech i strach. Poczucie winy w kulturze Zachodu  XIII-XVII w.”. Studium australijskiego badacza nie jest może porównywalnie dokładne i spójne, ale stanowi kompilację tak wielu źródeł ukazanych w specyficznej koegzystencji kulturowej, iż z pewnością zasługuje na czytelniczą uwagę. Metoda twórcza wybrana przez autora książki fantastycznie odzwierciedla sposób funkcjonowania współczesnego człowieka (czy chcemy to przyznać, czy nie, wciąż zanurzonego głęboko w szeroko pojętym postmodernizmie). Podsumowując, należy zauważyć, że „Historia życia po śmierci” opowiedziana przez Almonda fenomenalnie obrazuje sposób działania ludzkiej wyobraźni, kulturowe uzależnienie od nadziei i tajemniczości, przede wszystkim zaś nieposkromioną chęć odkrywania.
Philip C. Almond: „Za grobem. Historia życia po śmierci”. Przeł. Anna Kunicka. Wydawnictwo Aletheia. Warszawa 2017.