Wydanie bieżące

1 grudnia 23 (335) / 2017

Natalia Gruenpeter,

ROZDARTA ZASŁONA (NIE JESTEM TWOIM MURZYNEM)

A A A
„Nie jestem twoim murzynem” Raoula Pecka, ubiegłoroczny kandydat do Oscara w kategorii filmu dokumentalnego, wchodzi na ekrany polskich kin w znaczącym momencie. 1 grudnia to rocznica odważnego gestu Rosy Parks, która w 1955 roku odmówiła ustąpienia miejsca białemu mężczyźnie w autobusie w Montgomery w stanie Alabama. Reakcją na aresztowanie Parks był trwający ponad rok bojkot miejskiej komunikacji, który zakończył się dopiero z chwilą wydania przez Sąd Najwyższy wyroku uznającego segregację rasową w autobusach za bezprawną. Sama Parks uznawana jest za patronkę ruchu praw obywatelskich, a jej sprzeciw wyznacza istotną cezurę w historii XX-wiecznej Ameryki. Urodzona w 1913 roku aktywistka zmarła kilkanaście lat temu w wieku 92 lat i choć nie doczekała prezydentury Baracka Obamy, mogła obserwować przemiany, jakie zaszły po gwałtownych latach 50. i 60. Perspektywy tej pozbawieni byli inni znani działacze – Malcolm X, Martin Luther King oraz Medgar Evers, którzy zginęli w zamachach w latach 60. Żaden z nich nie dożył czterdziestki.

„Ludzie zapominają, jak młodzi byli wszyscy” – snuje narrację Samuel L. Jackson, czytający w „Nie jestem twoim murzynem” książkę Jamesa Baldwina. Amerykański powieściopisarz i eseista zbierał w niej wspomnienia z okresu walk o prawa obywatelskie czarnych obywateli USA, w centrum swoich rozważań stawiając właśnie Malcolma X, Kinga i Eversa. Książka nie została nigdy ukończona, co czyni ją nie tylko niezwykle ciekawym i wymagającym materiałem dla filmowca, ale i swoistym komentarzem na temat amerykańskiej rzeczywistości. Projekt równouprawnienia również nie został do końca zrealizowany – zdaje się sugerować reżyser, który w historyczną tkankę rozmyślań Baldwina wplata współczesne konteksty, takie jak prezydentura Obamy czy ruch Black Lives Matter. Ten horyzont sprawia, że przywołany wcześniej cytat w niepokojący sposób rezonuje z historiami najmłodszych ofiar policyjnych interwencji z ostatniej dekady. Dzieci, które zginęły od policyjnych kul, obecne są w dokumencie Pecka na zdjęciach portretowych opatrzonych oszczędnymi informacjami, takimi jak imię, nazwisko, rok urodzenia i śmierci. To wystarczy, bo stanowi – zwłaszcza dla amerykańskiego widza – echo medialnych doniesień o kolejnych ofiarach, których nie sposób postrzegać jako przypadkowych i niepowiązanych ze sobą przypadków.

Strategia Pecka nie polega jednak na kreśleniu retorycznych równań. Reżyser pracował nad „Nie jestem twoim murzynem” ponad dekadę, co zapewne miało wpływ na to, że współczesna perspektywa – choć obecna i ważna – nie jest traktowana w sposób instrumentalny. Reżyser stosuje wprawdzie ostre zabiegi montażowe, ale nie mają one charakteru perswazyjnego, kierującego odbiorcę na utarte ścieżki refleksji. Nieoczekiwane, niepokojące, a czasami szokujące zestawienia przybliżają widzowi wrażliwość samego Baldwina, poruszającego się pomiędzy czułością a gniewem. Taka wizja odpowiada również wnikliwej analizie kultury amerykańskiej, rozdartej pomiędzy dwoma nieprzystającymi doświadczeniami: oficjalnym, manifestującym się w popularnych filmach oraz podziemnym, spychanym poza pole widzenia, niechcianym. Baldwin okazuje się tutaj wnikliwym krytykiem kultury wizualnej, rozpoznającym pozycje władzy i wiedzy, analizującym kierunki spojrzenia i sieci fałszywych identyfikacji.

Niezwykle interesującym wątkiem filmu Pecka jest kino, które czasami ustawia widza na nieoczekiwanych ideologicznych pozycjach. Myśl Baldwina wielokrotnie dryfuje w stronę hollywoodzkich produkcji, w szczególności westernów oferujących określony obraz świata, męskości czy bohatera. Ten przyswojony w dzieciństwie kulturowy bagaż staje się dla dojrzałego, czarnego i nieheteroseksualnego mężczyzny kłopotliwy. Peck znakomicie wykorzystuje ten temat, przyglądając się fragmentom znanych i popularnych filmów fabularnych, które czasami mówią o historii więcej niż fakty, dają bowiem wgląd w pewien stan świadomości, pragnienia, lęki i fantazje Amerykanów.

Choć nieukończona książka Baldwina to zbiór wspomnień i przemyśleń, które w centrum stawiają historię czarnego aktywizmu, filmowa próba zmierzenia się z tym materiałem przynosi coś więcej niż poprawnie skrojony, wypełniony informacjami dokument. Dlatego też stwierdzenie, że bohaterem znakomitego dokumentu jest Baldwin, wydaje się nie do końca trafne. Reżyser nie przedstawia jego sylwetki, nie przywołuje faktów biograficznych, nie wylicza literackich zasług. Unika tym samym pułapki płaskiej laurki, w którą wpada wielu twórców dokumentów biograficznych. W „Nie jestem twoim murzynem” pisarz pozostaje niedookreśloną figurą pełniącą rolę filtra czy głosu, który odważnie rozdziera zasłonę amerykańskiego mitu i daje nowy wgląd w rzeczywistość.
„Nie jestem twoim murzynem” („I Am Not Your Negro”). Scenariusz i reżyseria: Raoul Peck. Film dokumentalny. USA 2016, 105 min.