Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (336) / 2017

Przemysław Pieniążek,

ŚWIĘTY GRZESZNIK NA DZIKIM ZACHODZIE (SYNOWIE EL TOPO. TOM 1: KAIN)

A A A
W 1970 na ekranach amerykańskich kin zagościł „Kret” („El Topo”): wyreżyserowany przez Alejandro Jodorowsky’ego metafizyczny western opowiadający o wędrującym po Dzikim Zachodzie rewolwerowcu (granym przez samego autora), który porzuca swojego syna, by zebrać moc do walki ze złem tego świata. „Kret to zwierzę, które kopie podziemne tunele w poszukiwaniu słońca. Czasami wydostaje się na powierzchnię. Wtedy ślepnie” – motto zaczerpnięte z przywołanego powyżej filmu doskonale oddaje charakter dzieła chilijskiego twórcy (spadkobiercy surrealistów i Antonina Artauda) opowiadającego o upadku, ofierze oraz poszukiwaniu świętości.

Przesycony aurą tajemnicy, ale także licznymi odniesieniami do filozofii Wschodu „Kret” odczytywany był również jako brutalna, pełna groteskowych scen przemocy krytyka kapitalizmu i bezpardonowy atak na instytucję Kościoła. Niedługo po premierze film otoczony został nimbem kultu, będąc jednym z dzieł zapoczątkowujących fenomen midnight movies. Warto wspomnieć, że w znaczący sposób do promocji „El Topo” przyczynili się John Lennon i Yoko Ono, którzy pomogli sfinansować kolejny kinowy projekt Jodorowsky’ego, jakim była psychodeliczno-surrealistyczna „Święta góra” (1973).

Artysta przez lata bezskutecznie zabiegał o realizację drugiej części historii o szybkostrzelnym świętym grzeszniku. Nie chcąc rezygnować z pomysłu, Chilijczyk postanowił przekuć go na scenariusz komiksu. Gdy współtwórca „Diosamante” spotkał w 2016 roku José Ladrönna („Final Incal”), wiedział, że ów meksykański rysownik będzie idealnym partnerem do pracy nad „filmem graficznym”, jakim stali się „Synowie El Topo”. Fabuła pierwszego tomu ukazuje dalsze losy tytułowej postaci oraz jej dwóch potomków, Abla i Kaina. Pierwszy z nich to gładkolicy młodzian, który podróżuje wraz z matką, dając spektakle w ramach objazdowego teatrzyku lalek. Drugi jest naznaczonym znamieniem mściwym banitą, przemierzającym bezkresne tereny Dzikiego Zachodu w poszukiwaniu przyrodniego brata, którego ma zamiar zgładzić.

Utkana z motywów zaczerpniętych (nie tylko) z ksiąg Starego i Nowego Testamentu przypowieść o miłości, poświęceniu oraz śmierci, ale także okrutne i krwawe misterium przypominające, że życie jest nieustanną wędrówką i cyklem przemian: „Synowie El Topo” nie oferują jednoznacznej interpretacji, dając zamiast tego tajemnicę, jak i gamę półtonów charakteryzujących relacje łączące uczestników dramatu. Chcąc przekształcić lekturę w niemalże kinematograficzne doświadczenie, scenarzysta „Bouncera” postanowił podzielić (prawie) każdą stronę na trzy części, szukając takiego układu kadrów, który najpełniej odpowiadałby wrażeniu oglądania panoramicznego westernu.

O powodzeniu tejże inscenizacji – mocno stonowanej w aspekcie kolorystycznym – zadecydowały także realistyczne prace Ladrönna (El Topo i Kain obdarowani zostali fizys samego Jodorowsky’ego), doskonale sprawdzające się zarówno w pieczołowitym odwzorowywaniu zmieniających się plenerów, jak i w ukazywaniu emocji malujących się na obliczach postaci, pełniących mniej lub bardziej istotne role w tym widowiskowym, prowokacyjnym oraz nieco surrealistycznym rytuale przejścia, którego finał wciąż pozostaje enigmatyczny. Dobra rzecz – fani komiksowego/filmowego dorobku Jodorowsky’ego i czytelnicy pamiętający oryginalnego „Kreta”, raczej nie będą zawiedzeni.
Alejandro Jodorowsky, José Ladrönn: „Synowie El Topo. Tom 1: Kain” („Les fils d’El Topo: Caïn”). Tłumaczenie: Andrzej Luniak. Wydawnictwo Scream Comics. Łódź 2017.