Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (337) / 2018

Grzegorz Marcinkowski,

HISTORIA I EROS (KLEMENTYNA SUCHANOW: 'GOMBROWICZ')

A A A
Spośród przyczyn, dla których czytujemy biografie, niebagatelną rolę odgrywa wola utożsamienia. Stąd osobliwy fetyszyzm będący nieuchronną konsekwencją kultu idoli. Tytułując swoją biografię Gombrowicza „Ja, geniusz”, Klementyna Suchanow odważnie mierzy się z regułą recepcji nakazującą nam szukać w biografistyce przyczynków do świeckich hagiografii bądź, zaspokajających naszą wolę denuncjacji, skandalizujących wypraw w kierunku intymności. Należy już na wstępie zaznaczyć, że omawiana praca oscyluje pomiędzy tymi dwiema skrajnościami niezwykle umiejętnie. Niewiele tu znajdzie ktoś poszukujący nowych, nieznanych rewelacji na temat seksualności pisarza, ani też – z drugiej strony – kanonizującego, szacownego ujęcia. Otrzymujemy rzecz zaskakującą swoją kompletnością, onieśmielającą rozmachem. Jest tak, jakby nie było elementu, świadectwa czy wspomnienia, do którego Suchanow nie dotarła. Ten monumentalizm i wszystkożerność znajdują ciekawą przeciwwagę w nienatrętnej literackości.

Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy biografią pojmowaną jako ciąg ważnych bądź mniej ważnych wydarzeń z życia jednostki, a losem, który wyraża sobą symboliczną relację pomiędzy egzystencją a nadrzędnym sensem. Jedną z obsesji Gombrowicza było tropienie we własnych dziejach znaków i powiązań wskazujących na los właśnie. Stąd jego potrzeba systematyzacji własnego życia, nadawania mu kształtu, której świadectwem jest chociażby „Kronos”. Zadaniem biografa jest znalezienie pomostu pomiędzy przekonaniem pisarza o wyjątkowości i szczególnej orkiestracji swojego losu, a bezkształtem i magmą świadectw, mnogością źródeł. Łatwo o niebezpieczeństwo polegające na mówieniu o życiu autora „Pornografii” jego językiem, w oparciu o bogaty materiał autobiograficzny, obecny zarówno w „Dzienniku” czy „Testamencie”, jak i we „Wspomnieniach polskich”. Suchanow okazuje zadziwiającą bezstronność, nie pozwalając, aby jej książka przeistoczyła się jedynie w ciąg przypisów do wyznań Gombrowicza. Autorka nie boi się przedstawiać swojego bohatera w niekorzystnym świetle, sięga odważnie w rejony przez niego przemilczane albo osłonięte. Unika przy tym łatwej ostentacji.

Koleje życia Witolda Gombrowicza są powszechnie znane. W swojej książce Suchanow nie odkrywa żadnych szokujących tajemnic, lecz w sposób metodyczny i zarazem pełen specyficznej lekkości porządkuje źródła, dociera do dokumentów rozproszonych po archiwach i narażonych na zaginięcie, przytacza nieznane wcześniej wspomnienia. Przede wszystkim robi rzecz nieocenioną: umiejscawia Gombrowicza na tle trudnej i powikłanej historii XX wieku. Stąd na kartach tej książki pojawia się bogata galeria postaci, niekoniecznie bezpośrednio z życiem autora „Opętanych” zawiązanych, jak car Mikołaj II czy szukający inspiracji do napisania „Śmierci w Wenecji” Tomasz Mann. Suchanow wyraźnie fascynują nieoczywiste zbieżności dat i równoczesność pewnych wydarzeń. Podczas lektury nie opuszcza nas wrażenie, że właściwie obcujemy z historią minionego stulecia w pigułce, przefiltrowaną przez szczególny los jednego z jej bohaterów. Zarazem autorka unika redukcjonizmu polegającego na sprowadzeniu wyjątkowości i osobności Gombrowicza do czynników dziejowych. Historia i jednostka przeglądają się w sobie.

Dotychczasowe próby opisania życia autora „Pornografii” (spośród których należy z pewnością wymienić prace Joanny Siedleckiej, Tadeusza Kępińskiego, Agnieszki Stawiarskiej, Rity Gombrowicz, Rajmunda Kalickiego) albo skupiały się na jednym okresie życia swojego bohatera, jak książka Siedleckiej „Jaśniepanicz”, albo nosiły wspomnieniowy charakter, jak „Studium portretowe” Kępińskiego czy dwuksiąg Rity Gombrowicz „Gombrowicz w Argentynie” i „Gombrowicz w Europie”. Suchanow, która jest już wszak autorką, wydanej w 2005 roku, książki „Argentyńskie przygody Gombrowicza”, od początku stawiała sobie o wiele szerzej zakrojone cele. Można śmiało przyznać, że obietnica, jaką otrzymujemy wraz dwutomową, monumentalną książką, została z nawiązką spełniona. Księga Klementyny Suchanow jest dziełem wybitnym i jest tak nie tylko dlatego, że jest to pierwsza na polskim rynku tak ambitna biografia autora „Kosmosu”. Jest tak również z tego powodu, iż praca ta każe nam przewartościować dotychczasowe rozumienie pisarstwa biograficznego. „Gombrowicz” stawia przed sobą utopijny cel opisania wszystkiego, zapanowania nad ogromem materiału. Narracyjną marszrutę, jaką wyznacza Suchanow, prowadzi śladami miejsc ważnych i konstytutywnych dla swojego bohatera, poczynając od Małoszyc, poprzez warszawskie i argentyńskie adresy po Vence. To sprawia, że biografia kreśli sobą pewną mapę. Zarazem otrzymujemy ciąg wyczerpujących portretów osób ważnych dla Gombrowicza, poczynając od malowniczych wizerunków rodziców i członków najbliższej rodziny, poprzez sylwetki jego szkolnych i kawiarnianych towarzyszy, po postaci na wskroś tajemnicze, jak kuzyn pisarza, Gustaw Kotkowski. Otrzymujemy wgląd w to, jak wiele wątków twórczości autora „Ferdydurke” ma podłoże autobiograficzne. Bowiem Suchanow nie poprzestaje na zgłębianiu kolei życia Gombrowicza; znajdujemy tu również wiele ciekawych analiz dowodzących, jak głęboko egzystencjalny charakter ma dzieło twórcy.

Analizując różnicę między biografią a losem, stwierdzić musimy, że książka o Gombrowiczu pióra Suchanow jest odbiciem się od tej pierwszej w kierunku próby opisu tego ostatniego. Cała narracyjna strategia zastosowana w dziele zdaje się być egzemplifikacją fragmentu z „Dziennika”, którym Gombrowicz pisze o własnej twarzy wyłaniającej się z czasu: „Moja kończąca się historia zaczyna mi sprawiać rozkosz wprost zmysłową. Zanurzam się w niej, jak w rzece niesamowitej, która dąży do wyjaśnienia. Powoli wszystko się uzupełnia. Wszystko się zamyka. Zaczynam już odczytywać siebie, choć z trudem i jakby przez mętne okulary. Jakże dziwne: na koniec, na koniec zaczynam widzieć własną twarz wyłaniającą się z czasu. Towarzyszy temu przedsmak nieodwołalnej ostateczności. Patos”.”[Gombrowicz 2011]. Owa „rzeka niesamowita” to nieuchronna wielość, na jaką rozpada się każde życie. Autorka „Gombrowicza” zanurza się w owej rzece z zaskakującą odwagą. Widać przy tym, że stara się prowadzić swoją opowieść tak, by odtworzyć rysy twarzy swojego bohatera zagubione w czasie. Mnogość biograficznych szczegółów zostaje podporządkowana całości, na naszych oczach z wielości danych wyłania się figura losu pisarza. Nie bez znaczenia jest redakcja, jakiej Suchanow poddaje materiał faktograficzny. Dostajemy narrację z prawdziwego zdarzenia, pasjonującą i wciągającą niby najprzedniejsza powieść. Nie sposób nie podziwiać pietyzmu z jakim autorka rekonstruuje tło społeczno-historyczne dziejów Gombrowicza. Każde miejsce, które naznaczył swoją obecnością autor „Dziennika”, staje przed naszymi oczyma za pośrednictwem szczegółowych opisów. Suchanow z niezwykłą wnikliwością przedstawia detale topografii, wnętrza budynków, rozkład ulic. Zadziwia precyzja, z jaką wskrzeszona zostają przedwojenna Warszawa czy Paryż. Jak mrówczej pracy to wymagało, można się tylko domyślać. Dzięki nienachalnym chwytom narracyjnym czytelnik zostaje niejako zaproszony do wędrówki po ważnych dla bohatera biografii przestrzeniach.

Podróż po życiu Witolda Gombrowicza Suchanow zaczyna od historii rodów Gombrowiczów i Kotkowskich, sięgając aż XV wieku. Zabieg ten świadczy nie tylko o pedantycznej niemal szczegółowości autorki, ale i o swoistej wierności twórcy, który z umiłowania dociekań genealogicznych uczynił swój znak rozpoznawczy. Najbardziej fascynującym elementem książki jest jednak przedstawiona w niej historia „stawania się” Gombrowicza, przemiany zakompleksionego młodzieńca, gorszącego otoczenie dziwacznymi prowokacjami, strojącego miny przed lustrem i słabo znoszącego salonową grę, w samoświadomego pisarza, wytrawnego reżysera swojego życia. Obserwujemy dramat samotności i wykorzenienia, jak również heteronomii, osobliwego erotyzmu Witolda. Eros i Historia są to bowiem siły, które w tych dziejach stwarzania się najsilniej się odznaczają. Suchanow w przekonywujący sposób pokazuje, w jaki sposób główne instytucje międzywojennej Polski, takie jak dworek szlachecki czy szkoła, formatowały młodego Witolda, docieramy do źródeł jego późniejszego wobec nich sprzeciwu. W opisie intymnej sfery życia swojego bohatera Suchanow unika ostentacji, ale i pruderii, nie cofa się przed odważnymi domysłami, ale starannie unika sensacyjnej otoczki. Tutaj zasadniczym i nieocenionym źródłem jest „Kronos”, z zadziwiającą skrupulatnością notujący zarówno hetero- jak i homoseksualne podboje Gombrowicza. Autorka pozwala nam ujrzeć tragizm naznaczający życie człowieka, który przy całym swoim opętaniu seksualnością niezdolny był do emocjonalnej bliskości. Właśnie przejmująca samotność Witolda jest jednym z głównych wątków tej opowieści. Otrzymujemy portret człowieka dotkliwie okaleczonego, który jednak ze swojego kalectwa potrafił uczynić siłę i napęd twórczości. Zarazem widzimy kogoś obcego, kto całe życie tą obcością i nieprzystosowaniem próbował się pogodzić. Jest to historia Polski i Europy z perspektywy przybysza, kogoś dotkliwie nietutejszego, kto nieustannie próbował wymknąć się pozornym koniecznościom dziejowym i obowiązkom związanym z przynależnością do narodu, społeczeństwa, klasy społecznej czy kultury. Jest to wreszcie opowieść o genialnym twórcy, który swoje usytuowania w przestrzeni społecznej i politycznej bezustannie nicował, poddawał namysłowi i twórczym aranżacjom.

Lektura „Gombrowicza” może być ważnym przeżyciem nie tylko dla wielbicieli autora „Kosmosu”, ale przede wszystkim dla wszystkich zainteresowanych dziejami kultury polskiej w XX wieku i specyficznymi relacjami pomiędzy literaturą a historią.

LITERATURA:

W. Gombrowicz: Dziennik 1953- 1969. Warszawa 2011, s. 366
Klementyna Suchanow: „Gombrowicz. Ja, geniusz”. Wołowiec 2017 [seria: Biografie].