Wydanie bieżące

1 maja 9 (81) / 2007

Łukasz Iwasiński, Marcin Dymiter,

SWOBODNY ELEKTRON

A A A
Z Marcinem Dymiterem rozmawia Łukasz Iwasiński
Marcin Dymiter w latach 90. (i na początku bieżącej dekady) był członkiem Ewy Braun, najważniejszej krajowej formacji penetrującej obszary gitarowego noise’u, początkowo garażowego, punkowego, potem coraz bardziej skupionego, wyrafinowanego, ale emocjonalnie nasyconego. Kolejne przedsięwzięcia – w tym doskonała minimal-postrockowa Mapa (z Paulem Wirkusem) oraz łącząca surowego rocka, multikulturowe wpływy i improwizacje grupa Mordy - dowiodły, iż jest on jedną z najbardziej czujnych i otwartych postaci rodzimego muzycznego undergroundu. Aktualnie interesuje go przede wszystkim muzyka improwizowana i elektroakustyczna. Działa solo oraz w najróżniejszych (niekiedy multimedialnych) projektach pod szyldem Emiter, stale współpracuje z Arszynem (Krzysztof Topolski). Posługuje się gitarą, dla której poszukuje nowych kontekstów i możliwości, oraz elektroniką, generatorami, loopami, taśmami. Eksperymentuje z przetwarzaniem dźwięków towarzyszących naszemu życiu. Ponadto komponuje dla teatrów i gra na żywo do niemych filmów. Prowadzi warsztaty i tworzy instalacje dźwiękowe. Jest również producentem muzycznym.
Ostatnia płyta Marcina, to wydany pod szyldem Emiter album, pt. „Sinus” (Monotype). Artysta szykuje już nowe projekty - Voice_electronic duo (z wokalistką Zosią Esden) oraz Emiter_franczak (z artystą wideo Ludkiem Franczakiem). Na maj i czerwiec zapowiada koncerty i warsztaty.



Łukasz Iwasiński: Wydaje mi się, że Twój muzyczny język – niezależnie od instrumentu, środków, stylu w jakim się poruszasz – był zawsze i pozostaje swoisty oraz rozpoznawalny. Choćby przez tę oszczędność, lapidarność, pewną surowość, specyficzne napięcie.... Zgodzisz się z tym?

Emiter: Co mogę powiedzieć... Szukam sedna w dźwięku, poszukuję formy, która jest nośna i uwypukla piękno dźwięku. Jest to czasem surowe piękno. W muzyce szukasz tonu, dźwięku, treści muzycznej. Dążę często do skrótu, do lapidarności, czasem może są to formy szkicu. Kiedy pracujesz w grupie lub w kameralnym składzie lub kiedy grasz solo – za każdym razem odsłania się inny aspekt tej dźwiękowej przygody. Jeśli trafia się takie szczęście, że muzycy z którymi grasz otwierają przed tobą sens tego, co chcesz zagrać, to jest to wielkie szczęście. Raptem wiesz, że grasz to i koniec. Dźwięk jest jak manifestacja piękna, jednak wykracza często poza system dur –moll oraz pasaże, które chwytają za serce. Ale to jest w muzyce najlepsze, że może być tak różna, wielowymiarowa.

Ł.I.: Twój rozwój uosabia ewolucję kilku z najbardziej twórczych ścieżek muzycznego undergroundu ostatnich lat. Zastanawiasz się nad swoją drogą – tak całościowo? Czy możesz ją opisać i zdefiniować kierunek w którym zmierzasz?

Emiter: Sednem tej drogi jest po prostu muzyka. To jest proces. Cały czas dzieje się coś na zewnątrz i we mnie. Muzyka nie opuszcza mnie. A to, że zapuszczasz się w nowe miejsca, zmieniasz instrumentarium, używasz nowych technik i sięgasz po nowe środki wyrazu to może konsekwencja usposobienia. Mógłbym ani na chwilę np. nie wychodzić z rejonów gitarowych i zostać kimś w rodzaju dinozaura noise’u. Wybrałem jednak co innego.
Wiesz, to, że idę w nowy rejon pozwala mi zrozumieć, odczytać na nowo spuściznę, np. gitarową, znaleźć nowy sens. W improwizacji możesz użyć wszystkiego, chodzi o to, jaką decyzję podejmujesz tu i teraz. Bardzo ważna jest – także w gitarowym rocku – siła wyobraźni. To czy musisz hołdować ikonie, archetypowi i mieć jednak tego Gibsona i długie włosy czy nie. W każdym gatunku jest mainstream i kontestacja, ruch awangardowy i pop. Widać to gołym okiem w nowej muzyce gitarowej czy elektronice, hip-hopie. A moja droga? Noise grałem w Ewie Braun , psychodelicznego rocka, improwizacje, postrock /minimal w Mapie, kolektywną muzykę off roots, rocka i transowe rzeczy na kanwie afrykańskich pulsacji w Mordach, instrumentalną muzykę improwizowaną w projekcie emiter.arszyn, ale przez cały ten czas powstawały też piosenki. I mam wrażenie, że odnoszę się do tego wszystkiego, a tak zwany kierunek nie polega na tym, że wybieram jedną z dróg, czy rezygnuję. Raczej na nowo podchodzę do tego wszystkiego. To jest muzyka i przepływa jak swobodny elektron. Dryfuje sobie raz tu, raz tam.

Ł.I.: Mam wrażenie, że Twoja twórczość staje się coraz bardziej otwarta i pojemna – syntezujesz coraz więcej konwencji, technik, mediów, nie zatracając jednocześnie swoistości swej ekspresji...

Emiter: To brzmi jak komplement. Muzyka, granie to wymiana energii. A czasem odrzucenie tego, do czego przywykłeś i pójście w nowym kierunku. Nie wiadomo dokąd dojdziesz. Włączanie nowych technik, mediów jest całkowicie naturalne i logiczne. To jednak, że jest nowy interfejs do użycia nie tworzy jeszcze nowej muzyki.

Ł.I.: Zdradzisz coś na temat kulisów Twojego rozstania się z Mordami? „Antorogy” to doskonała płyta. Wydawała się idealną, wspaniale wyważoną wypadkową tworzących formację muzyków. Zespół wydawał się być funkcjonować w – nazwałbym to – optymalnym napięciu. Co się stało?

Emiter: Mordy to 10 lat mojego życia. „Antrology” to dobra, ale za długa płyta. Co się stało? Doszło do całej serii napięć personalnych, do rzeczy, które spowodowały, że przestałem poznawać ten zespół. Jego siłą, moim zdaniem, była wymiana, skłonność do improwizacji. Myślę, że nastąpił kryzys koleżeństwa, ogólne zmęczenie i trudność w ustaleniu wspólnych koncepcji. Podjąłem więc decyzję, że odchodzę. Mam nadzieję, że wszystkim wyszło to na zdrowie.

Ł.I.: O ile wiem, mieliście nagrany już nowy materiał – jakie będą jego losy?

Emiter: Tego nie wiem. Materiał jest, to prawda, ale chyba nie za bardzo jest energia, żeby się tym zająć. Zobaczymy, co będzie.

Ł.I.: Opowiedz o swojej wydanej właśnie nakładem Monotype płycie – „Sinus”.

Emiter: To moja ostatnia płyta solo. Nagrana na bazie różnych doświadczeń dźwiękowych. Pomysł reinterpretacji tego, co nagrałem na żywo, budowanie nowej jakości z improwizacji i edycji elektronicznych. To stanowiło punkt wyjścia do konstruowania formy całej płyty. „Sinus” to ważna płyta dla mnie. Myślę, że udało mi się myśleć o czasie. Płyta jest gęsta, ale taka miała być.

Ł.I.: Kolejne przedsięwzięcie, nad którym właśnie pracujesz to „Voice_electronic duo” z Zosią Esden. Proszę, powiedz kilka słów o ty projekcie oraz o jego współautorce.

Emiter: Od kilku miesięcy pracujemy nad płytą, którą powoli kończymy. Rozpoczynamy koncerty. Voice _electronic duo to duet, który używa elektroniki, samplingu i głosów. Gramy improwizacje, rytmiczne struktury, ambient, ale i nastrojowe, ładne piosenki. Myślę, że udało się uzyskać nową jakość i jest specyficzny klimat tej muzyki. Zosia Esden to wokalistka, autorka tekstów. Pracuje z głosem, używa repetycji, stosuje ciekawe harmonie i ma fajną barwę głosu. Jest czujna i dobrze nam się improwizuje. Znamy się 2 lata. Warto będzie posłuchać tej płyty.

Ł.I.: Wiem też, że pracujesz nad kolejną płytą z Arszynem. Jakieś konkrety? Podobno pracujecie dużo w konfiguracji gitara-perkusja...

Emiter: Z Arszynem pracujemy regularnie od kilku lat. Jest pomysł na płytę, są przymiarki. Gramy sporo na perkusję i gitarę. Trzeba trochę czasu.

Ł.I.: Jesteś człowiekiem aktywnym i nie lubisz twórczej stagnacji. Czy masz jakieś inne artystyczne plany?

Emiter: W najbliższym czasie to Voice _electronic duo. Pracuję też razem z Ludkiem Franczakiem – artystą wizualnym, performerem. I to jest dobry, braterski team. Bardzo dobrze się rozumiemy. Planujemy działania audio-wideo. Ludek jest autorem okładki i całej szaty graficznej do płyty „Sinus” Przygotował też filmy do mojej płyty i w takiej konfiguracji grywamy czasem. Liczę też na to, że ukaże się płyta projektu Linie północne: Daniel Odija / emiter. A co poza tym? Rozpoczynamy granie z Patrykiem Zakrockim. Przygotowuje płytę solo w całości na gitarę. W maju, a później jesienią będę prowadził warsztaty dźwiękowe. Niebawem nowa seria wiosenno – letnich koncertów. Emisja trwa. Dziękuję i życzę wszystkim zdrowia! Emiter

Plany koncertowe: 6 maja Sopot, Dworek Sierakowskich, Voice _Electronic duo 10-12 maja Wrocław, Klub Firlej, Festiwal Energia dźwięku; Warsztaty dźwiękowe - Co jest w tym pudełku II? Prowadzenie Emiter. 12 maja Wrocław, Sala Gotycka: Ben Zeen , Emiter, Red Sparowes 24 maja Konin, Galeria Wieża Ciśnień, Emiter (audio)_ franczak (wideo) 25 maja Łódź, Klub Cytryna, muzyka na żywo do filmu„Gabinet doktora Caligari”, Emiter, 1 czerwca Warszawa, Plan Be, Voice _electronic duo 2 czerwca Gdańsk, PGR ART, Voice _electronic duo