Wydanie bieżące

15 lutego 4 (340) / 2018

Jan Zając,

A BLAST FROM THE PAST (JULIA KRISTEVA: 'SÉMÉIOTIKE')

A A A
Nakładem wydawnictwa słowo/obraz terytoria ukazało się pierwsze polskie tłumaczenie debiutanckiej książki Julii Kristevej, opublikowanego w 1969 roku zbioru szkiców, zatytułowanego „Séméiotikè. Studia z zakresu samanalizy”. Na tom składa się osiem tekstów, po części teoretycznych (dotyczących m.in. koncepcji Michaiła Bachtina czy „Anagramów” Ferdynanda de Saussure’a), po części interpretacyjnych (poświęconych przede wszystkim twórczości Raymonda Roussela – „Impressions d’Afrique” oraz „Nouvelles Impressions d’Afrique” czy „Nombres” Phillipe’a Sollersa, ale też np. tekstom Stéphane’a Mallarmégo i Comte’a de Lautréamonta). Pomieszczone w tomie szkice, czytane po latach, składają się na świadectwo heroicznego okresu poststrukturalizmu, umożliwiając wgląd w tygiel, z którego wyłoniły się jedne z najbardziej wpływowych idei humanistycznych drugiej połowy XX wieku.

Kristeva posługuje się w swoich tekstach charakterystycznym idiomem, na który składają się elementy dyskursów właściwych różnym dyscyplinom naukowym – wychodząc więc poza językoznawstwo, semiologię czy literaturoznawstwo, autorka silnie zadłuża się nie tylko w filozofii i psychoanalizie, ale też w topologii, algebrze, logice czy teorii zbiorów. Zwłaszcza owe transdyscyplinarne wycieczki legły u podstaw kontrowersji związanych z recepcją tomu – niezależnie od wypracowania Kristevej opinii autorki trudnej w odbiorze, doprowadziły do pojawienia się jej nazwiska w kontekście tzw. „afery Sokala”, po publikacji w 1997 roku przez Alana Sokala i Jeana Bricmonta książki „Modne bzdury”, której autorzy – fizycy akademiccy – piętnowali pojawiające się, ich zdaniem, w ramach tzw. french theory nadużycia terminów, pojęć i koncepcji wywodzących się z nauk ścisłych. Sama Kristeva, zarówno we fragmentach zamieszczonych w tomie teksów, jak i w późniejszych, wywołanych rzeczoną aferą, komentarzach podkreśla, że stosowane przez nią odniesienia do nauk ścisłych mają funkcję metaforyczną, a ich celem jest przede wszystkim służenie logice wywodu, a nie precyzyjne oddanie zawiłości właściwych kontekstowi, z którego się wywodzą.

Niezależnie od wyżej wspomnianych kontrowersji należy podkreślić, że zarówno nieprzystępny język Kristevej, jak i charakterystyczne dla niej sposoby wykorzystywania słownika zaawansowanej matematyki niejako z konieczności przełożyły się na trudności translatoryczne, dlatego na tym większe uznanie zasługuje praca tłumacza książki, Tomasza Stróżyńskiego.

„Séméiotikè” czytana jako dokument historii idei pokazuje wykluwanie się podstawowych pojęć i narzędzi teoretycznych literaturoznawczego poststrukturalizmu. Czytelnik może więc zaobserwować, jak Kristeva, dokonując adaptacji pism Bachtina, wprowadza pojęcie intertekstualności, jak, przywołując „Anagramy” de Saussure’a, przeformułowuje rozumienie znaku, pisząc o rozpleniających się signifiants, i jak prezentuje nową teorię języka poetyckiego (rozumianego szeroko, po Jakobsonowsku, jako język twórczości artystycznej), przedstawianego już nie jako szczególny wariant języka ogólnego, ale jako proces „znaczącości”, obejmujący wszelkie możliwe użycia języka w ogóle.

Zwłaszcza ten wątek, przedstawiony w szkicu „Poezja i negatywność”, zwraca uwagę efektownością i błyskotliwością wywodu. Kristeva, inspirując się matematyczną teorią zbiorów, definiuje „języki” jako zbiory wszystkich możliwych kombinacji odpowiednich jednostek znaczenia, by pokazać, że skoro język poetycki umożliwia wszystkie kombinacje właściwe językowi ogólnemu oraz mnogość przekształceń oryginalnych, wyłączonych z gramatyki codziennej komunikacji, to język ogólny, jako pewien zbiór, zawiera się w języku poetyckim, a nie odwrotnie.

Warto zwrócić w tym kontekście uwagę na specyfikę teoretycznych i interpretacyjnych rozwiązań forsowanych przez Kristevą we wczesnym okresie jej naukowej twórczości. Wykorzystywane przez nią nowatorskie pojęcia, procedury i metody (zarówno te o humanistycznym rodowodzie, jak i te inspirowane nowymi odkryciami w ramach teorii matematycznej) mają tu bardzo ograniczony zasięg stosowalności. Badaczka używa ich jedynie do analizy modernistycznej i awangardowej twórczości literackiej, wyraźnie i konsekwentnie podkreślając ich nieprzystawalność do bardziej tradycyjnych form twórczości, uciekając się przy tym do quasi-periodyzacyjnych zabiegów, często o binarnym charakterze (dawna literatura monologowa vs nowa literatura dialogowa; dawna literatura symbolu vs nowa literatura znaku; dawna literatura logiki dwuwartościowej vs nowa literatura logiki wielowartościowej). W związku z tym „Séméiotikè” dość konsekwentnie pozostaje w polu teorii języka poetyckiego, a możliwość transpozycji proponowanych nowatorskich rozwiązań i idei na jakąś formę ogólnej semiologii, antropologii czy filozofii kultury pozostaje tu wciąż w zawieszeniu, nawet jeśli korzystać z niej będą późniejsze teksty wpisujące się w ramy tzw. „poststrukturalizmu”. Także odniesienia do psychoanalizy (zarówno Freudowskiej, jak i Lacanowskiej), nawet jeśli pojawiają się dość często w toku wywodu, to zawsze bez uniwersalistycznych ambicji, niejako wywoływane przez interpretowane utwory literackie.

Kristeva wychodzi bowiem z założenia, że nowoczesne, awangardowe utwory literackie domagają się odpowiednio nowoczesnej i awangardowej teorii literatury i metodologii badań literackich. Stąd na przykład wykorzystywane przez nią fragmenty dyskursu nauk ścisłych, które, nawet jeśli z perspektywy Sokala i Bricmonta nie mają sensu, stanowią odpowiedź na matematyczne (oraz numerologiczno-mistyczne, buddyjskie, kabalistyczne etc.), tekstowe i tekstologiczne tendencje francuskiej awangardy literackiej, zarówno tej XIX-wiecznej, symbolistycznej (Mallarmé, Lautréamont), jak i tej XX-wiecznej – surrealistycznej (w „Séméiotikè” reprezentowanej przede wszystkim przez jej prekursora Roussela, ale też przez Antonina Artauda) oraz bardziej współczesnej, skupionej wokół czasopisma „Tel Quel”.

Pomieszczone w tomie prace Kristevej – w których zresztą widać ewolucję od ściśle akademickiego do coraz bardziej (awangardowo) literackiego stylu (wybijającego się na pierwszy plan zwłaszcza w ostatnim szkicu, poświęconym „Nombres” Sollersa) – stanowią również świadectwo głębokiej pasji badaczki. Nazwiska autorów interpretowanych przez nią tekstów, mimo postulatów nowej literatury uwalniającej się od tradycyjnych form podmiotowości, są w „Séméiotikè” traktowane niemal z namaszczeniem, przywoływane jak zaklęcia, składające obietnicę dotknięcia czy doświadczenia czegoś więcej. Wbrew deklarowanemu materializmowi Kristeva, zwłaszcza w późniejszych szkicach tomu, wpada w tony nieomal mistyczne – jak należy przyznać, pozostaje w tym spójna z duchem twórczości, na której się skupia. Co może jednak bardziej istotne, wbrew pozorom, sugerowanym być może przez kłopotliwe metodologiczne uwikłania wczesnych tekstów badaczki, „Séméiotikè” stanowi przede wszystkim świadectwo rewolucyjnego poruszenia oraz młodzieńczego zapału.
Julia Kristeva: „Séméiotikè. Studia z zakresu samanalizy”. Przeł. Tomasz Stróżyński. Wydawnictwo słowo/obraz terytoria. Gdańsk 2017 [seria: Klasyka Światowej Humanistyki].