Wydanie bieżące

1 marca 5 (341) / 2018

Ewelina Suszek,

W AWANGARDZIE I W ARIERGARDZIE (JUSTYNA TABASZEWSKA: 'POETYKI PAMIĘCI')

A A A
Tytuł najnowszej książki Justyny Tabaszewskiej („Poetyki pamięci. Współczesna poezja polska wobec tradycji i pamięci”) został skonstruowany w taki sposób, że czytelnik z łatwością przewidzi problematykę publikacji. Dodatkowo badaczka wielokrotnie precyzuje przedmiot swoich zainteresowań. Celem jej analiz pozostają więc realizowane w perspektywie lektury współczesnej poezji: próba uchwycenia przemian sposobu rozumienia tradycji, określenie trudności napotykanych w definiowaniu tego pojęcia oraz zbadanie wpływu cieszących się dużą popularnością memory studies na badania nad tradycją, co finalnie prowadzi do przemyślenia konieczności wprowadzenia do dyskursu naukowego kategorii poetyki pamięci jako narzędzia przydatnego do charakterystyki zmian zachodzących zarówno w literaturoznawstwie, jak i w samej twórczości literackiej. Zwłaszcza ostatnie z zadań są szczególnie ciekawe, wręcz awangardowe. Jednak poruszane zagadnienia interesują Tabaszewską już od dłuższego czasu, o czym świadczą współredagowane przez nią wcześniej publikacje: „Opus citatum. O cytacie w kulturze” oraz „Tradycja współcześnie – repetycja czy innowacja?”. Niemniej w ponownym zwrocie w stronę nieco marginalizowanej kategorii tradycji można dopatrywać się gestu pozytywnie przewrotnego, może nawet innowacyjnego. Taką intuicję wspierałby fakt organizacji Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „Poetyki pamięci” (17-18 marca 2018, Kraków).

Leżąca u progu badań hipoteza – „zniknięciu na jakiś czas kategorii tradycji z badań literaturoznawczych towarzyszyło zasadnicze przekształcenie sposobu, w jaki odnoszą się do niej poeci” (s. 12) – może, zwłaszcza w pierwszym odruchu, sprawiać wrażenie tyleż intrygującej, co kontrowersyjnej (praktyka poetycka równoczesna, a może nawet wtórna względem refleksji literaturoznawczej?). W istocie jednak dzięki swoim interpretacjom Tabaszewska skutecznie przekonuje, że twórczość literacka po 1989 roku jest przejawem „nietradycyjnej wizji tradycji” (tamże), a przemiany w niej zaobserwowane stanowią rezultat zjawisk zbliżonych do tych, które nadały kształt dzisiejszej dyskusji nad tradycją. Jednocześnie, co jest wysoce chwalebne, autorka pozostaje niechętna zbyt prostemu transferowi teoretycznych rozpoznań na płaszczyznę interpretacyjną. Żeby uniknąć pokusy traktowania utworów literackich w sposób instrumentalny, ilustracyjny względem kreślonej koncepcji, wyraźnie podkreśla, że teksty krytyczne i poetyckie dotykają tematyki tradycji w autonomiczny sposób. Autonomia ta znajduje swoje odbicie w dwudzielnej kompozycji książki.

W pierwszych partiach nie tylko zakreślono szeroką panoramę rozmaitych koncepcji tradycji, ale także omówiono przemiany w sposobie rozumienia tego pojęcia, nakłaniające do uwzględnienia w mówieniu o tradycji również koncepcji pamięci kulturowej i społecznej. Stworzony z dużą precyzją przegląd stanowisk wyczula czytelnika na subtelne niuanse, które sprawiają, że po tej lekturze częste porównywanie tradycji do kanonu, przeszłości, historii tudzież dziedzictwa kulturowego oraz przeciwstawiania jej indywidualizmowi, oryginalności, nowoczesności lub współczesności staną się wzbudzającymi wątpliwości praktykami. Tabaszewska dokonuje rzetelnej próby usystematyzowania poruszanych zagadnień, czyta teksty teoretyczne wnikliwie, a jej sądy są wyważone, choć nie bezkrytyczne. Przejrzystość i logika wywodu, wyraziste postawienie tez i równie klarowne podsumowania to kolejne walory pracy. Niekiedy jednak wywód oparty jest na redundancji. Takie wrażenie sprawiają liczne nawigatory, nieco nadmiernie rozbudowane, pozbawiające pewne fragmenty pozytywnie rozumianej lekkości. Nie sposób natomiast odmówić autorce erudycji, imponującej znajomości literatury tak podmiotu, jak i przedmiotu.

Żeby scharakteryzować technikę badaczki, warto posłużyć się metaforą ariergardy. Sięga po nią również sama Tabaszewska, przybliżając koncepcję Marjorie Perloff. W ujęciu Amerykanki zajmującej się współczesną poezją ariergarda jest formacją, która przekształca awangardowe osiągnięcia tak, aby umożliwić ich włączenie do tradycji literackiej, a zatem pozwala zachować istotne elementy przeszłości dla teraźniejszości (i zapewne przyszłości). Ariergarda jest spokojniejsza, nie wykonuje tak gwałtownych manewrów jak awangarda. W moim odczuciu większą część narracji Tabaszewskiej należałoby usytuować po tej właśnie stronie. Narracja „Poetyk pamięci” snuje się spokojnie, bez brawury, autorka uważnie prezentuje stan badań, rzetelnie selekcjonując to, co w refleksji nad tradycją najważniejsze. Na kartach książki odnajdziemy zatem odwołania zarówno do kanonicznych tekstów (uwzględniono małą powtórkę z klasyki polskiego literaturoznawstwa lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, choć rozstrzygnięcia z tamtego okresu autorka uznała za nieprzystające do najnowszej twórczości), jak i do tych, które na gruncie rodzimego literaturoznawstwa nie są tak dobrze znane (zdecydowanie dominuje krąg anglosaski).

Największy pierwiastek awangardowy pierwszych partii książki ujawnia się natomiast w sugestii wyodrębnienia przestrzeni dla poetyki pamięci (badaczka stosuje formę singularną dość niekonsekwentnie, czasem wybiera liczbę mnogą jak w tytule). Pojęcie to wprawdzie nie jest całkiem nowe, ale wciąż sytuuje się na marginesie dyskursu pamięciologicznego i pozostaje w cieniu polityk pamięci i pamięci kulturowej.

Jedną z najważniejszych inspiracji stanowi retoryka pamięci Astrid Erll skupiona wokół formalnej organizacji tekstu ważnego dla pamięci wspólnoty. Tabaszewska próbuje jednak poszerzyć zakres postulowanej dyscypliny także na utwory, które nie są ważne z perspektywy wspólnoty. Ruch ten ma ułatwić i wzbogacić śledzenie „aktualnych tendencji mediatyzowania pamięci” (s. 169), „wieloaspektowych nawiązań do przeszłości” (s. 170). Co istotne, w ujęciu autorki analiza poetyk pamięci zawiesza pytanie o autentyczność przeszłości i nie wymaga dopasowania do poszczególnych polityk pamięci. Czym zatem miałaby być poetyka pamięci? Tabaszewska pisze: „(…) postrzegam ją jako swoistą metadyscyplinę, i to w odniesieniu zarówno do literatury, jak i do badań nad pamięcią. Czerpiąc ze środków analitycznych wytworzonych na gruncie literaturoznawstwa, analizowałaby ona nie tyle konkretne tryby funkcjonowania pamięci, jakie pojawiają się w tekstach literatury, ile sposób używania owych trybów i funkcji, ich przywoływania, podważania, komplikowania” (s. 170). Przyznaję jednak, że status poetyk pamięci nie jest dla mnie oczywisty. W innym fragmencie czytamy bowiem: „(…) postaram się wskazać, w jaki sposób kategorie tradycji i pamięci kulturowej przenikają się (…) oraz jakie może to wywołać skutki dla literaturoznawstwa. Punktem dojścia moich rozważań będzie próba scharakteryzowania potencjalnych korzyści z wytworzenia się nowej subdyscypliny badań, które można określić jako poetykę pamięci” (s. 113). A zatem metadyscyplina czy subdyscyplina? Nie zostało to chyba wystarczająco wyeksplikowane.

Druga część książki prezentuje przemiany w rozumieniu i użyciu kategorii tradycji na przykładzie praktyki pisarskiej. Autorka wykorzystuje wcześniej opracowane narzędzia terminologiczne, a nawet poszerza je o nowe (na przykład „cytat oswojony”, „cytat wywrotowy” i „cytat z niczego”). Starannie wybrane poezje Jacka Podsiadły, Marcina Świetlickiego, Tomasza Różyckiego oraz Andrzeja Sosnowskiego pozwalają przedstawić różne strategie tworzenia poetyk pamięci oraz wielorakie modele aktywowania tradycji i przeszłości świadczące o zmianie ich statusu: od paradoksalnie najbardziej klasycznych i najłatwiejszych do opisu strategii Podsiadły po najbardziej nowatorskie i skomplikowane praktyki Sosnowskiego. Nie można wyodrębnić jednego spójnego modelu transformacji.

Można natomiast wskazać na jednolitą strukturę rozdziałów tej partii pracy. Autorka, postępując zgodnie z właściwą sobie rzetelnością, w celu usytuowania omawianej twórczości w ramach danej tradycji każdorazowo rozpoczyna wywód od nakreślenia najbardziej zakorzenionych (choć nie zawsze najgłębszych) sposobów jej lektury. Następnym krokiem jest analiza immanentnych oraz metatekstowych wypowiedzi oscylujących wokół kategorii tradycji. Badaczce nie brakuje odwagi w reinterpretacjach oraz przeformułowaniach utrwalonych już tez. W swoich interpretacjach Tabaszewska na ogół z dużą uważnością tropi ślady intertekstualności. Może jedynie zaskakiwać przemilczenie dość klarownego odwołania do „Procesu” Józefa Kafki w analizie wiersza „K” Marcina Świetlickiego z tomu „Nieczynny”.

Drobne potknięcia oczywiście nie wpływają na ogólną wysoką jakość pracy. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że bierzemy do rąk przemyślane, uporządkowane, wielowarstwowe i merytorycznie bogate studium.
Justyna Tabaszewska: „Poetyki pamięci. Współczesna poezja wobec tradycji i pamięci”. Instytut Badań Literackich PAN. Warszawa 2016.