Wydanie bieżące

1 marca 5 (341) / 2018

Anna Zaczkowska,

WSZYSTKO, CO HISTORYK WIEDZIEĆ O REWOLUCJI POWINIEN (SHEILA FITZPATRICK: 'REWOLUCJA ROSYJSKA')

A A A
Książka Sheili Fitzpatrick poświęcona rewolucji rosyjskiej jest lekturą zajmującą, świetnie napisaną i znakomicie przetłumaczoną. Należy zaznaczyć, że polskie wydanie oparto na czwartej, rozszerzonej edycji pracy, której pierwsza wersja powstała w 1979 roku. Polskie tłumaczenie „Rewolucji rosyjskiej” zbiega się ze stuleciem rewolucji październikowej i czwartym wydaniem anglojęzycznym pracy w Oxford University Press. Opowieść o wydarzeniach, które zniszczyły Rosję Carów i doprowadziły do wybudowania na jej gruzach Związku Radzieckiego, czyta się jednym tchem, jak trzymający w napięciu kryminał. Przekład Jakuba Bożka oddaje literacki kunszt autorki. Kieruję ukłony w stronę tłumacza za dodanie przypisów, które doskonale uzupełniają tekst główny. Za ich sprawą czytelnik dowiaduje się, kto był wśród ostatnich obrońców Pałacu Zimowego. To drobny szczegół, który pięknie dopełnia obraz opowiadanej przez autorkę historii.

„Rewolucja rosyjska” nie jest pierwszą przetłumaczoną na język polski książką australijskiej historyczki. Polscy czytelnicy mogą zapoznać się z także z „Życiem codziennym pod rządami Stalina. Rosją radziecką w latach trzydziestych XX wieku” oraz „Zespołem Stalina. Niebezpiecznymi latami radzieckiej polityki”. Fitzpatrick jest znaną specjalistką zajmującą się kulturą i społeczeństwem Rosji Radzieckiej pod rządami Stalina. Należy pamiętać, że równocześnie prowadziła ona intensywną pracę jako pedagog i wykształciła całe grono uczniów, którzy również specjalizują się w tej tematyce. Czasami jest tak, że biorąc do ręki książkę badacza danej tematyki, nie zdajemy sobie zupełnie sprawy z tego, co dokładnie oznaczało poświęcenie życia zawodowego takiemu, a nie innemu zagadnieniu. Polskiemu czytelnikowi fakt, że szeregowy anglojęzyczny historyk na cywilizowanym Zachodzie w głębi ciepłej i dobrze zaopatrzonej biblioteki zgłębiał sobie spokojnie temat stalinizmu wydaje się oczywisty.

Nic bardziej błędnego. Przykładem może być kariera akademicka Reginalda Zelnika, który przez to, że jako anglojęzyczny specjalista pracujący na amerykańskim uniwersytecie badał historię pracy w ZSRR, miał określone problemy. Teoretycznie badanie historii, kultury i społeczeństwa Związku Radzieckiego podczas istnienia Żelaznej Kurtyny było potrzebne – praktycznie często było potrzebne jedynie w bardzo ograniczonym zakresie na odgórne zamówienie ze strony danego rządu i ściśle kontrolowano stopień zainteresowania tematem. Zresztą sama historia ludzi, którzy byli specjalistami w tej dziedzinie, okazuje się fascynująca (do dalszego czytania można tu podrzucić „Know Your Enemy. The Rise and Fall of America’s Soviet Experts” pióra Davida C. Engermana). Polityczna strona problemu często stanowiła przeszkodę nie do przekroczenia i nie było miejsca dla wolności intelektualnej czy swobodnego wyboru. Kolejne utrudnienie dla zachodnioeuropejskich badaczy to brak dostępu do materiałów archiwalnych w czasach ZSRR. Kiedy po upadku Związku Radzieckiego otwarto dla nich rosyjskie archiwa – było to dla historyków z Zachodu niczym wejście w bramy raju. Naukowcy rosyjscy wspominają ten okres w mniej różowych barwach. Chętnym do zapoznania się z tym, jak ten proces wyglądał z perspektywy Rosjan, polecam książkę „Bog sochraniał archiwy Rossii” Władimira Pietrowicza Kozłowa. Na przekór tytułowi praca absolutnie nie ma nic wspólnego z religią i jest opowieścią o archiwach i roli archiwistów.

Fitzpatrick należy do rewizjonistów, czyli tych sowietologów, którzy szukali nowego spojrzenia na dzieje ZSRR i wiązali historię z szeroko rozumianą historią kultury. Lektura jej kolejnych publikacji jest prawdziwą przyjemnością. „Rewolucja rosyjska” to książka bogata w daty, napisana z dbałością o szczegóły. Duża wartość poznawcza pracy łączy się z walorami literackimi. Weźmy dla przykładu cytat z podrozdziału „Interpretowanie rewolucji”: „Wszyscy rewolucjoniści to entuzjaści, zeloci i utopiści śniący o stworzeniu nowego świata, w którym na zawsze zapomni się o niesprawiedliwości, zepsuciu i apatii. Nie tolerują niezgody, nie są skłonni do kompromisu, fascynują ich cele wielkie i odległe, są brutalni, podejrzliwi i destrukcyjni. Rewolucjoniści są ponadto nierealistyczni i niedoświadczeni w rządzeniu, improwizują instytucje i procedury. Łudzą się, że uosabiają wolę ludu, co oznacza, że uważają go za monolit. Po manichejsku dzielą świat na dwa obozy – ciemności i światła, rewolucji i jej wrogów. Gardzą tradycją, zdrowym rozsądkiem, ikonami i zabobonami. Wierzą, że społeczeństwo to czysta karta, po której będą swobodnie pisać” (s. 17).

Zauważalną wadą „Rewolucji rosyjskiej” jest brak odwołań do współczesnych głosów rosyjskich badaczy. W bibliografii przeważają anglojęzyczni autorzy opracowań, zdarzają się też prace Rosjan, ale właściwie te, które zostały przetłumaczone na język angielski. Perspektywa spojrzenia na problematykę badawczą jest zdecydowanie europocentryczna i kolonialna. Autorka wspomina, że Rosja jest położona na peryferiach. Może i tak, ale to co uważamy za peryferie, zależy od tego, gdzie my sami żyjemy i co dla nas oznacza centrum. Ciekawostką może być fakt, że niemal równocześnie z polskim tłumaczeniem ukazało się też rosyjskie, wydane przez Wydawnictwo Instytutu Gajdara. Jednak rosyjskie oparto na trzecim wydaniu, podczas gdy staraniem Wydawnictwa Krytyki Politycznej polski czytelnik może zapoznać się z najnowszą wersją tego tekstu, wzbogaconą o unikalne materiały archiwalne.
Sheila Fitzpatrick: „Rewolucja rosyjska”. Przeł. Jakub Bożek. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2017 [seria: Seria Historyczna].