Wydanie bieżące

1 marca 5 (341) / 2018

Anna Katarzyna Dycha,

'SKOCZYSZ TERAZ CZY NIE?' BARBARA WROŃSKA GOTOWA NA DEBIUT

A A A
Po latach pracy zespołowej (Pustki, Ballady i Romanse) Barbara Wrońska postanowiła zaprezentować swój solowy materiał. Sama komponowała, sama zaaranżowała muzykę, a także wyprodukowała album. Warto było czekać, bo to wysmakowana porcja muzyki artystki świadomej i ukształtowanej, która jednak nie boi się eksperymentować. Uważa ona bowiem, że „muzyka nie ma granic, to ocean niekończących się możliwości”.

Płytę promował singiel „Nie czekaj” – najbardziej przebojowa piosenka na płycie. Słychać w niej tęsknotę za muzyką lat 60., która łączy się z nowoczesnymi brzmieniami. Takiej Wrońskiej jeszcze nie słyszeliśmy. „To piosenka opowiadająca o momencie tuż przed podjęciem bardzo ważnych i trudnych decyzji w życiu. Kiedy to już wszystko człowiek sobie uświadomi, ale nadal coś nie pozwala mu ruszyć z miejsca. Utwór ten jest moim sposobem na zrobienie kroku do przodu” – mówiła przy okazji premiery wokalistka. W tekście stwierdza „Teraz jest najlepszy czas, odczarować wróżby z kart / Do krawędzi tylko krok / Skoczysz teraz czy nie?”. Piosenka daje potężnego kopa słuchaczowi, ma też zaskakujący finał.

Materia muzyczna zawarta na płycie nie jest wybitnie przebojowa, ale za to eklektyczna. Znajdziemy tu i orkiestrowy rozmach, i elektroniczną skoczność, i funkowy rytm, wreszcie nieoczywisty pop. Rozpoczyna się od nastrojowej „Rozmowy” z niespodziewanymi dęciakami. „Koniec lata” koi piękną melodią, słychać w nim wpływy soulu i r'n'b. Z kolei utwór „Nieustraszeni” jest utrzymany w stylu popu lat 80., z zaskakującymi wokalnymi „sztuczkami” w refrenie. Jasnym światłem świeci „Abstrakcja”. Zaskakujący utwór w funkowym stylu, z jazzującym finałem i optymistycznym tekstem. Tytułowy „Dom z ognia” jest rozbudowany, aranżacyjnie połamany. Są tu i przejmujące wokalizy, i fragmenty mówione, i orkiestrowa aranżacja, i rockowy pazur. Brawo! Mocnym punktem płyty jest też „Prosta droga” z tekstem napisanym przez Macieja Staniszewskiego, lidera Beneficjentów Splendoru. „Bo nieważny cel, ale ważny styl” – z przekonaniem stwierdza Wrońska. Piosenka ma brawurowy luz, buja rytmem, zachwyca mądrym przekazem. Po tym utworze muzyka zdecydowanie zwalnia. Anglojęzyczny „Depression” zupełnie odcina się od reszty, zaskakując męskim wokalem. Finał albumu („Odnajdź mnie” i „Blask”) jest nastrojowy i wyciszony.

W tekstach pobrzmiewa trochę Katarzyna Nosowska („Wyrzut sumienia zwracam w mdłościach”), a trochę Maria Peszek („Z Tobą, abstrakcjo mogę dziarsko biec / Poza rzeczywistość, wyobraźni sens / Proszę zostań ze mną / Nie opuszczaj mnie / Abstrakcjo, kocham cię!”). Między elektronikę przedzierają się instrumenty dęte. Słychać, że album jest dopieszczony, trochę jakby produkował go Marcin Macuk czy Bartosz Dziedzic.

To początek 2018 roku. Jestem jednak przekonana, że solowy debiut Barbary Wrońskiej narobi zamieszania w rocznym podsumowaniu płytowym. Znanej wokalistce udało się coś, co dla wielu jest nieosiągalne. Połączyła przebojowość i alternatywę. Potrafi bawić się stylistykami i zarazem zachowuje umiar w wykorzystaniu aranżacyjnych nowinek. A przede wszystkim pozostaje sobą. Warto odkryć nową twarz Barbary Wrońskiej.
Barbara Wrońska: „Dom z ognia”. Kayax 2018.