Wydanie bieżące

15 marca 6 (342) / 2018

Andrzej Ciszewski,

NIE DRAŻNIĆ ROSOMAKA! (WOLVERINE. JASON AARON. TOM 2)

A A A
Po naprawdę udanym otwarciu kolekcji „Wolverine” zbierającej komiksowe opowieści pisane przez Jasona Aarona wydawnictwo Egmont Polska przedstawia drugi wolumin z przygodami charyzmatycznego Rosomaka. Rzeczony album otwiera jedenastostronicowe „Dorwać Mistique [Mały powrót]” – swoista errata do energetyzującej historii zawartej w poprzednim tomie. Akcja tego epizodu, z werwą narysowanego przez Jocka (warstwę kolorystyczną opracował sam Dave Stewart), rozgrywa się w barze dla motocyklistów, gdzie stajemy się świadkami rozmowy między tytułową zmiennokształtną mutantką a Normanem Osbornem, aktualnie piastującym godność dyrektora organizacji Hammer oraz szefa Avengers. Mówiąc krótko: nic wielkiego, niemniej, zważywszy na krótki metraż i sensacyjną dynamikę, ową fabułkę czyta się błyskawicznie.

Oblicze sfrustrowanego Osborna wita czytelników rozpoczynających lekturę „Pragniemy jedynie świata i wszystkiego, co na nim”: epizodu ukazującego okoliczności dywersyjnej akcji, którą Rosomak przeprowadza wraz z Marvel Boyem w ściśle tajnym laboratorium zwanym Światem. To właśnie w tej placówce (korzystającej ze zdobyczy nanotechnologii i sztucznej ewolucji do stworzenia kolejnych modeli superżołnierzy) bohaterowie natrafiają na legiony zmodyfikowanych genetycznie maszynek do zabijania, w nierównym starciu mogąc jednak liczyć na nieoczekiwaną pomoc ze strony Fantomexa, szybkostrzelnego złodzieja, szpiega i eksperta od sztuk walki, również będącego owocem inicjatywy Broń Plus. Wartkie tempo akcji, niezłe dialogi, dobre kadrowanie i przyjemna dla oka kreska (Esad Ribic nie zawodzi), odrobina czarnego humoru oraz kilka śmiałych koncepcji (vide: Allgod, czyli żywa religia; wirus atakujący pokłady ludzkiej wiary) sprawiają, że strony przewracają się same, choć komiks dość szybko ulatuje z pamięci.

Tego samego nie powiemy już o fragmencie „Kiełbie we łbie”: pełnej wolt fabularnych i świetnie poprowadzonej opowieści, mocą której protagonista trafia do sanatorium Dunwich, będącego de facto zakładem dla obłąkanych. Czy Logan od samego początku był szaleńcem, któremu tylko wydawało się, że jest (praktycznie) nieśmiertelnym mutantem i szczytowym osiągnięciem projektu Broń X? Czy sprawujący całodobowy nadzór doktor Rotwell naprawdę chce pomóc zagubionemu pacjentowi, czy raczej jest bestią w ludzkiej skórze? Realistyczna kreska Yanicka Paquette’a w asyście chorobliwej kolorystyki nadają niniejszej historii prawdziwie opresyjny klimat, podbudowywany scenami ekstremalnej przemocy (w duchu torture porn). Skrzący się od cytatów z przeróżnych tekstów popkultury epizod to groteskowo-makabryczna mieszanka „Lotu nad kukułczym gniazdem” (1975) Miloša Formana z „Domem 1000 trupów” (2003) Roba Zombie. Brzmi niedorzecznie? Być może, niemniej mamy do czynienia z jedną z najlepszych historii uwzględnionych w omawianym tomie. Co wrażliwsi odbiorcy niech omijają jednak ów segment szerokim łukiem. Gdyby jednak ciekawość okazała się silniejsza, proszę bardzo – pod warunkiem, że do lektury zasiądziecie przed posiłkiem.

Zgoła pozytywne wrażenie pozostawia po sobie „Miłość i Rosomak”, w którym główny bohater ukazuje swoje zdecydowanie ludzkie, by nie powiedzieć – liryczne – oblicze. Kameralna, ale niepozbawiona (nomen omen) pazura nowelka koncentruje się na kwitnącym uczuciu między Loganem a poznaną we wcześniejszym epizodzie dziennikarką Melitą Garner. Refleksje na temat seksualnych doświadczeń Wolverine’a plus wspomnienie (najczęściej) tragicznie zmarłych kobiet jego życia zyskały nietuzinkową oprawę graficzną w postaci prac C.P. Smitha. Ciekawie poprowadzona gra świateł i cieni oraz nastrojowa kompozycja kadrów to nie jedyne atuty ilustracji artysty, przyznającego się do inspiracji między innymi twórczością Toma Cokkera, Billa Sienkiewicza czy Katsuhiro Otomo.

Wybuchową mieszankę akcji, fantastyki i thrillera oferuje natomiast „Jutro umiera dzisiaj” – Aaronowska wariacja na temat dwóch pierwszych części „Terminatora” (1984, 1991) w reżyserii Jamesa Camerona, aczkolwiek w fabule nie zabrakło wątków zaskakująco zbieżnych z treścią dzieła „Terminator: Ocalenie” (2009) Josepha McGinty’ego Nichola. Przeplatana futurospekcjami opowieść o wolnej woli, przeznaczeniu i poświęceniu to nie lada gratka dla miłośników paradoksów czasowych oraz złowieszczych cyborgów (tu reprezentowanych przez oddział bezlitosnych Deathloków), jak i solidnie skonstruowanych scenariuszy. Atutem minicyklu są bez wątpienia dopracowane rysunki Rona Garneya sprawiające, że przywołany tytuł jest jednym z najciekawszych komiksów zebranych w recenzowanym woluminie, który wieńczy (zilustrowany przez Davide Gianfelice’ego) „Koniec początku”. Ów fragment, odsłaniający kulisy niecodziennej eskapady Logana wypełniającego ostatnią wolę tragicznie zmarłego przyjaciela, Kurta „Nighcrawlera” Wagnera, w przedziwny sposób przywołuje dalekie echa „Fitzcarralda” (1982) Wernera Herzoga oraz „Misji” (1986) Rolanda Joffé’ego, oferując dzięki temu niebanalną narrację o sile wiary i poszukiwaniu sensu istnienia. Dobrze wiedzieć, że i takie historie potrafi pisać twórca „Bękartów z Południa”.

Okraszony dodatkami (ilustrowana historia Wolverine’a w telegraficznym skrócie opowiedziana przez niego samego, galeria okładek, wywiad z Aaronem) drugi tom opowieści o krewkim Rosomaku, mimo kilku słabszych momentów, wciąż pozostaje gwarantem mocnej lektury. Polecam!
Jason Aaron, Jock, Esad Ribic, Yanick Paquette i inni: „Wolverine. Jason Aaron. Tom 2” („Wolverine. The Complete Collection, Vol. 2”). Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski. Wydawnictwo Egmont Polska. Warszawa 2018.