Wydanie bieżące

15 marca 6 (342) / 2018

Michał Paweł Urbaniak,

TAK WIELKIE BRZEMIĘ NIESZCZĘŚCIA (FLEUR JAEGGY: 'JESTEM BRATEM NN')

A A A
„Obserwowanie innych jest zawsze interesujące. W pociągu, na lotniskach, na sesjach naukowych, w kolejce, przy stole we dwójkę; jednym słowem, wszędzie tam, gdzie toczy się życie”. Ten cytat z opowiadania „Kot” – mówiącego przede wszystkim o przelewaniu wrażeń na papier – można potraktować jak jeden z wyznaczników prozy Fleur Jaeggy, szwajcarskiej pisarki tworzącej w języku włoskim. Zdaje się ona podglądać ludzi w sytuacjach codziennych, zwyczajnych, prawie nieistotnych (choć oczywiście to nieistotność pozorna) i eksponować to, co w człowieku i w jego życiu mroczne, niezbadane, trudne. Tak można podsumować tom „Jestem bratem NN”.

To zbiór dwudziestu miniatur prozatorskich, niekiedy sprowadzających się do zaledwie kilku akapitów. W opowiadaniu tytułowym naznaczony samotnością brat opisuje niełatwe (żeby nie powiedzieć toksyczne) relacje z siostrą, która daje mu miłość i przywiązanie, a jednocześnie traktuje jego życie i emocje jak materiał literacki. W „Ostatnim z rodu” jedenastoletni Kaspar wariuje po nagłym odejściu młodszych braci. Żyje długo, oszalały, ze świadomością śmierci Antona i Stefana – taka egzystencja przypomina pobyt w więzieniu własnych traum. Z kolei „Młody mężczyzna i jaszczurka” to zapis intymnego, intensywnego spotkania dwóch światów – obecnego życia i życia minionego: ujęcia zatrzymanego w ramach obrazu Lorenza Lotta „Portret młodego mężczyzny w pracowni”. Regula, tak samotna, że konwersuje ze swoją zastawą stołową („Te przedmioty to byli jej rozmówcy. Małe sztućce z trzonkiem z kości słoniowej sprawiały wrażenie, jak gdyby się z czymś nie zgadzały, przede wszystkim widelczyk. Dotrzymywały jej towarzystwa”), próbuje zrozumieć mężczyznę uwiecznionego na płótnie z jego własną życiową pustką (z podobnym spotkaniem ze sztuką mamy do czynienia w miniaturze „Portret nieznajomej”). „Agnes” ukazuje naznaczoną niespełnieniem historię miłosnego trójkąta. „Spadkobierczyni” to wstrząsająca opowieść o samotnej kobiecie i przygarniętej nędzarce, która się nią opiekuje. „Tropiki” z kolei to kolejna historia obracająca się wokół kwestii rodzinnych, podobnie jak w opowiadaniu tytułowym traktuje o wzajemnej fascynacji brata i siostry. Akcja wstrząsających „Imion” rozgrywa się w muzeum Auschwitz – jedną ze zwiedzających jest niewidoma kobieta. Znalazł się tu także „Doskonały wybór” – duszna opowieść o samobójstwie. W zamykającym ten zbiór opowiadaniu „F.K.” narratorka próbuje się dowiedzieć czegoś o przebywającej w zakładzie psychiatrycznym przyjaciółce.

Nie są to teksty jednolite. Fleur Jaeggy nierzadko odchodzi od czasów i spraw współczesnych, wprowadza elementy realizmu magicznego, bawi się konwencjami. Czasami cała historia osnuta jest wokół pojedynczych wrażeń: w „Welonie z czarnej koronki” narratorka analizuje wyraz twarzy matki na fotografii z papieżem i dochodzi do zaskakujących dla siebie wniosków. Z kolei bohaterka „Spotkania w Bronksie” siedzi w restauracji i oddaje się obserwacji pływającej w akwarium ryby. Opowiadanie „Nigdie”, którego bohaterem jest Josif Brodski, sytuuje się niedaleko eseju, z kolei „Osmoza” to czysty horror, a „Adelaide” czy „Klatkę dla ptaków” można nazwać thrillerami. Jednak nieodmiennie najważniejsza pozostaje psychologia postaci.

Autorka „Szczęśliwych lat udręki” stawia bohatera – a zatem i czytelnika – w sytuacjach skomplikowanych, niejasnych i często zwyczajnie niewygodnych. Oglądanie uporządkowanych zbiorów muzeum Auschwitz to jedynie marna namiastka prawdziwej tragedii, która rozegrała się na terenie obozu. Ma się wrażenie, że Anja – jedna z bohaterek „Imion” – skupia się bardziej na tym, jak odbiera ekspozycję idąca przed nią niewidoma kobieta, niż na przedmiotach umieszczonych za szybami gablot i związanych z nimi ludzkich dziejach. W „Spotkaniu na Bronksie” w restauracji trwa przyjęcie, a jedna z jego uczestniczek obserwuje rybę z góry skazaną na śmierć – i nieoczekiwanie zdaje sobie sprawę, że i jej pisany jest podobny koniec. Mnóstwo w tym nienazwanego wprost okrucieństwa, dominacji, ale też bezradności: „Przyglądam się rybie (…). Wie, że musi umrzeć. Wie, że nic jej już w życiu nie czeka. Przygląda się klientom w restauracji. Przemyka mi przez głowę myśl, że mój los nie jest odmienny od jej losu. Obie obserwujemy. Mam przewagę, jakąś przyszłość, jeszcze trochę czasu, zanim zostanę zabita. (…) Klienci podchodzą do akwarium, pokazują palcem, którą rybę chcą zjeść. Która ryba zostanie podana na stół. Ryba porusza się w wodzie, przepływa wciąż tę samą trasę. Ci innego mogłaby robić? Podchodzą, żeby się jej przyjrzeć. Na razie jest świeża. Bo jest żywa”. Z kolei Regula z „Młodego mężczyzny i jaszczurki” widzi odbicie własnej pustki i zagubienia na obrazie z szesnastego wieku. Zdanie pojawiające się w tym opowiadaniu mogłoby służyć za motto całego zbioru: „Jaszczurkę fascynowało, że istoty mogą być obdarzone tak wielkim brzemieniem nieszczęścia”. To „brzemię nieszczęścia” dotyczy zdecydowanej większości bohaterów. Relacje, które Jaeggy tak subtelnie przedstawia w kolejnych tekstach, naznaczone zostały dramatyzmem. Bracia i siostry nie są w stanie do siebie dotrzeć, choć się kochają („Jestem bratem NN”, „Tropiki”), rodzice i dzieci toczą wojny („Doskonały wybór”, „Osmoza”, „Klatka dla ptaków”), przyjaźń, miłość, przywiązanie to pojęcia toksyczne (jakże znamienne są słowa określające jeden z takich związków: „stałyśmy się nierozłączne. Niczym choroba”), ale także umowne, niszczejące z czasem – a to pociąga za sobą ofiary („Agnes”, „Spadkobierczyni”). Ludzie w tej prozie żyją w otoczeniu własnych złudzeń, wmawiając sobie, że to szczęście („Sterylny pokój”, „Młody mężczyzna i jaszczurka”). W ten sposób oszukują samych siebie.

Słowem kluczem wydaje się tu samotność – bo właśnie na nią skazany jest człowiek w takim świecie pełnym traum i umownych relacji. Nieprzypadkowo bohater opowiadania tytułowego nazywa to wprost: „samotność jest największym złem, jakie może nas dotknąć”. Właśnie jego naznaczyło „straszliwe poczucie samotności”. Ten punkt wyjścia nadaje ton całej reszcie miniatur prozatorskich z omawianego zbioru. W „Spadkobierczyni” pojawia się taka myśl: „Osoby samotne często boją się okazać swoją samotność. Czasami się jej wstydzą. Nikt im niczego nie zarzuca, ale osoba samotna jest jak wrak statku, któremu najpierw pozwala się dryfować, a potem zatonąć”. Bohaterowie tej prozy są samotni, wyalienowani, nawet jeśli nawiązują bliskie relacje z innymi. Tego nie da się zmienić.

Tym, co najbardziej zdumiewa w tych opowiadaniach – a może i zachwyca – jest ich bogactwo ujęte w maksymalnie skondensowaną formę. Inaczej mówiąc, Jaeggy na stosunkowo małej przestrzeni zamyka konkretną historię i przekonujących bohaterów z ich emocjami. To mogłoby rodzić uproszczenia, infantylizować teksty – tak się jednak nie dzieje. Szwajcarska pisarka trafia w sedno problemu, ale do tego sedna musi dotrzeć także odbiorca – tym samym kolejne opowiadania stają się wyzwaniem dla czytelnika. Więcej się w nich kryje, niż zostaje ukazane – trzeba zatem wypełnić puste miejsca, dopowiedzieć to, co nie zostało wyrażone (bo często pozostaje poza świadomością samych bohaterów), aby właściwie odczytać daną miniaturę – a przynajmniej zbliżyć się do właściwego odczytania. Niekiedy te teksty mogą sprawiać wrażenie nieco chaotycznych, wyrwanych z kontekstu, wpadających na nieoczekiwane ścieżki fabularne – ale i ten chaos ma tu swój cel i sens. Krytycy mówią o nieoczekiwanym przeskoku, Übersprung – określenie to zostało zaczerpnięte z opowiadania „Kot”. Sama Jaeggy ujmuje to w ten sposób: „Übersprung jest słowem, które także nas dotyczy. Oznacza odwrócenie spojrzenia, zajęcie się czymś innym, okazanie dystansu, jakby pożegnanie. Dygresja, unikanie słowa i zarazem polowanie na słowa, wyzbywanie się ich: takimi drogami podążają procesy mentalne pisarstwa”.

Niełatwa to proza, często wymagająca wielokrotnej lektury – ale właśnie w tym tkwi jej moc. Fleur Jaeggy w „Jestem bratem NN” sięga po tematy uniwersalne – relacje międzyludzkie, przystosowanie do rzeczywistości, poszukiwanie swego miejsca w życiu, konfrontację ze śmiercią – i przedstawia je w interesująco zwięzłej formie. Lektura tych tekstów przypomina próbę ułożenia niekoniecznie kompletnych puzzli. Co najważniejsze – za tymi dobrze dobranymi słowami, za nietuzinkowymi scenkami, kryje się sporo prawdy o kondycji człowieka i świata.
Fleur Jaeggy: „Jestem bratem NN”. Przeł. Monika Woźniak. Noir Sur Blanc. Warszawa 2018.