Wydanie bieżące

15 marca 6 (342) / 2018

Zuzanna Sokołowska,

ZMIANA TEMPERATURY

A A A
Do niedawna we wrocławskiej galerii FOTO-GEN można było oglądać wystawę fotografii Radka Kalhousa „Winter swimmers” oraz „Metropolight” Davida Gaberlego. Dwóch różnych artystów prosto z Czech oraz dwa odmienne spojrzenia na fotografię, które łączy jedno – pokazywanie prawdy o człowieku i jego relacjach z rzeczywistością. Mateuszowi Palce, kuratorowi tej niezwykłej ekspozycji, udało się to, co wydaje się pozornie niemożliwe – połączył on totalnie różniące się od siebie realizacje, które stworzyły ostatecznie niezwykle przejmujący, wizualny traktat o samotności, jak i życiu w grupie, spontaniczności oraz poszukiwaniu wolności, a także o naturze i miejskim krajobrazie, który zabija autentyczność. Bez wątpienia przeciwieństwa w tym przypadku intensywnie się przyciągają.

Radek Kalhous swoją przygodę z fotografią zaczął już w wieku 12 lat. Aktualnie jest fotoreporterem dużego czeskiego dziennika „MF Dnes”. Choć na tym jego działalność się nie kończy – prowadzi także warsztaty oraz zajęcia w szkołach fotograficznych. Kalhous jest artystą, którego przede wszystkim interesują relacje społeczne, choć nie można oprzeć się wrażeniu, że sporo uwagi poświęca także tożsamości miejsc i chronicznej, przewlekłej wręcz pustce, którą tak doskonale udało mu się odzwierciedlić w cyklu zdjęć „Where”. Wyludnione ulice, opustoszałe, wręcz post-apokaliptyczne przestrzenie, w których brak jakiejkolwiek ludzkiej aktywności, porzucone pospiesznie przedmioty i miejsca poddawane niszczącemu upływowi czasu – Kalhous redukuje piętrzące się w głowie słowa i skojarzenia do emblematycznych kadrów, które swoją siłą wyrazu zastępują język. Sporo zamieszania wywołała przede wszystkim seria zdjęć artysty „Twins”, która składała się z fotografii przedstawicieli czeskich elit oraz skazańców. Kalhous stworzył fotograficzne pary, poszukując pomiędzy nimi jakiś naturalnych powiązań. Kadry artysty składające się na ten cykl są jednocześnie drapieżne, jak i delikatne. Kalhous wśród różnic szuka paradoksalnie podobieństw, które udaje mu się znaleźć w niemal każdej fotografowanej przez niego twarzy. Realizacje artysty zdobyły wielkie uznanie wśród krytyków, jak i samych twórców, co stało się przepustką do jego międzynarodowej kariery.

We Wrocławiu widzowie mogli obejrzeć cykl Kalhousa „Winter swimmers”. Artysta na swoich barwnych zdjęciach opowiada historię czeskich pływaków, którzy dwa razy w tygodniu, bez względu na pogodę czy temperaturę, spotykają się na brzegu rzeki Łaby w Pardubicach, by po prostu popływać. Pokonują dystans około 250 metrów, a potem wychodzą z wody, by pobiegać i potarzać się w śniegu. Po tych ekstremalnych wyczynach ogrzewają się w cieple piecyka. Kalhous rejestruje za pomocą obiektywu szaleńczą zabawę seniorów – to właśnie oni są bohaterami zdjęć artysty – którzy kompletnie nie wstydzą się obecności aparatu. Są naturalni, spontaniczni, widać, że czują się wspaniale w swoim towarzystwie i cieszą się swoją obecnością. Ich ciała zaróżowione od zimna na kadrach artysty pełne są młodzieńczej energii i uśmiechu. Seniorzy nie przejmują się upływającym czasem ani nie wstydzą się swojej fizyczności, subtelnie poprzecinanej zmarszczkami. Korzystają z życia, jak i dopisującego im zdrowia pełnymi garściami. Zdjęcia Kalhousa pokazują integracyjną moc sportu, który zbliża. Nawet kiedy jest przenikliwie zimno i wydawać by się mogło, że najlepszą opcją w tym momencie byłoby zaszycie się w domu z kubkiem ciepłej herbaty. Artysta czule i z empatią obserwuje swoich bohaterów baraszkujących w strojach kąpielowych w śniegu czy swobodnie unoszących się w odmętach lodowatej wody. Bez wątpienia cykl „Winter swimmers” definiuje to, czym jest po prostu bliskość, opierająca się w przypadku uroczych seniorów na zaufaniu i wspólnej zabawie, a także motywacji do przezwyciężania ograniczeń własnego ciała.

Tymczasem seria zdjęć Davida Gaberlego jest zupełnie inna. Artysta pokazuje hermetyczne życie mieszkańców wielkich miast, poszukujących własnego miejsca w nieprzyjaznej przestrzeni. Gaberle jest fotografem, który stara się demonstrować za pomocą swoich zdjęć oswajanie surowego terytorium, jakim jest bez wątpienia ogromna, miejska metropolia. Dla artysty robienie zdjęć jest pewną formą terapii, za pomocą której poznaje zarówno siebie samego, jak i otaczającą go przestrzeń. Kiedy rzucił studia z antropologii, to właśnie aparat stał się nieodłącznym towarzyszem jego międzynarodowych podróży, a tym samym sposobem na życie. Cykl „Metropolight” pokazuje ludzi przyłapanych na ulicach czy w środkach komunikacji miejskiej – zamyślonych, delikatnie zdezorientowanych i niepewnych. Niektórzy z nich zakłócają typowo miejski porządek, w którym bezpośrednio narzucona jest ekstatyczna szybkość – chowają się w ciemnych, spokojnych zaułkach lub znienacka zatrzymują się na ulicy w najmniej oczekiwanym momencie. Gaberle na swoich kolorowych zdjęciach pokazuje ludzi niekompatybilnych, zagubionych i wyalienowanych, którzy poszukują spokoju i równowagi.

Mateusz Palka, znajdując punkty styczne pomiędzy twórczością Gaberlego i Kalhousa, zwraca uwagę na światło w działaniach obu fotografów: „U Radka Kalhousa jest sztuczne i silnie kreacyjne, przenoszące uchwyconych w nim ludzi z lodowatego, ale naturalnego otoczenia na płaszczyznę często nierealnych i niezwykle sugestywnych obrazów. W miejskich, sterylnych i sztucznych przestrzeniach Davida Gaberlego pojawia się z kolei kilkakrotnie hipnotyczne, a zarazem kojące światło słoneczne. W ten sposób następuje przełamanie prostej opowieści, w której jedynym wyzwoleniem z wszechogarniającego i zawłaszczającego nas miasta byłaby natura. W końcu obie przestrzenie stanowią część tego samego świata” (s. 2). Nie sposób nie zgodzić się z Palką, choć kolejnym elementem łączącym oba cykle zdjęć jest dojmująca potrzeba bycia i akceptacji, istnienia w grupie. Miasto jest anonimowe, nieprzychylne nawiązywaniu relacji, gdzie jedyną i bardzo tymczasową interakcją z drugim człowiekiem jest przelotne i szybkie spojrzenie. Zarówno Kalhous, jak i Gaberle pokazują tęsknotę za autentycznością i spontanicznością emocji. W odmienny sposób, bo z jednej strony widz mógł oglądać roześmianych staruszków, z drugiej przygnębionych młodych ludzi, którzy poszukują własnej tożsamości. Ale każdemu z bohaterów zdjęć, bez względu na wiek i okoliczności przyrody, chodzi tak naprawdę o to samo – o niczym nieskrępowaną wolność. Wrocławska wystawa, oprócz zderzenia ze sobą dwóch, pozornie różnych światów i podskórnie odczuwanych pragnień, pokazała również czym jest prawdziwa fotografia – fotografia przez duże F, bo można odnieść wrażenie, że w zalewie instagramowych zdjęć, wylewających się gwałtownie ze smartfona i Internetu, tak łatwo można o tym zapomnieć.

Literatura:

David Gaberle, Metropolight / Radek Kalhous: „Winter swimmers. Katalog wystawy”. Wrocław 2018.
Winter swimmers” Radka Kalhousa i „Metropolight” Davida Gaberlego. Kurator: M. Palka. Galeria FOTO-GEN Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu. 15.02-9.03.2018.