Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (343) / 2018

Przemysław Pieniążek,

CZŁOWIEK Z BLIZNĄ (NAJEMNIK. TOM 1: KULT ŚWIĘTEGO OGNIA)

A A A
Wszystko zaczęło się od młodzieńczej pasji, ale i specyficznej atmosfery panującej w rodzinnym domu. Urodzony w 1940 roku w Barcelonie Vicente Segrelles nie dość, że od dzieciństwa uwielbiał rysować, to na rozwój jego artystycznych zainteresowań niemały wpływ miał wuj José Segrelles, popularny w latach 30. ilustrator i akwarelista specjalizujący się w szeroko rozumianej fantastyce. Smykałka do sztuk plastycznych przydała się w szkole zawodowej oraz w fabryce ciężarówek marki Pegasus – opanowanie rysunku technicznego nie stanowiło problemu dla młodego Hiszpana, którego nietuzinkowe ilustracje do branżowych katalogów zapewniły mu uznanie ze strony pracodawców.

Niemniej Vicente Segrelles wciąż poważnie myślał o karierze artysty, w wolnych chwilach eksperymentując z nowymi środkami wyrazu (akwarela, gwasz, chiński tusz). Ilustrowanie kart kolekcjonerskich, publikacji popularnonaukowych oraz okładek książek i czasopism było swoistą rozbiegówką przed podjętą w 1979 roku próbą stworzenia autorskiego, wykonanego olejnymi farbami komiksu, którym plastyk zadebiutował na łamach periodyku „Cimoc”. Komiksu o muskularnym, posiadającym charakterystyczną bliznę bezimiennym twardzielu, którego zawód stał się równocześnie tytułem utworu. Tak oto charyzmatyczny „Najemnik” wyruszył na pełną niebezpieczeństw misję w celu uwolnienia żony pewnego możnowładcy.

Opracowując całkiem przekonujący design smoków (wykorzystywanych w charakterze latających wierzchowców), Vicente Segrelles stworzył odpowiednią dla tych stworzeń scenerię, łącząc elementy rodem z baśni oraz heroicznej fantasy, ale także nawiązując między innymi do tradycji sztuki średniowiecznej, renesansowej czy do motywów orientalnych. W „Kulcie Świętego Ognia”, pierwszym z trzynastu tomów serii (której wielkim fanem był sam Federico Fellini), autor stopniowo wprowadza czytelnika w realia świata przedstawionego, jakim jest Kraina Wiecznych Chmur.

Hiszpan nigdy nie ukrywał, że pracując nad rzeczonym albumem, nie miał gotowego scenariusza, a fabularne pomysły rozwijały się podczas malowania kolejnych obrazów. Prościutkiej historii nie sposób oczywiście odmówić swoistego wdzięku, który skutecznie przykuwa uwagę czytelnika, podobnie zresztą jak sam bohater: enigmatyczny wojownik posiadający własny kodeks honorowy i potrafiący znaleźć wyjście z nawet najbardziej podbramkowej sytuacji. Nie będzie jednak przesady w stwierdzeniu, że głównym atutem „Kultu Świętego Ognia” jest oprawa graficzna, zapewniająca niezapomniane wrażenia estetyczne.

Realistycznie ukazane, dopracowane w najmniejszym szczególe aspekty architektoniczno-przestrzenne (podobnie rzecz ma się z mechanizmami, przedstawicielami fauny, kostiumami czy elementami zbroi najemnika) oraz bogata gama emocji ukazana na obliczach postaci (ze szczególnym uwzględnieniem roznegliżowanych niewiast o doskonale proporcjonalnych ciałach) idą w parze ze świetnym wyczuciem koloru, nienagannym światłocieniem i mistrzowskim operowaniem detalem i perspektywą. Vicente Segrelles nasyca swoje obrazy odrealnioną, chwilami poetycką wręcz atmosferą, wprowadzając do nich aurę grozy, ale i nutę melancholii. Pod tym względem „Kult Świętego Ognia” jest (skądinąd elegancko wydanym i opatrzonym autorskim posłowiem) albumem, do którego chce się wracać, by móc ponownie kontemplować nastrojowe ilustracje. Warte uwagi!
Vicente Segrelles: „Najemnik. Tom 1: Kult Świętego Ognia” („El Mercenario. El Pueblo del Fuego Sagrado”). Tłumaczenie: Jakub Jankowski. Wydawnictwo Kurc. Koluszki 2018.