15 kwietnia 8 (344) / 2018

Agnieszka Wójtowicz-Zając,

CÓRKI ATENY (MONIKA ŚWIERKOSZ: 'ARACHNE I ATENA')

A A A
Atena, jak wiadomo, była boginią-dziewicą, nie miała żadnego potomstwa. Określenie „córki Ateny” wydaje się jednak dobrze opisywać bohaterki nowej książki Moniki Świerkosz, „Arachne i Atena. Literatura, polityka i kobiecy klasycyzm”, próbujące opuścić gineceum, odżegnujące się lub mające zastrzeżenia do kobiecości, ale mimo to połączone ze sobą pewnymi więzami nieoczywistego pokrewieństwa. Świerkosz sięga do jednego z najważniejszych w feministycznej krytyce literackiej mitów – opowieści o pojedynku tkackim Ateny i Arachne. Jak zauważa autorka, mit ten był i jest jednym z najbardziej inspirujących dla badaczek feministycznych, wyznaczył pewne ramy czytania tekstów kobiecych, a także, pośrednio, estetykę pisarstwa kobiecego. To, co interesuje Świerkosz, to ponowne przyjrzenie się agonowi dwóch tkaczek, tak, aby „nie (…) traktować gobelinów tkaczek jako stron w sporze, który domaga się rozstrzygnięcia” (s. 12). Jak sama deklaruje, „nie dążę też do zastąpienia arachnologii – atenologią. Spór między tkaczkami, jaki opowiedział Owidiusz, wydaje mi się jednak na stałe wpisany w poetykę twórczości kobiecej: owo nieredukowalne napięcie między racjonalnym a cielesnym, uniwersalnym i osobistym, męskim i kobiecym, tradycyjnym i innowacyjnym. Nie sposób zrozumieć gobelinu Arachne bez gobelinu Ateny ani gobelinu Ateny bez gobelinu Arachne” (s. 31).

Najciekawszą częścią pracy jest wstępny rozdział poświęcony teorii pisarstwa kobiecego. Odżegnując się od rozstrzygania sporu, „która z nich wyszywała piękniej i która odniosła moralne zwycięstwo” (s. 13; choć być może należałoby zwrócić uwagę, że z punktu widzenia techniki wykonania wyszywanie to zupełnie coś innego niż tkanie gobelinów), badaczka chce skupić się na konfrontowaniu ze sobą różnych wizji tworzenia, jakie pojawiały się w dwudziestowiecznej literaturze kobiet. Istotnymi tropami dla Świerkosz są zatem praca, patrzenie i przekształcenie w twórczości czterech pisarek: Ireny Krzywickiej, Marii Dąbrowskiej, Stanisławy Przybyszewskiej i Anny Bojarskiej. Jedną z cech łączących te pisarki okazuje się „kłopot z utożsamieniem się z kobiecością” (s. 14) albo próba jej przekroczenia bądź przedefiniowania, niechęć do pozostania w kręgu „robótek ręcznych”, dążenie ku upodmiotowieniu, emancypacji i dowartościowaniu poprzez sztukę.

Patronką tego literackiego opuszczenia fraucymeru jest Irena Krzywicka jako orędowniczka „nowego klasycyzmu” w twórczości kobiet i autorka „Jazgotu niewieściego”, domagająca się zerwania z „niejasnością” i „przesadną metaforyzacją” w powieści kobiecej początku XX wieku. Jak słusznie zauważa badaczka, „utożsamienie kobiecości z antyfallogocentrycznością czy antypatriarchalnością stało się dla wielu badaczek i badaczy fundamentem teorii pisania kobiecego (…). Zatem tekst kobiety, który nie dokonuje wywrotu w systemie (ale kto to rozsądza?), okazuje się podejrzanie niekobiecy” (s. 25). Świerkosz dąży do przekroczenia dychotomicznego podziału wywołanego normatywnym rozumieniem kobiecości, dzielącego pisarki (i nie tylko) na „kobiety” i „zdrajczynie”, które wyrzekają się swojej płci albo symbolicznie przechodzą na stronę mężczyzn. „Czy naprawdę feminizmu nie stać dziś na bardziej złożoną analizę relacji płci i władzy?” (s. 27) – pyta retorycznie autorka.

Bardziej złożonej analizie ma służyć ponowne odczytanie postaci Ateny, już nie jako „kobiety fallicznej” i wiernej obrończyni patriarchatu, ale jako postaci ambiwalentnej, złożonej. Powołując się na „Teogonię” Hezjoda, ujawnia Świerkosz genealogię bogini, której matka, Metyda (Metis), była boginią mądrości pożartą przez Zeusa, gdyż według przepowiedni dziecko ciężarnej Metydy miało obalić władzę władcy Olimpu. Bogini miała zachować, przynajmniej szczątkowo, część matczynego dziedzictwa, z czego wynikają niekonsekwencje i niejednorodność tej postaci: „jeśli bogini miała być wcieleniem cnót męskich, dlaczego była jednocześnie największą nauczycielką kobiecych robót i kobiecej sztuki: tkactwa, garncarstwa, gotowania, a także opiekunką rodzących?” (s. 26). Wściekłość Ateny, która poskutkowała zamienieniem Arachne w pająka, w interpretacji Świerkosz jest znakiem nie tyle systemowej przemocy wobec jednostki ze strony strażniczki patriarchatu, co gniewem Ateny, która na gobelinie Arachne zobaczyła własną bezsilność wobec przemocy oraz oskarżenie o zbrodnie, których nie była współwinna. Wyzwaniem interpretacyjnym w obrębie feministycznej krytyki literackiej byłaby więc lektura tekstów kobiet, które stawiają się po stronie racjonalności, nie realizują somatycznego wzorca pisania, nie stawiających swojej płciowej specyfiki w centrum twórczości. Badaczka odżegnuje się od strategii „przyszywania pisarkom kobiecej głowy” i dowodzenia kobiecej sygnatury w ich tekstach. Chce raczej wyzyskać napięcie między dwoma modelami twórczości, nieoczywistość różnicy seksualnej i buntu.

Projekt Świerkosz zakłada więc czytanie z tego miejsca, w którym obie tkaczki prezentują swoje gobeliny, jeszcze przed dramatycznym rozwiązaniem. Nie chce dowartościowywać strategii Ateny kosztem emblematycznej dla feministycznej krytyki literackiej Arachne, próbuje wywikłać się z narzuconego kobietom dyscyplinowania się wzajemnie. Projekt ten, bardzo ciekawy i odświeżający, nie wytrzymuje jednak konfrontacji z twórczością i sylwetkami pisarek, które są bohaterkami „Arachne i Ateny”.

Irena Krzywicka, problematyczna postać, „emancypantka, która negatywnie wypowiada się o innych kobietach, która korzysta z męskiego autorytetu” (s. 53), w sporze z Marią Kuncewiczową o kształt pisarstwa kobiecego nie poprzestaje na równoległej prezentacji gobelinów-koncepcji pisania, nie ma tu spotkania czy choćby próby przekroczenia dychotomii ze strony „ateńskiej” Krzywickiej – jest samo serce antagonizmu, bezwzględna walka. I choć Świerkosz zastrzega, że inaczej interpretuje pojedynek bogini i ziemianki: „Jednej i drugiej idzie o coś więcej niż tylko stworzenie pięknego dzieła – obie domagają się uznania dla własnej podmiotowości twórczej, dla własnej sygnatury. Z pewnością żadna z nich na nierówność jako normę w życiu literackim nie wyrażała zgody” (s. 64), to nie o nierówność płci tutaj chodzi, a o uznanie dla modelu twórczości „tej drugiej”. Krzywicka nie widzi raczej pola dla współistnienia jej modelu literatury pisanej przez kobiety z tym, co nazwała „jazgotem niewieścim”: „I cała nadzieja tylko w tym (…), że prawdziwie współczesna kobieta, rozumna, odważna, zdobywcza weźmie górę nad rozmazgajonym, histerycznym, mizdrzącym się kobieciątkiem, które należy do przeszłości” (cyt. za M. Świerkosz, s. 64). Inaczej Kuncewiczowa: „Bez gniewu i bez krzywych uśmiechów słuchajmy każdej mowy. Poznawszy – z głębszą świadomością – wrócicie na męskie kasztele” (tamże). Tradycyjny trop ateńsko-arachneński doskonale pasuje do opisu sporu między Krzywicką i Kuncewiczową także dlatego, że racjonalna Krzywicka żąda unicestwienia sposobu przedstawiania, który nie godzi się z jej wizją.

Projekt teoretyczny opisany we wstępie jawi się zatem bardziej jako krytycznoliteracka utopia, trudna do zrealizowania w praktyce interpretacyjnej. Być może jest to kwestia doboru materiału (na cztery pisarki trzy są związane z międzywojniem), a zastosowanie tego modelu lektury do bardziej współczesnych pisarek nie skutkowałoby ujawnieniem niemożności przekroczenia konfliktu między Ateną i Arachne. Sięgnięcie w ostatnim rozdziale do twórczości Anny Bojarskiej, pisarki współczesnej, zarazem odcinającej się od „prawdziwej kobiecości” i deklarującej bycie „honorowym mężczyzną”, a także kreującej kokieteryjny i skandalizujący wizerunek, jest ciekawym gestem czytania pisarki dla feministycznej krytyki literackiej trudnej (do przełknięcia) i niejednoznacznej. Napięcie między modelem arachneńskim i ateńskim, ciekawa koncepcja reinterpretacji postaci Ateny i próba przekroczenia wyniszczającego konfliktu stanowią interesującą propozycję badawczą, jednak ujawniają, iż ten antagonizm nie jest wyłącznie projekcją krytyczek i krytyków na materiał literacki, a tkwi on w samym sercu literackich sporów i niezależnie od naszych intencji nie zatrzymuje się w miejscu wspólnej prezentacji modeli twórczych.

Docenić należy przede wszystkim próbę przekroczenia ustalonej formy interpretacyjnej, a także dużą erudycję i zajmujący, eseistyczny styl „Arachne i Ateny”. Ciekawie ujęte zostało pojęcie kobiecego klasycyzmu, nawiązujące do sporów literackich sięgających dawnych epok, zajmujące są także rekonstrukcje modeli twórczości Krzywickiej, Dąbrowskiej, Przybyszewskiej i Bojarskiej, opierające się nie tylko na ich działalności literackiej, ale także na wypowiedziach publicystycznych, dziennikach, korespondencji i wywiadach. Praca Moniki Świerkosz stanowi ciekawy głos w dyskusji nad literaturą kobiecą i jej formą, pozwalający na nowo przyjrzeć się różnicy seksualnej i jej znaczeniu dla twórczości literackiej.
Monika Świerkosz: „Arachne i Atena. Literatura, polityka i kobiecy klasycyzm”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2017.