Wydanie bieżące

1 maja 9 (345) / 2018

Olimpia Orządała,

W KRAINIE SŁONEJ SŁODYCZY I SŁODKIEJ SŁONOŚCI (JOANNA BATOR: 'PUREZENTO')

A A A
Po niezbyt udanym „Roku królika” Joanna Bator powraca książką „Purezento”, którą wydawca zapowiada na okładco jako „pierwszą japońską powieść autorki, napisaną ponadto w duchu zen. Książka, inspirowana twórczością Harukiego Murakamiego, jest z jednej strony potwierdzeniem talentu pisarskiego autorki „Ciemno, prawie noc”, z drugiej strony zaś fabularnie nie wprowadza żadnego novum, jest rzeczą wtórną wobec jej dotychczasowych utworów. Dotychczas prozaiczka poświęciła Japonii dwa zbiory esejów, które powstały po jej podróży do Kraju Kwitnącej Wiśni: „Japoński wachlarz” oraz „Rekin w parku Yoyogi”.

Laureatka Nagrody Literackiej Nike kreśli opowieść powolną, o niespieszną, chciałoby się rzec, że momentami wręcz nudną. Bezimienna protagonistka jest nauczycielką języków angielskiego i polskiego. W szkole językowej dla obcokrajowców, gdzie pracuje, poznaje podróżniczkę Panią Myōko, której z czasem zaczyna udzielać prywatnych lekcji. Uczennica proponuje kobiecie wyjazd do Japonii i prosi, aby właśnie tam zaopiekowała się jej domem i kotem. Główna bohaterka i narratorka zarazem ochoczo się na to zgadza, bez sprzeciwu przyjmuje wszystko, co daje jej los i w zasadzie niczemu się nie dziwi (nawet spotkaniu ze zmarłą przyjaciółką). Pani Myōko nie pozwala pogrążyć się jej w rozpaczy po stracie chłopaka. Życie narratorki przypominało wówczas „[…] mały kraj najechany ze wszystkich stron jednocześnie” (s. 24). To właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni odzyskuje spokój ducha po śmierci swojego ukochanego, który nie dość, że umarł, to jeszcze przed śmiercią ją zdradzał, oraz odkrywa siebie na nowo.

Dziewczyna wyjeżdża do Tokio bez znajomości języka japońskiego, ale nie przeszkadza jej to w komunikowaniu się z innymi, wszak biegle zna angielski. Czytelnik jest świadkiem, jak bohaterka jeździ po mieście na rowerze z „niekonwencjonalnym kotem” (s. 42) w koszyku. I co zastanawiające, kobieta ani razu się nie gubi w nowym, obcym miejscu, pomimo tego, że podróżuje po najróżniejszych zaułkach wielkiego miasta. Protagonistce nieustannie towarzyszą rekiny ludojady będące odzwierciedleniem żałoby kobiety i poczucia winy z powodu śmierci chłopaka. Przypominają jej także przeżyte z nim chwile. Owe żarłacze przywołują na myśl uosabiające zło kotojady, znane z powieści „Ciemno, prawie noc”. Dotychczasowe życie dziewczyny było nader spokojne, poukładane, wręcz nudne. Tkwiła w związku z mężczyzną, który w zasadzie jej nie kochał, a gdy zginął, narratorka tak naprawdę została z niczym, jej życie było bowiem uzależnione od ukochanego. Bohaterka to kobieta zagubiona, wciąż poszukująca swojej tożsamości oraz miejsca w życiu. Podobnie jest w przypadku protagonistek z „Ciemno, prawie noc” oraz „Roku królika”, które również zmieniają swoje życie, aby odnaleźć siebie – Alicja Tabor powraca do Wałbrzycha, by zmierzyć się z przeszłością, zaś Julia Mrok vel Anna Karr przybywa do Ząbkowic Śląskich, uciekając przed przeszłością. Jednakże narratorka „Purezento” jest kobietą bierną, owszem, zmienia diametralnie swoje życie, ale te zmiany w dużej mierze są spowodowane decyzjami innych osób, które niejako decydują za dziewczynę.

W Japonii kobieta poznaje wykładowcę filozofii, którego ma uczyć angielskiego, oraz Mistrza Myō. To właśnie ten ostatni wtajemnicza ją w trudną sztukę sklejania naczyń. Kintsugi to nie tylko sztuka naprawiania ceramiki, ale także – a może nawet przede wszystkim – samej siebie. Z łatwością można się domyślić, że protagonistka dzięki nowemu zajęciu składa swoją rozbitą duszę. To jej sposób na poradzenie sobie z żałobą nie tylko po śmierci chłopaka, ale również po samobójstwie przyjaciółki Czarnuli, nazywanej Czarnullą (jak zauważa narratorka: „Podwójne l zostawiało waniliowy posmak na języku. Jak lód Śnieżka”, s. 201). Dziewczynie bez wątpienia brakuje bliskości z drugim człowiekiem, czuje się samotna i zagubiona, w dodatku nie ma zbyt dobrych relacji z matką. W Kraju Kwitnącej Wiśni spotyka mężczyznę, w którym się zakochuje i który odmienia jej życie na lepsze. Jak mówi: „Do bramy zadzwonił mężczyzna, na którego czekałam. Czasem jest się pewnym od razu. Widzi się innego człowieka i coś delikatnie klika we wszechświecie. Zaczyna się historia jak ziarnko piasku. Jak lawina. Ta jedna twarz wybrana spośród innych twarzy” (s. 270).

W „Purezento” można dostrzec charakterystyczne cechy twórczości Bator, w tym widzenie w ludziach zwierząt – bohaterka wyznaje: „[…] zamiast ludzi widziałam stado hybryd o człowieczych ciałach i zwierzęcych głowach” (s. 8) – a także nadawanie zwierzętom ludzkich cech, jak np. kot Mushin o człowieczym spojrzeniu i głosie płaczącego dziecka, jedzący niecodzienne, mało kocie potrawy. Warto podkreślić, że koty w powieściach Bator są niemalże stałym elementem. Koty nadają opowieściom tajemniczości i pewnego rodzaju niezwykłości, wszak przez wieki uważane były za wysłanników diabła. Pisarze dosyć często nadają im człowiecze cechy, czego przykładem jest chociażby bodaj najsłynniejszy kot Behemot z „Mistrza i Małgorzaty”. Również u Murakamiego, który był inspiracją dla autorki, zwierzęta te odgrywają dużą rolę (np. w „Kafce nad morzem”, gdzie koty rozmawiają z jednym z bohaterów). Nawiązanie do japońskiego powieściopisarza można dostrzec także w „klakaniu ptaka, który nie wyklakiwał r” (s. 137), co przypomina tytułowego ptaka z „Kroniki ptaka nakręcacza” i jego śpiew brzmiący jak nakręcanie zardzewiałej sprężyny. Ów ptak towarzyszył bohaterom podczas ważnych wydarzeń w ich życiu. Podobnie jest w powieści Bator, jak mówi sama narratorka: „Trochę się bałam klaczącego. Ilekroć się pojawiał, wydarzało się coś niespodziewanego” (s. 239). Łączącymi motywami są także spotkanie z duchem (w „Kafce nad morzem” główny bohater spotyka zmarłą kobietę w niebieskiej sukience, protagonistka „Purezento” zaś widzi przyjaciółkę, która popełniła samobójstwo), brak zaskoczenia bohaterów na różne dziwne sytuacje oraz zatarcie granicy między jawą i snem, co przybliża zarówno powieść Bator, jak i twórczość Murakamiego do realizmu magicznego. Powtarzającym się tematem w książkach autorki „Chmurdalii” jest także motyw bliźniąt (np. w „Purezento” są to Jezus i jego brat Isukiri, w „Piaskowej Górze” Dominika i Paulina, w „Wyspie Łzie” figura doppelgängera).

Większość wydarzeń „Purezento” toczy się wokół protagonistki i jej samotnych wycieczek po mieście oraz spotkań z dwoma mężczyznami, którzy są raczej mało wyraziści. W powieści brakuje pogłębionych portretów psychologicznych bohaterów, o większości z nich prawie nic nie wiadomo, co utrudnia czytelnikowi ich polubienie. Postaci drugoplanowe są zaledwie zarysowane, pojawiają się i znikają, by czasem znów powrócić na chwilę, jak np. nauczycielka amerykańskiego angielskiego. Japonię można poczuć poprzez przyrodę (np. drzewa ginko), kuchnię (zupa miso z tofu, herbata z jęczmienia, sake itp.) czy kulturę i obyczaje (np. taniec na cześć zmarłych, japońskie bajki, chodzenie po domu w yukacie). Prozaiczka nie przytłacza czytelnika wieloma informacjami o Japonii. W przeciwieństwie do poprzednich książek o Kraju Kwitnącej Wiśni, Bator nie skupia się na antropologicznych aspektach japońskości. Te zaledwie kilka(naście) elementów nie wystarcza do zbudowania japońskiego klimatu. Tak naprawdę opowiadana historia mogłaby się dziać równie dobrze w innym kraju. Z kolei filozofia zen, która pomaga bohaterce przeżyć żałobę i żyć od nowa, w zasadzie ogranicza się do nieustannego powtarzania, aby być „tu i teraz” i cieszyć się z małych rzeczy, co dobrze wkomponuje się w historię stworzoną przez autorkę „Piaskowej Góry”, ale równocześnie brzmi nad wyraz banalnie i przywołuje na myśl powieści Paulo Coelho. Bator operuje jasnym, prostym stylem, zupełnie innym od tego, do którego nas przyzwyczaiła: brakuje tutaj mroku, który towarzyszył jej poprzednim książkom, oraz elementów strumienia świadomości.

W „Purezento” pisarka wprowadza nas w oniryczny klimat. Protagonistka znajduje się w trudnym momencie swojego życia i jest jak rozbita filiżanka, która może zostać uzdrowiona tylko za pomocą złota. Historia przedstawiona przez Bator pełna jest tajemniczych bohaterów przypominających zwierzęta oraz różnych dziwnych sytuacji. Bardzo przewidywalna fabuła, wszak od początku można się niemalże domyślić zakończenia i tego, co – a raczej kto – jest tytułowym prezentem, sugeruje, że książka została napisana niejako na siłę. I choć powieść czyta się w miarę szybko ze względu na styl Bator, co prawda zupełnie odmienny od wcześniejszych powieści, to jednak od laureatki Nagrody Nike oczekuje się zdecydowanie czegoś więcej.
Joanna Bator: „Purezento”. Wydawnictwo Znak. Kraków 2017.