Wydanie bieżące

1 maja 9 (345) / 2018

Przemysław Pieniążek,

GNIEW PRZECIWKO IMPERIUM (SHI. TOM 1: NA POCZĄTKU BYŁ GNIEW...)

A A A
Sir Lionel Barrington odetchnął z ulgą. Sąd Apelacyjny odrzucił skierowaną przeciwko niemu skargę złożoną wspólnie przez Handicap International oraz Human Rights Watch, oskarżające dyrektora generalnego o bycie współwinnym śmierci chłopca, który zginął od inteligentnej miny przeciwpiechotnej wyprodukowanej przez firmę należącą do rzeczonego arystokraty. Radość sir Barringtona okazała się jednak przedwczesna – wszak podczas rodzinnej fety dochodzi do tragedii, za którą odpowiada (póki co) niezidentyfikowany zamachowiec. W tym samym momencie przenosimy się w czasie, trafiając ze współczesności w samo serce pogoni rozgrywającej się między innymi na dachach angielskich domostw. Otoczone przez rozszalały ogień i oddział policji dwie młode kobiety (Brytyjka i Japonka) oraz towarzysząca im dziewczynka zastygają w nieruchomej pozie, dając początek kolejnej retrospekcji. Teraz znajdujemy się w Londynie roku 1851, ściślej: w drodze do Pałacu Kryształowego, gdzie ma miejsce Pierwsza Wystawa Światowa. Do tego przybytku zmierza bowiem familia pułkownika Octaviusa Winterfielda, którego córka, Jennifer, jest wielką miłośniczką sztuki fotografii. To właśnie obiektywem swego aparatu bohaterka dostrzeże tragedię, jaka stała się udziałem tajemniczej Japonki, chwilę później brutalnie spacyfikowanej przez nadgorliwego funkcjonariusza i umieszczonej w zakładzie dla umysłowo chorych. Rezolutna, mająca za nic konwenanse Jennifer (która w swoim młodym życiu również sporo wycierpiała) postanawia pomóc cudzoziemce, uruchamiając tym samym lawinę zdarzeń, po których nic już nie będzie takie samo.

„Na początku był gniew…” inauguruje czteroczęściowy cykl, stanowiący owoc kreatywnej współpracy belgijskiego scenarzysty Benoita „Zidrou” Drousie’ego oraz hiszpańskiego rysownika José Homsa. „Shi” to nastrojowa, przykuwająca uwagę już od pierwszych stron opowieść, w której pieczołowicie zarysowany kontekst historyczny idzie w parze z nienagannie poprowadzoną perypetią łączącą w sobie elementy przygody, melodramatu, kryminału oraz thrillera. Zidrou w ciekawy sposób opowiada o relacjach damsko-męskich, przekonująco ukazując realia życia przedstawicieli różnych warstw społecznych, kładąc przy tym nacisk na wątek wszelakich patologii, krzywym okiem patrząc na arystokrację, kler i patriarchat. Przede wszystkim jednak Belg ma talent do opowiadania zajmujących fabuł, dzięki czemu oczekujemy na kolejny tom „Shi” z pewną dozą niecierpliwości.

Ilustracje Homsa są nieco kreskówkowe, co szczególnie widać w niektórych ujęciach portretowych (vide: szczerbata Pickles). Tego samego nie powiemy już jednak o pocztówkowych ujęciach plenerowych, przepięknie uchwyconych relacjach przestrzennych czy widowiskowych scenach akcji – kapitalnie zakomponowana sekwencja pościgu w trakcie nocnej ulewy robi niemałe wrażenie. Całość urozmaica szczypta humoru oraz odrobina pikanterii, niemniej wymowa pierwszego tomu „Shi” jest dość mroczna i poważna. Jak dla mnie naprawdę udane otarcie cyklu, który z dużą dozą prawdopodobieństwa ucieszy wszystkich miłośników mocnych wrażeń.
Zidrou, José Homs: „Shi. Tom 1: Na początku był gniew…” („Shi 1 – Au commencement était la colère…”). Tłumaczenie: Jakub Syty. Wydawnictwo Taurus Media. Piaseczno 2018.