Wydanie bieżące

15 maja 10 (346) / 2018

Przemysław Pieniążek,

ZWIERZĘCA FURIA (PETS)

A A A
Spokojny żywot Luca zakończył się w oka mgnieniu, ściślej: wraz z pojawieniem się niezidentyfikowanego obiektu latającego, na pokład którego mężczyzna został zabrany mimo dramatycznych protestów ze strony ukochanej Marii. Pozaziemscy kidnaperzy dokonali na protagoniście (jak i na jemu podobnych nieszczęśnikach) makabrycznych eksperymentów. Chociaż udało mu się uciec, cierpiący na amnezję Luc nie był już sobą. Kiedy został wcielony do wojska, robił rzeczy, o których za wszelką cenę wolałby zapomnieć. Teraz jako cywil dysponujący okruchami wspomnień chce po prostu wrócić do domu. Problem w tym, że świat, który znał, stracił już rację bytu. Bezpardonowy reżym wojskowy oraz krwawe walki z terrorystami to nie jedyne zjawiska przyczyniające się do wyniszczania kraju, który – wedle zapewnień prezydenta – przechodzi żmudny, choć niezbędny proces narodowej transformacji. Luca prześladują demony przeszłości, ale i teraźniejszość ma swoje upiory. Do głosu dochodzą bowiem (mniej lub bardziej zdeformowani) przedstawiciele nowej, zmutowanej rasy, którym zdecydowanie nie odpowiada aktualne status quo.

„My, osierocone szczeniaki. Owoc orgii między podwórkowymi kundlami. My, skazani na niewiedzę o tym, na co się nas skazuje. My, mieszkańcy domu zbudowanego na drodze. Szyna porzucona na skraju torów. Materiał do wyrzucenia. Jesteśmy domowymi zwierzakami, które odgryzą rękę swoim panom” – ukazujący się pod szyldem wydawnictwa Mandioca album „Pets” to zbiór trzech pierwszych historii z uniwersum urban animals, stworzonego przez Martina Gimeneza; scenarzystę, rysownika i wydawcę, będącego przy tym jednym z bardziej utalentowanych przedstawicieli sceny komiksowej z Buenos Aires. Intrygująca opowieść o krewkich hybrydach, gadających zwierzętach i podstępnych aniołach zadebiutowała jako webcomics, który następnie wydany został w formie kilku zeszytów, w finale zebranych w album. Warto nadmienić, iż każdy z owych zeszytów dał początek konkretnemu wątkowi rozwijanemu w innej graficznej serii, tym samym skutecznie rozbudowując panoramę świata przedstawionego.

Nielinearna, rozpisana na wiele podmiotów narracja niestroniąca od dosadnych sformułowań oraz szczypty filozoficznej zadumy, ambiwalentni bohaterowie z rozmysłem ustawiani przez autora na dramaturgicznej szachownicy oraz spowijająca całość aura tajemnicy to elementy skutecznie przykuwające uwagę czytelnika już od pierwszych stron tego czarno-białego, wydanego na offsecie i zamkniętego w miękkiej okładce wydawnictwa. Martin Gimenez z werwą prowadzi wielowątkową, wymykającą się jednoznacznej interpretacji opowieść, pod płaszczykiem krwistej rozrywki poruszając szereg istotnych kwestii dotyczących problemu różnych obliczy marginalizacji czy alienacji, ale także poszukiwania (nie tylko) jednostkowej tożsamości.

Fotorealistyczne, nienagannie skadrowane, opierające się na klimatycznych kontrastach ilustracje artysty świetnie korespondują z opresyjnym, chwilami wręcz paranoicznym klimatem poszczególnych epizodów, w których nie brakuje dobrze rozrysowanych scen walk, sugestywnie oddanych relacji przestrzennych, chętnie przywoływanej symboliki religijnej oraz całkiem sporej dawki groteski i makabry (patrz: wizyta Luca w opustoszałym fast-foodzie). Podsumowując: neo-noirowe „Pets” są wieloznacznym, trzymającym w napięciu postapokaliptycznym dreszczowcem, któremu nie sposób odmówić swoistego (nomen omen) pazura. Warto!
Martin Gimenez: „Pets”. Tłumaczenie: Marek Cichy. Wydawnictwo Mandioca. Warszawa 2018.