Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (347) / 2018

Natalia Grabka,

KINO, KOBIETY I ŚMIECH (20. PRZEGLĄD FILMOWY KINO NA GRANICY)

A A A
Jak przystało na okrągłą rocznicę, podczas 20. Przeglądu Filmowego Kino na Granicy sporo było wspomnień – poprzednich edycji, lat, dekad, a nawet minionego wieku. Polsko-czeski festiwal filmowy nad Olzą odbywa się przecież już od 1999 roku. Tegoroczna edycja nie była jednak tylko okazją, żeby spojrzeć w przeszłość czy zastanowić się, jak przegląd się zmieniał i na jakim etapie jest dzisiaj. 20. Kino na Granicy wpisało się w głośno dyskutowane tematy społeczne i obyczajowe oraz dominujące nastroje, które tym dyskusjom towarzyszą. Przy tym należycie uczciło pięćdziesiątą rocznicę kontrkulturowych ruchów 1968 roku.

Nic więc dziwnego, że organizatorzy postanowili odtworzyć lata świetności polskiego i czechosłowackiego kina autorskiego, poświęcając jedną z retrospektyw „niespokojnemu kinu” burzliwego roku 1968 roku. W tej sekcji uczestnicy mieli okazję obejrzeć na dużym ekranie nie tylko obrazy powstałe w tym znaczącym okresie (m.in. „Dezerterzy i pielgrzymi” Juraja Jakubisko, „Koniec proboszcza” Evalda Schorma czy „Przypadek dla początkującego kata” Pavla Juráčka), ale również filmy późniejsze („Dziecinne pytania” Janusza Zaorskiego, „Marcowe migdały” Radosława Piwowarskiego, „Różyczka” Jana Kidawy-Jabłońskiego, „Gorejący krzew” Agnieszki Holland czy „Iluminacja” Krzysztofa Zanussiego).

Fani audiowizualnych powrotów do kina zaangażowanego w tym roku mogli wiele zawdzięczać szczególnie ostatniemu z twórców. Krzysztof Zanussi, bohater polskiej reżyserskiej retrospektywy, na spotkaniu po projekcji „Barw ochronnych” wspominał Zbigniewa Zapasiewicza, wypowiedział się na temat kondycji współczesnych filmów, a także zachwycał się fenomenem transgraniczności cieszyńskiego festiwalu, podkreślając, jak ważne i wartościowe jest niezamykanie się we własnym gronie oraz wymienianie się z naszymi sąsiadami przede wszystkim publicznością. Polska reżyserka Anna Jadowska, która przyjechała do Cieszyna ze swoim najnowszym filmem „Dzikie róże”, wyznała z kolei, że chciałaby, by nie było granic, a przez to również wzajemnej kategoryzacji.

Fakt, że na przeglądzie pojawił się również akcent rosyjski i węgierski, wzmacnia już nie tylko transgraniczność, ale przede wszystkim transkulturowość wydarzenia. Na ekranach polskiego kina Piast oraz Teatru im. Adama Mickiewicza festiwalowa publiczność mogła podziwiać aż dwóch oscarowych kandydatów ze Wschodniej i Środkowej Europy. „Niemiłość” Andrieja Zwiagincewa, która na pozór jest filmem totalnie rosyjskim – alegorią ukrywającą istotny dla Rosjan problem wpływu polityki na życie jednostek – swą formą zdradza inspiracje rumuńskim kinem nowofalowym. Michał Walkiewicz doszukuje się w „Niemiłości” elementów znanych nam z filmów Cristiego Puiu („Sieranevada”) czy Cristiana Mungiu („Egzamin”). Ze środka Europy przyjechały natomiast dwa ubiegłoroczne filmy. „Dusza i ciało” Ildikó Enyedi to zdobywca Złotego Niedźwiedzia i trzech innych statuetek na ubiegłorocznym Berlinale. Warto również przypomnieć, że reżyserka z Budapesztu powróciła na czerwony dywan europejskich festiwali po dwudziestu ośmiu latach. To właśnie prawie trzy dekady temu zrealizowała nagrodzony w Cannes debiut z aktorskim udziałem Doroty Segdy „Mój wiek XX”. Projekcję „Zorzy polarnej”, drugiego węgierskiego filmu, uświetniła swoją obecnością sama reżyserka, niezwykle już doświadczona Márta Mészáros. Jej film opowiada o mieszkającej w Wiedniu Węgierce, doskonałej prawniczce Oldze, która decyduje się wrócić do rodzinnego kraju z powodu śpiączki mamy.

O transkulturowych doświadczeniach mogli opowiedzieć festiwalowiczom sami twórcy. Wszak do oglądania filmów sąsiadów znajdujących się po tej samej stronie żelaznej kurtyny, a także wzajemnych inspiracji przyznawali się podczas debaty pod hasłem „Kino pod specjalnym nadzorem” słowacki reżyser i scenarzysta filmowy, a także uwielbiany przez cieszyńską widownię wieloletni przyjaciel festiwalu Martin Šulík, jego rodak, scenarzysta z FAMU Lubor Dohnal oraz praski reprezentant średniego pokolenia filmowców Jan Hřebejk, o którym mówi się, że wskrzesił czeskie kino po „intelektualnej pustyni”, która nastała (z drobnymi wyjątkami) w Czechosłowacji w czasie tzw. normalizacji po 1968 roku i tuż po rozdziale i uzyskaniu autonomii obydwu państw (zob. Korusiewicz 2002: 35).

To właśnie „Tłumacz”, najnowszy film pierwszego z twórców, otworzył jubileuszowy przegląd, nakreślając tym samym charakter tegorocznej edycji. Martin Šulík, choć powraca do dominującego na tegorocznym festiwalu problemu wojny, znacznie bardziej koncentruje się jednak na wątku męskiej przyjaźni. Świetne kreacje Jiříego Menzla (wcielającego się w tytułową rolę) oraz Petera Simonischka („Toni Erdmann”) otwierają refleksję na temat transkulturowości. Nikogo nie powinno dziwić, że najnowszy film słowackiego reżysera to austriacko-czesko-słowacka kooprodukcja. „Tłumacz” powtórzył sukces z tegorocznego Berlinale, zachwycając cieszyńską publiczność, podobnie jak wybór czeskiej/czechosłowackiej reżyserskiej retrospektywy. Jan Hřebejk, twórca „Musimy sobie pomagać” (2000), w ubiegłym roku zrealizował aż trzy filmy, składające się na trylogię „Ogród rodzinny”. Scenariusz do każdego z nich napisał Peter Jarchovski, który wspólnie z Hřebejkiem odwiedził festiwalowiczów w Cieszynie. Trzeci z filmów – „Ogród rodzinny. Ukochany” – rozgrywający się w latach 50. i nawiązujący do wcześniejszego „Pod jednym dachem” (1999), to niewątpliwie najwybitniejszy film duetu Hřebejk-Jarchovski.

Podczas jubileuszowej edycji Kina na Granicy gości było jednak znacznie więcej. Aktorki Maja Komorowska, która uświetniła seans „Katynia” Andrzeja Wajdy, oraz Kamila Kamińska, zaproszona wspólnie z ekipą filmu „Najlepszy” Łukasza Palkowskiego, doceniały granice wynikające z ukształtowania terenu, a także wyrażały radość z przekraczania cieszyńskich wzniesień. To właśnie w górach krytyk literacki i filmowy, wielbiciel kina czechosłowackiego i stały gość Kina na Granicy Andrzej Werner po raz pierwszy „przypadkiem” przekroczył granicę polsko-czechosłowacką, kiedy wędrował w okolicach Wielkiej Raczy.

Granica dla Andrzeja Wernera oznaczała wówczas wyzwanie, które z kolei wiązało się z upragnioną przez niego wolnością. Tak ochoczo przyjął zatem zaproszenie na pierwszy festiwal odbywający się „na granicy”. Jak wspomina w specjalnie wydanej jubileuszowej kronice festiwalu: „Kino unieważnia granice i ponad granicami chce o wszystkim, w tym również o granicach mówić” (Werner 2018: 183-184). Najlepiej jednak, kiedy można o nich nie tylko mówić, ale i rozmawiać z naszymi sąsiadami.

Z traumatycznego przeżycia granicy narodziła się również najbardziej spektakularna seria filmów wyświetlanych nad Olzą – dosłownie. Dyrektorka wszystkich edycji przeglądu filmowego Kino na Granicy, Jolanta Dygoś, która urodziła się, wychowała i wciąż mieszka w Cieszynie, wspomina, jak podczas stanu wojennego zamknięto granicę, przez co rozdzielona została jej rodzina mieszkająca w polskim i czeskim Cieszynie. Wówczas siostry – mama i ciocia Jolanty Dygoś – stały w rzece przy dwóch różnych brzegach i krzyczały do siebie.

Jolanta Dygoś to jedna z dwóch – obok Czeszki Petry Slováček Rypienovej – dyrektorek festiwalu, które tworzą go od początku. Naturalna wydaje się więc niezwykle istotna rola kobiet w tworzeniu kina, a podczas jubileuszowej edycji „reżyserzyc” świata filmu i kina było więcej. Jedną z debat moderowała dr Ewa Ciszewska, filmoznawczyni związana z Uniwersytetem Łódzkim zajmująca się przede wszystkim kinem czeskim i słowackim.

Festiwalowym hitem okazał się natomiast film młodej polskiej „reżyserzycy” Jagody Szelc, która przyjechała do Cieszyna z „Wieżą. Jasnym dniem”. Warto dodać, że słowo „reżyserzyca” zastępuje niechlubną „reżyserkę”, która zdaniem Szelc oznacza przecież pomieszczenie będące miejscem pracy reżysera. Neologizm, skonsultowany przez polską twórczynię z Jerzym Bralczykiem, choć nasuwa skojarzenia z „wampirzycą”, wskazuje również na poszukiwanie przez młode twórczynie własnego języka. Szelc, wykorzystując narzędzia budujące realizm, łączy przeciwstawne porządki, wprowadzając do pozornie sielskiej górskiej mieściny nastrój grozy. Podczas spotkania festiwalowych „reżyserzyc”, które odbyło się po projekcji „Wieży…” w towarzystwie Łukasza Maciejewskiego (i zostało upamiętnione historyczną fotografią), Agnieszka Holland wyraziła swój zachwyt nad filmem i nadzieje pokładane w młodej debiutantce.

Głos na temat pozycji kobiety w kinematograficznym świecie zabrały również m.in. Magdalena Łazarkiewicz, Kinga Dębska („Plan B”), Anna Jadowska („Dzikie róże”) czy Maria Sadowska („Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”), której najnowszy film pokazany został przy okazji polskiej retrospektywy aktorskiej. Wybór filmów z udziałem Danuty Stenki okazał się szczególnie trafiony, ponieważ za jego sprawą na cieszyńskie ekrany trafiły aż trzy głośne nowości: obok „Sztuki kochania. Historii Michaliny Wisłockiej” wyświetlono nominowanego do Oscara „Twojego Vincenta” Doroty Kobieli i Hugh Welchmana oraz „Zgodę” Macieja Sobieszczańskiego. Aż dwie produkcje wyreżyserowały kobiety. Trzecia z nich, film Sobieszczańskiego, opowiada o polskim obozie koncentracyjnym działającym po II wojnie światowej w Zgodzie, dzielnicy Świętochłowic. I choć nazwa wydaje się podkreślać lokalny charakter, a skomplikowana relacja trójki przyjaciół zwraca uwagę na ówczesny podział Śląska, film wydaje się zmierzać w kierunku uniwersalnego apelu, upominającego się o ofiary nie tylko tego, ale i ponad dwustu innych tego typu obozów zlokalizowanych na terenie Polski. Z kolei polsko-brytyjska koprodukcja „Twój Vincent” okazała się szczególnym wydarzeniem Kina na Granicy. Podczas festiwalu w jednej z sal wystawowych Zamku w Cieszynie można było podziwiać malowidła wykorzystane w animacji Doroty Kobieli i Hugh Welchmana, a także poznać etapy jej powstawania.

Niezwykle interesujący okazał się również film „Osiem paragrafów szaleństwa” Marty Novákovej – historia rosyjskiej poetki Anny Barkowej, która 22 lata spędziła w gułagach. Zachwycona filmem Kinga Dębska podziękowała czeskiej reżyserce za kobiecy i czeski obraz gułagu, który potraktowany został w wyjątkowo lekkim tonie – okraszony elementami animacji, ilustracji i czarnego humoru. Szczere salwy śmiechu można było natomiast usłyszeć podczas najnowszego filmu Jana Švankmajera. Choć „Owad” to obraz autotematyczny, przedstawiający refleksje reżysera bezpośrednio mówiącego do widza i zdradzającego swój warsztat twórczy, świetnie oddaje również formę filmów Czecha, który podobnie jak Nováková łączy aktorskie kino dramatyczne z elementami animacji. W znakomitej formie jest również Jan Svěrák. Reżyser „Koli” w ubiegłym roku zrealizował film w konwencji coming of age, w którym niewinność traci nie tylko młody bohater, ale również lokalna wioska, zmieniona za sprawą toczącej się w tle II wojny światowej. „Po ściernisku” Svěráka czasami przywodzi na myśl „Chłopca w pasiastej pidżamie” Marka Hermana, momentami zaś „Stań przy mnie” Roba Reinera. To niewątpliwie jedna z najlepszych nowości tegorocznego festiwalu.

Dyrektor artystyczny cieszyńskiego przeglądu oraz częsty bywalec innych festiwali filmowych, Łukasz Maciejewski, wielokrotnie zaznaczał, czym różni się Kino na Granicy od innych tego typu wydarzeń. Brak konkursowej rywalizacji, blichtru, który zazwyczaj jest kojarzony z festiwalową aurą, a przede wszystkich brak granicy pomiędzy twórcami kina a widzami – wszystko to sprawia, że w Cieszynie panuje przyjazna i swobodna atmosfera bez względu na to, po której stronie ekranu się znajdujemy, a każdy bywalec tamtejszych kin jest tam przede wszystkim z powodu pasji do kina. Brak granic zdecydowanie charakteryzuje również program wydarzenia. Pięćdziesiąt lat po kontrkulturowych rozruchach ekrany czeskich i polskich kin ponownie zdominowała tematyka wojny, jej społecznych czy obyczajowych konsekwencji, a także rola kobiet nie tylko w kinematograficznym świecie. Historia kołem się toczy, a na jej karty niewątpliwie trafiło zdjęcie „Reżyserzyce” Łukasza Maciejewskiego.

LITERATURA:

Korusiewicz J.: „Powrót Czechów?”. „Opcje” 2002, nr 1.

Werner A.: Fragment kroniki festiwalowej wydanej z okazji jubileuszowej edycji. „Wspomnienia płyną jak rzeka. 20 lat Przeglądu Filmowego Kino na Granicy. 1999-2018”. Cieszyn 2018.
20. Przegląd Filmowy Kino na Granicy, Cieszyn, Český Těšín 27.04-3.05.2018.