Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (347) / 2018

Kamila Czaja,

BEZ PRZEDAWNIENIA (JIŘÍ BŘEZINA: 'PRZEDAWNIENIE')

A A A
„Moim celem nie było wywołanie dyskusji, zachęcenie kogoś do zmiany poglądów czy stworzenie wiernego portretu pewnej epoki czeskiej historii. Chciałem po prostu napisać kryminał” (s. 6) – uprzedza Jiří Březina, zanim zacznie właściwą opowieść zawartą w „Przedawnieniu”. Takie podejście, jak pewnie paradoksalnie można się było spodziewać, pozwala mu nie tylko na napisanie „po prostu” kryminału, ale i na zrobienie tego wszystkiego, czego według deklaracji zrobić nie zamierzał.

Umotywowane zachowanie

Od razu warto podkreślić, że sama warstwa dotycząca zbrodni i śledztwa jest właściwie bez zarzutu. Tomáš Volf, młody policjant, po nieudanym śledztwie został zesłany do pracy przy archiwizowaniu dawnych spraw. Zaintrygowany nierozwiązanym morderstwem w Pasečkach z 1991 roku, wyrusza na spotkanie z Ondřejem Novotným, prominentnym politykiem uczestniczącym w tamtym śledztwie. Březina dobrze wybiera bohaterów swojego kryminału. Wprawdzie sam Volf w pierwszej odsłonie cyklu może się wydać mało wyrazisty i nieszczególnie ma okazję się wykazać, a podkreślanie jego wyglądu i upodobania do black metalu trochę za bardzo chyba służy tylko odróżnieniu tego policjanta od literackich kolegów po fachu, ale „Przedawnienie” tak wciąga samą fabułą i jej kontekstami, że wyeksponowanie głównego bohatera niepotrzebnie zakłócałoby równowagę.

Zresztą pisarz proponuje ciekawy zabieg, bo właściwie trudno uznać, że to Volf jest tu faktycznie głównym bohaterem. Na to miano niejednokrotnie bardziej zasługuje Novotný, to on bowiem przez większość czasu snuje opowieść, przede wszystkim jego oczami oglądamy Pasečki i przez niego poznajemy mieszkańców wioski. Trzeba Březinie przyznać, że drugi, a nawet trzeci plan buduje świetnie, bardzo sugestywnie. Bohaterowie zmieniają się, w zależności od roku zachowują nieco inaczej, co pisarz potrafi uzasadnić. Do przekonujących postaci dochodzi dobrze rozpisana fabuła, niebanalna, zapewniająca interesujące motywacje zaangażowanych w sprawę osób, a także ciekawe, nieoczywiste analogie między bohaterami. W efekcie odkrycie sprawcy może stanowić zaskoczenie, ale nie kłóci się z logiką.

Znajoma historia

„Gdyby nie był akurat zajęty tysiącem innych spraw, być może przemknęłoby mu przez myśl, że wjeżdża do świata, który rządzi się własnymi prawami i gdzie przeszłość nieustannie kładzie się cieniem na teraźniejszości” (s. 198) - tak przedstawia się sytuacja, gdy tym razem sam Volf postanawia odwiedzić Pasečki. W tym „świecie”, czyli miejscu akcji, tkwi duża część sukcesu „Przedawnienia”.

Březina dzięki specyficznej przestrzeni, o której opowiada, może pokazać Czechy na różnych etapach dramatycznej historii widzianej i przeżywanej z perspektywy trudnego, wielonarodowego terenu. I o ile wcześniejsze książki z serii Czeskie Krymi, „Mężczyzna na dnie” i „Roznegliżowani” Ivy Procházkovej, mogły chwilami zaskakiwać, że bliscy geograficznie Czesi są tak inni od Polaków, o tyle „Przedawnienie”, koncentrując się na traumach XX wieku, sprawia przeciwne wrażenie. Nawet jeśli pod koniec wojny żyjący na czeskim pograniczu Niemcy próbują wierzyć: „Tutaj jesteśmy bezpieczni, to nie Polska, nie mamy się czego bać. Żyjemy tu już setki lat, nikt nie będzie nas stąd wyganiał” (s. 242), to zarówno wojenne dylematy, jak i późniejsze przełomy w Czechach bardzo przypominają to, co znamy z rodzimego podwórka. Starsza mieszkanka wioski wspomina: „Nagle pojawiło się tu mnóstwo dziwnych typów, poszukiwaczy przygód. Nazywali się partyzantami, ale Bóg wie, kim byli naprawdę” (s. 143-144). A Novotný tak odtwarza swoje odczucia z chwili, gdy słuchał opowieści o wysiedleniach: „Byłem zły sam na siebie, że nie potrafię oddzielić tych dwóch rzeczy i w desperackim pragnieniu rozgrzeszenia własnego narodu bronię ludzi, którzy na to nie zasługują. Że mówię o zbrodniach drugiej strony, jakby to mogło umniejszyć winę tej pierwszej” (s. 86).

Dobrze zarysowuje Březina także przełom postkomunistyczny. Novotný wspomina swoją podróż z 1991 roku: „Najbardziej intrygowało mnie jednak miejsce, które było celem naszej podróży. Wioska w strefie. Kto tam mieszka, na Boga? Jak można było tutaj żyć? Potem zdałem sobie sprawę, że jeszcze niedawno żyliśmy w takiej strefie wszyscy, przy czym wielu w błogiej nieświadomości” (s. 26-27). A autor „Przedawnienia”, nie tracąc z oczu priorytetowej fabuły kryminalnej, proponuje błyskotliwe obserwacje z czasów przełomu: „Od razu rzuciło mi się w oczy, że w miejscu, gdzie powinien wisieć portret prezydenta, jaśniał pusty prostokąt. Musieli pozbyć się Husáka, ale nie chcieli zastępować do Havlem. Może jeszcze niedawno takich jak on przykuwali do kaloryfera, pomyślałem” (s. 46).

Wielopoziomowa opowieść

Te historyczne konteksty nie tylko mają znaczenie dla głównej fabuły, ale też wpływają zarówno na Novotnego, jak i Volfa. Tomáš odkrywa, że opowieść dotyka go nie tylko ze względu na pragnienie poznania prawdy o zbrodni: „Jednocześnie uświadomił sobie, że z uwagą słucha każdego słowa polityka. Może i mówił nie na temat – ale bez wątpienia ciekawie. Epoka nowych możliwości, stopniowa transformacja społeczeństwa… Jak zachowałby się on sam? O czym by myślał? I czy próbowałby wykorzystać szanse, które podsuwał los?” (s. 59). W „Przedawnieniu” i Volf stanie przed poważnymi decyzjami związanymi z tajemnicami przeszłości, chociaż teoretycznie reprezentuje pokolenie wolne już od dawnych rozterek.

Wykorzystanie potencjału „opowieści w opowieści” to kolejna cecha wyróżniająca kryminał Březiny wśród dużej gatunkowej konkurencji. Główna narracja dotycząca Volfa jest trzecioosobowa, tymczasem historia Novotnego – pierwszoosobowa (odróżnia je też krój pisma, co stanowi spore ułatwienie dla czytelnika). Świadomość, że wydarzenia roku 1991 zostają przefiltrowane przez subiektywne oceny polityka, a dodatkowo jeszcze przez to, co chce on Volfowi zdradzić, każe cały czas stawiać opowieść w stan podejrzenia, co okazuje się trudne, bo łatwo się wciągnąć w snutą ze swadą historię dawnego śledztwa.

Autor „Przedawnienia” w efekcie proponuje niebanalne proporcje: właściwie większość książki to opowieść, której Volf tylko słucha, czasem dopowiadając coś lub drążąc wątki. Towarzyszymy pracy śledczej przede wszystkim Novotnego. Na dodatek nieraz dochodzą do głosu kolejne poziomy, gdy w ramach narracji polityka napotykane przez niego postacie przedstawiają swoje, nie zawsze wiarygodne, wersje wydarzeń.

Oczekiwany ciąg dalszy

Liczę, że Wydawnictwo Afera zadba o tych z nas, którzy już po jednej powieści mogą powiedzieć o sobie, że są fanami kryminałów w wersji Březiny. Czekam więc na kolejne tomy („Południca” w Czechach ukazała się w 2016 roku; trzecia odsłona cyklu w oryginalne planowana jest na 2018). Może warto byłoby też przetłumaczyć „Na kopci” („Na wzgórzu”), skoro, jak zaznaczono w notce autorskiej Březiny, tę jego debiutancka powieść z 2013 roku bardzo przychylnie przyjęto w Czechach?

A na razie polecam „Przedawnienie”. Oryginalne tło historyczne, przekonujące motywacje postaci, wyzyskanie potencjału wielopoziomowej opowieści i wciągająca kryminalna fabuła to atuty otwarcia serii o Volfie,. A do tego bardzo ładne, gustowne wydanie, co wcale nieoczywiste przy literaturze gatunkowej. Mimo że Březina nie mnoży sensacyjnych zwrotów akcji, tylko buduje stosunkowo spokojną narrację o zbrodni w małej, naznaczonej przeszłością społeczności, czyta się tę książkę błyskawicznie i w napięciu.
Jiří Březina: „Przedawnienie”. Przeł. Agata Wróbel. Wydawnictwo Afera. Wrocław 2018 [seria: Czeskie Krymi].