Wydanie bieżące

15 maja 10 (82) / 2007

Ewa Szkudlarek,

PASJA ŻYCIA

A A A
Misterium Męki Pańskiej wystawiane na Cytadeli zyskało wymiar tradycyjnego widowiska zespolonego z pejzażem miasta Poznania. Rozległa przestrzeń nasycona barwami tęczy, wypełniona tanecznym korowodem, śpiewem chóru i biciem dzwonów wzrusza publiczność, dotyka każdego widza – niezależnie od stopnia zaangażowania i emocji – skłania do refleksji, szczególnie podczas obchodów Triduum Paschalnego (łac. sacrum paschale Triduum Passionis et Resurrectionis Domini) upamiętniającego mękę i śmierć Chrystusa.

Misterium pasyjne to podstawowy gatunek średniowiecznego dramatu religijnego. W swojej podstawowej formie ukształtowane zostało pod koniec XVII wieku, a w późniejszych latach dołączano tylko nowe sceny. Od około trzystu lat aktorzy-amatorzy, czasem klerycy bernardyńscy przedstawiają w kilku polskich kalwariach „Chwalebne Misterium Pańskie”. Misteria pasyjne są wystawiane nie tylko w najstarszej Kalwarii Zebrzydowskiej, czy na rozległej przestrzeni sanktuarium maryjnego w Górce Klasztornej, ale coraz częściej, zgodnie z tradycją średniowiecznego teatru, na rynkach wielu małych i dużych miast czy niewielkich placach rozlicznych miejscowości. Cykl pasyjny najczęściej rozpoczyna „Wjazd do Jerozolimy”, a kończy „Złożenie do grobu”. Ten układ wyznacza treść Pisma Świętego, tradycja liturgiczna, a także symultaniczna prezentacja scen średniowiecznego teatru.

Poznańskie Misterium Męki Pańskiej pozwala obserwować zgromadzonej publiczności ostatnie dni życia Chrystusa, od momentu gdy rozpoznaje swój własny los (Syn Boży) aż do chwili wypełnienia przeznaczenia (Zbawiciel Świata). Widowisko rozpoczyna triumfalne wejście Chrystusa do Jerozolimy. Radośnie przemierza w smudze jasnego światła i szumie zielonych palm kilkunastometrowy pomost symbolizujący drogę życia. To droga przebiegająca wzdłuż pasma połyskujących liści, których intensywna zieleń przypomina o wiecznej młodości, odradzającym się życiu i pięknie duchowym. Wkrótce znów powróci tą samą drogą, jednak w scenie przedostatniej droga palmowa zostanie zastąpiona krzyżową. Chrystus stąpa po ziemi i wśród wiwatującego tłumu, gotowy na przyjęcie palmy męczeństwa – od człowieka i zwycięstwa – od Boga. Otwarta brama Jerozolimy wiąże się z symboliką przejścia – Jezus wkracza w bolesny etap swojego istnienia, odtąd wszystko jest ostatnie (wieczerza z uczniami) i prowadzi do ostatecznych wyroków (ofiara ukrzyżowania).

Scena ukazująca spotkanie Chrystusa z uczniami w poznańskim misterium jest właściwie teatralnym ożywieniem „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci. Chrystus ma szaty w kolorach czerwieni i błękitu, jak na płótnie renesansowego artysty, a biesiadnicy zasiadają na ławach przy prostokątnym stole okrytym białym obrusem. Głęboka purpura – niemalże jak z królewskiego płaszcza – symbolizuje władzę i bogactwo, niebieski natomiast jest kojarzony z królestwem Chrystusa, z nieskończonością i mistycyzmem. Połączenia boskiego i ziemskiego pierwiastka w sztuce dokonywano od wieków za pomocą obrazowania sąsiadujących ze sobą barw – czerwonej i niebieskiej. Uczestnicy „Ostatniej Wieczerzy” znajdują się po jednej stronie stołu, zwróceni twarzą do widzów. Ten renesansowy sposób ucztowania pozostawia wolną przestrzeń nie dla służby przynoszącej posiłki – to wolne miejsce staje się rodzajem zaproszenia widzów do wspólnej wieczerzy. Istotnie wśród publiczności obserwujemy gest przekazywania i dzielenia się białym chlebem, następuje akt zespolenia zarówno w sensie teatralnym (widz uczestnik), jak i duchowym (akt konsekracji). To barwna i dynamiczna scena, w której Apostołowie debatują nad tym, kto zdradzi Mistrza? Zaprzeczają gestem rąk i pytają siebie nawzajem, wreszcie w zakłopotaniu pochylają głowy i w poczuciu bezradności milkną. Gdy cichną rozmowy uczniów, wzrok przyciąga jedna z postaci przepasana żółtym pasem. W sensie kulturowym żółcień oznacza obłudę, fałsz i zdradę, w ten sposób barwa pozwala widzom zidentyfikować zdrajcę. Mistrz przepowiada także trzykrotne zaparcie się wspólnoty znajomości jednego z najbardziej gorliwych uczniów – Piotra. Kiedy pobrzmiewa odbijające się echo piania kogutów następuje poruszenie wśród publiczności. W każdym z nas tkwi syndrom Judasza – potencjalnego zdrajcy i Piotra – zaprzeczenia w stanie strachu. Spotkanie w wieczerniku podkreśla, iż to ostatni moment bycia i istnienia we wspólnocie, od tej pory bowiem Chrystus będzie samotnie podążać własną drogą.

Jezus i fizyczne cierpienie stanowią o istocie ludzkiego wymiaru, obserwujemy studium dramatu epoki, której wartością graniczną jest samotność (modlitwa w Ogrójcu) i milczenie (pałac Kajfasza). Chrystus kontemplujący znajduje się w łunie czerwieni zachodzącego słońca. Ta sceneria jednoczy w sobie czarę goryczy, kielicha wina z krwawą ofiarą Baranka Bożego. „Akt ofiarny – stwierdza Kazimierz Hołda w książce „Eucharystyczna ofiara” – polegał na tym, że Zbawiciel przyjął dobrowolnie śmierć, którą Mu zadali oprawcy. Samo ukrzyżowanie nie stanowiłoby aktu ofiarnego, bo przecież kaci nie myśleli o składaniu ofiary przybijając Chrystusa do krzyża. Dopiero dobrowolna zgoda Jezusa na przyjęcie śmierci sprawiła, że zabójstwo dokonane przez nich stało się aktem ofiarnym ku chwale Ojca”.

Jezus schwytany, więziony i upokorzony staje przed obliczem Poncjusza Piłata. Monumentalna architektura pałacu dodatkowo podkreśla wyobcowanie i bezbronność oskarżonego. W sposób szczególny zostaje pokreślony kontrast między skazującym i skazanym. Oto na wietrze powiewa czerwony płaszcz uzbrojonego prokuratora Judei, który stanął naprzeciwko obnażonego i ociekającego krwią Chrystusa. Fałdy szat prześwietlone ostrym światłem i odczucie zimna marmurowych kolumn nadają szczególnego dramatyzmu tej scenie, która dzięki grze świateł przypomina o szczególnej misji Chrystusa – króla i kapłana. W ikonografii przedstawiającej wizerunek Zmartwychwstałego wyrażają to dwie szaty: czerwony płaszcz – symbol godności królewskiej i biała suknia – symbol godności kapłańskiej. Chrystus jest królem w swoim bóstwie i kapłanem w swoim człowieczeństwie. Ecce Homo – Chrystus, który podobnie jak w filmie „Pasja” w reżyserii Mela Gibsona przemawia językiem krwawiącego, opuchniętego, rozrywanego ciała. Użycie języka ciała w filmowej czy teatralnej inscenizacji odsyła widza do stanu niemożności porozumienia za pomocą mowy – oto pragnienie wyrażenia uczuć, bólu, myśli, męki poprzez drżące ciało. Jezus milczy, nie tylko podczas absurdalnego śledztwa i przesłuchania, ale przede wszystkim w scenach biczowania. Zamyka usta, jego wijące się z bólu ciało nie wydaje żadnego krzyku-protestu. Ale milczenie jest trudniejsze, milczenie bowiem skupia nas w sobie bardziej niż wszystko inne. A krzyk jest oznaką ludzkiej słabości, bezradności i wielkiej rozpaczy, która tkwi w człowieku. W fenomenie otwartych ust jest cała ekspresja ludzkich zachowań: złości, pychy, czy też furii, i dojmującego cierpienia zarówno w wymiarze cielesnym, jak i duchowym. Ciało człowieka stało się żywą świątynią boskości. Chrystus przekracza granice własnego ciała, znajduje się w stanie ciągłej transgresji. Bezradny wobec woli tłumu, ale poddany wyższej woli, skupiony na roli odkupienia, które jest możliwe tylko dla boskiego Wybrańca.

Chrystus dźwiga swój krzyż, zmierzając na Golgotę. Raz upada na krzyż, później zostaje nim przygnieciony. Krzyż jako forma pozostaje wizualnym zapisem kontemplacyjnego doświadczenia tragedii człowieka. Oglądamy podobnie jak na obrazie Jacopo Tintoretta dramat Chrystusa – Jego „Drogi na Golgotę”. Hałaśliwy i wrzeszczący tłum urąga Skazańcowi, ukryte głowy toną w fali szat okrywających ich ciała. Istotnie jest to złowrogie zbiorowisko, które nie potrafi myśleć, zostaje bowiem pozbawione jednostkowej twarzy. Sylwetkę Jezusa oświetla blade światło świtu, towarzyszą mu postaci żołnierzy eskortujących ten orszak. Żołnierski marsz przeobraża bolesną drogę w triumfalny pochód, niemalże jak w „Hamlecie” Szekspira – zwycięski pochód wojsk Fortynbrasa. Następuje identyfikacja ofiary Chrystusa z ofiarami wojny, w miejscu, gdzie dzieje się akcja widowiska rozegrały się najcięższe walki w okresie II wojny światowej. Ciężar krzyża, z jakim zmaga się Chrystus, jest wyrazem upadku człowieka, ale podkreśla także wielkość Boga. Krzyż zostaje postawiony na wzniesieniu, górze, która w tradycji oznacza boską siedzibę, duchową przestrzeń, miejsce wyniesienia dla przemiany. Chrystus milknie, gdy krzyczą złoczyńcy, bowiem jego milczenie wynikające z kruchości własnego ciała zyskuje wymiar symboliczny, otwiera drogę do transcendencji, do skończonych odpowiedzi na odwieczne pytania. Umiera Chrystus-człowiek, ale Chrystus-Bóg jest wciąż żywy. Wszystko, co dzieje się z ciałem Chrystusa, ma swoje odzwierciedlenie w przyrodzie (trzęsienie ziemi, szalejąca wichura) i kosmosie (zaćmienie słońca). Czy to przypadek, iż każdego roku podczas uroczystych obrzędów Wielkiego Piątku towarzyszy im zimny i dręczący wiatr? A w każdą rocznicę Powstania Warszawskiego spaść musi choć najdrobniejszy deszcz?

Bunt natury nie wiedzie jednak do katastrofy, to zapowiedź niezwykłego wydarzenia. Czy Ten, który pokonał śmierć nadejdzie „z obłokami i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili” (Ap 1,7)? Dramatyczne napięcie zawarte w Księdze Apokalipsy udziela się także publiczności. Z otwartego grobu unosi się stopniowo w takt pieśni chóru – gigantycznych rozmiarów obraz z wizerunkiem Chrystusa, przypomina niemalże świetlistą chmurę, która unosi ku niebu Boskiego Syna. Gestem lewej dłoni Jezus wskazuje na własne serce, jakby chciał powiedzieć „Oto mnie macie”. Jego otwarte serce jest jak rozwarte na oścież tabernakulum boskiej tajemnicy. Jego najgłębsza istota jest zraniona i krwawi. Obnaża głębię serca, wystawia na widok i otwiera w pełni światła, które jest początkiem bytu. Miłość wychodzi od Boga i wraca do Niego, poruszając i zmieniając świat oraz istotę ludzką. Gdy padają słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II „jak bardzo dziś świat potrzebuje Bożego Miłosierdzia” – ponownie wkracza na drogę tym razem zbawienia – postać Chrystusa. Zmartwychwstały ma uniesione dłonie, a cała postać została objęta kręgiem światła promieniejącego z obrazu. Błękit przechodzi od czerwieni ku złotemu światłu. Jezus nie jest już cierpiącym człowiekiem a staje się triumfującym władcą wszechświata.

Świetlista postać z rozpostartymi ramionami przywodzi na myśl scenę finałową musicalu „Jesus Christ Superstar” wyreżyserowanego przez Jerzego Gruzę w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Rozpostarte ramiona Chrystusa, podobnie jak te przylegające do krzyża, obejmują świat. To gest zawierający również głęboki wymiar miłości uniwersalnej, która ogarnia i łączy wszystkie istoty. „Jezus – pisze ks. Eligiusz Piotrowski w książce zatytułowanej „Teodramat” – przyjmując i wypełniając do końca swoje posłannictwo, staje się Drogą. Prawdą i Życiem. Afirmuje w ten sposób całą skończoność stworzenia, aż do śmierci; afirmuje również tęsknotę za – niedostępnym stworzeniu – wiecznym trwaniem. On sam jest źródłem i podstawą owej tęsknoty, On jest pomostem pomiędzy końcem i początkiem. Samo zmartwychwstanie nie jest ani procesem naturalnym, ani prostym. Jest celem ostatecznym egzystencji człowieka; ku zmartwychwstaniu stworzony został człowiek”.

W poznańskim misterium jako ostatnia pojawia się scena z Janem Pawłem II, który kroczy tą samą drogą, jaką przemierzył Chrystus. Papież błogosławi i wzrusza tłum. Jego postać otacza korowód tanecznych aniołów, którzy prowadzą go na spotkanie z Chrystusem i Jego Matką. Uczestnictwo w widowisku pozwala na bycie świadkiem spotkania człowieka z Bogiem. Teatr pozwala przeżyć wszystko na nowo, odtworzyć wydarzenia z życia Następcy Stolicy Piotra. Śpiew chóru łączy się z niebieskim światłem a roztańczeni aniołowie zanoszą duszę do nieba. Gdy cichnie muzyka rozlega się triumfalne bicie dzwonu. Raz jeszcze widzowie kierują wzrok w stronę obrazu z Chrystusem w białej szacie rozpostartym niczym żagiel na wietrze. W tym momencie tajemnica ziemi styka się z tajemnicą niebios. Uczucie drżenia – to jest coś więcej niż lęk i wzruszenie, to mistyczne przeobrażenie w odczuciu czegoś transcendentnego, innej energii promieniejącej z wnętrza tej rzeczywistości.

Ostania scena misterium na poznańskiej Cytadeli dzięki plastycznej i muzycznej oprawie decyduje o wymiarze metafizycznej głębi. Podobnie jak w Bachowskiej pasji św. Jana, pozwala człowiekowi odnaleźć się w porządku świata, a w sobie samym dostrzec odbicie kosmicznego ładu, niesie pokój i przeświadczenie, że otaczający świat w swej istocie jest – jak dzieło Boże – sprawiedliwy i wieczny. Oto pasja drogi krzyżowej, która przechodzi w pasję wiecznego życia.
„Misterium Męki Pańskiej”. Reż.: Artur Piotrowski. Choreografia sceny finałowej: Ewa Wycichowska. Kostiumy: Agata Błaszczyk. Projekt scenografii: Rajmund Rakoniewski. Realizacja światła: Józef Sarniak. Lasery: Jerzy Charuza. Muzyka: Antonio Lotti, Georgius Deakbardos, Józef Świder, Gabriel Faure, Paweł Matz, John Debney Cytadela Poznańska –Plac pod Dzwonem Pokoju. 31 marca 2007.