Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (348) / 2018

Andrzej Ciszewski,

TAK W KOSMOSIE, JAK I NA ZIEMI (LUC ORIENT. WYDANIE ZBIORCZE. TOM 2)

A A A
Po ciepło przyjętym pierwszym integralu zbierającym debiutanckie perypetie bohaterskiego fizyka i jego przyjaciół przyszła pora na kolejny wolumin ukazujący się pod szyldem oficyny Taurus Media. Tak jak w przypadku poprzedniego tomu, druga odsłona serii „Luc Orient” to nie lada gratka dla wszystkich miłośników oldschoolowych fabuł, w których walor edukacyjny nierozerwalnie splata się z fantastyką, sensacją i przygodą.

Pisane przez Michela „Grega” Régniera – urodzonego w Belgii scenarzystę i rysownika znanego polskiemu czytelnikowi między innymi ze współpracy z Hermannem Huppenem („Bernard Prince”, „Comanche”) oraz Williamem Vance’em („Bruno Brazil”) – opowieści o krzepkim i wysportowanym naukowcu o profilu amanta (pierwsza z nich ukazała się 17 stycznia 1967 roku na łamach tygodnika „Tintin”) oferowały czytelnikom doskonałą rozrywkę przemycającą w toku snutej przez autora narracji szereg odniesień do ówczesnych teorii naukowych, spekulacji i odkryć, podejmowanych w tamtych latach także przez literaturę fantastycznonaukową.

Tworząc zręby komiksowego uniwersum, Greg mógł liczyć na pomoc ze strony swojego wieloletniego współpracownika, jakim był uzdolniony grafik Edouard „Eddy” Paape. Dynamiczne zwroty akcji, pościgi i pojedynki, a do tego szczegółowo dopracowana sceneria wydarzeń (rozgrywających się na błękitnej planecie, jak i daleko poza jej granicami), w której świetnie uchwycona różnorodność flory i fauny idzie w parze z ciekawym designem postaci, kostiumów oraz technologicznych innowacji – scenariusze Grega znajdowały idealne dopełnienie w pracach belgijskiego artysty, wykorzystujących przyjemną dla oka kolorystykę. Powyższe elementy znalazły się rzecz jasna także w drugim albumie w kolejności chronologicznej przedstawiającym dalsze losy Luca Orienta, doktora Hugona Kali (zawiadującego słynnym laboratorium górskim Eurocristal 1) oraz równie błyskotliwej, co pięknej Lory.

Finał poprzedniego integrala pozostawił zarówno czytelników, jak i bohaterów serii w realiach planety Terango, na której despotyczne rządy zaprowadził niejaki Sektan – dyktator zdolny doprowadzić do bezpardonowej inwazji na Ziemię. Chociaż apetyt tyrana na galaktyczne podboje został póki co poskromiony, lektura „Stalowego lasu” (1969) przekonuje, iż bladolicy władca nie zasypia gruszek w popiele, przygotowując się na przybycie ważnego sprzymierzeńca. Wyczekiwanym sojusznikiem, oferującym dostęp do nieznanej Terangijczykom broni, okazuje się demoniczny doktor Julius Argos. Tytułowe machiny bojowe – skądinąd widniejące na okładce recenzowanego tomu – wydają się pewnym środkiem do osiągnięcia ostatecznego zwycięstwa. Na szczęście ruch oporu nie śpi, a Luc Orient i spółka nie bez kozery uchodzą za speców od sytuacji kryzysowych. Mówiąc krótko: energetyzująca, sprawnie napisana i z werwą zilustrowana space opera, po której dość radykalnie zmieniamy miejsce akcji.

„Sekret siedmiu świateł” (1970) rozgrywa się bowiem na Ziemi, ściślej – w laboratorium Eurocristal 1, gdzie doktor Kala stara się udowodnić zebranym kolegom po fachu, że marzenia o odkryciu czwartego wymiaru staną się wreszcie rzeczywistością. Wszak charyzmatyczny naukowiec wyodrębnił siedem rodzajów światła emitowanych przez – cytując dobrodzieja – „zupełnie niezgłębione gwiazdy, rozproszone w bezkresie wszechświata poza wszelkim ludzkim zasięgiem”. Epokowa prezentacja, obok wywołania fermentu, pociąga za sobą bardziej poważne konsekwencje: niedługo po niej, splotem niefortunnych zdarzeń, Luc i Lora zostają skąpani w strumieniu fantazyjnych świateł, zyskując zdolności, o jakich nie śniło się (a może jednak?) najtęższym umysłom. A nowe możliwości, dodajmy, bardzo się bohaterom przydadzą. Oddelegowany przez Kalę do jego domku letniskowego malowniczy duet wikła się w kryminalną kabałę, w której kluczową rolę odegrają dwa zwaśnione gangi.

Po tym sensacyjnym, lekko zaprawionym humorem epizodzie przychodzi czas na „Krater czarów” (1971): nieźle trzymający w napięciu epizod, gdzie punktem wyjścia jest upadek ważącego blisko dwadzieścia ton aerolitu generującego wypadki, które wywracają na nice spokojne dotychczas bytowanie mieszkańców wioski Sargoris. Według burmistrza pozaziemski obiekt nie jest meteorytem, lecz statkiem kosmicznym. Czy rzeczywiście? Zanim Luc i Lora rozwikłają ową zagadkę, niepokojące wydarzenia oraz świetnie uchwycona aura zaszczucia dostarczą czytelnikom niemało atrakcji.

Niniejszy tom zamyka opowieść zatytułowana „Legion przeklętych aniołów” (1971-1972), w której odnajdujemy protagonistów na kongresie naukowym, gdzie jednym z prelegentów jest znamienity ginekolog, profesor Ricardo Mosca. Jak utrzymuje badacz, staliśmy się świadkami zdumiewającej mutacji naszego gatunku. Prezentacja zdjęć dokumentujących nieprawdopodobne wyczyny noworodków (zdolnych przyprawić o kompleksy niejednego olimpijskiego atletę) budzi powszechną konsternację i dość żywiołową reakcję ze strony Hugona Kali. Fałszerstwo czy epokowy przełom? Odpowiedź poznają ci, którzy zdecydują się na lekturę rzeczonego segmentu, nieustępującego poziomem wcześniejszym epizodom wchodzącym w skład tego integrala.

Dla fanów „frankofońskiego Flasha Gordona” pozycja obowiązkowa, zaś amatorzy fantastyki w stylu retro również nie powinni żałować czasu poświęconego serii duetu Greg/Paape. Jednym słowem: dobre!
Greg, Eddy Paape: „Luc Orient. Wydanie zbiorcze. Tom 2” („Luc Orient – Intégrale 2”). Tłumaczenie: Wojciech Birek. Wydawnictwo Taurus Media. Piaseczno 2018.